Autor Wątek: Erich Fromm - "Zerwac Okowy Iluzji" czyli niby-autobiografia  (Przeczytany 1431 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline satori

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • talkinghead
    • Zobacz profil
Erich Fromm - "Zerwac Okowy Iluzji" czyli niby-autobiografia
« dnia: Październik 15, 2010, 09:34:40 pm »
Czy czytal ktos moze "Zerwac Okowy Iluzji" Ericha Fromma? Na okladce jest sugestia, jakoby byla to ksiazka autobiograficzna, jednak blizej sie z nia zapoznajac mozna wywnioskowac, ze typowa autobiografia nie jest a jedynie zawiera watki autobiograficzne. Jednak jest to najbardziej "autobiograficzna" z ksiazek Fromma. Raczej znajduja sie w niej wspomnienia z dziecinstwa (niewiele) i z zainteresowan wczesnej mlodosci autora - mianowicie dzielami i tworczoscia Karola Marksa i Sigmunda Freuda. Nastepnie autor rozwija wlasne watki, w ktorych czesto zgadza sie z powyzszymi ale rowniez polemizuje i krytykuje. Jest tez rozdzial o podobienstwach i roznicach w pogladach ww tworcow. Uwydatnia, co mialo najwiekszy wplyw na ksztalt jego teorii - przez niektorych nazywanej utopijna, co pozniej przyjelo sie pod nazwa "socjalizm utopijny" chociaz sam Fromm nazywal swoja teorie pod tym wzgledem "socjalizmem naukowym", a pod wzgledem nieswiadomosci indywiduum "psychoanaliza humanistyczna." Autor wskazuje miedzy innymi na wiele podobienstw zachodzacych miedzy nieswiadomoscia spoleczna (Marks) a indywidualna (Freud). Ksiazka, jak przystalo na autora, napisana bardzo przystepnym i latwym w odbiorze jezykiem, chociaz nie mozna tego powiedziec, gdy obszernie cytuje Freuda lub Marksa. Jesli chodzi o mnie, to ksiazka zalicza sie do mojej "Wielkiej Trojcy" Fromma - obok "Ucieczki od Wolnosci" oraz "Miec czy Byc?" Inne rowniez sa warte uwagi, aczkolwiek az tak bardzo mnie nie wciagnely jak powyzsze.
"Czekałem na odpowiedż, której nie było. Przyjrzałem się siedzącej naprzeciw mnie postaci, nadal samotnej, smutnej. Przypomniałem sobie Macondo, szaleństwo mieszkańców palących na zabawach banknoty; zaślepioną szarańczę, która wszystkim pogardzała, tarzała się w bagnie swoich instynktów i znajdowała w rozpuście upragniony smak". G. G. Marquez "Szarańcza".
"[Ulica] nie prowadziła do góry zamkowej. Wiodła jedynie w jej sąsiedztwo, potem wszakże jakby naumyślnie skręcała w bok i chociaż nie oddalała się od zamku, to przecie nie przybliżała sie do niego". F. Kafka "Zamek".
gg 3377686