W trakcie czytania Kroniki Wampirów przemknęło mi przez myśl, aby zabrać się za "Godzinę czarownic", gdyż obie historie zaczęły się zazębiać, ale jakoś mi się nie śpieszyło i w zasadzie słusznie. Ogólnie rzecz ujmując, po przeczytaniu "Godziny czarownic" oraz dalszej części, czyli "Lashera" uważam, że w tej opowieści jest sporo nierówności, na przykład początek był jakoś za bardzo rozciągnięty, wręcz nudnawy, zachwyty nad architekturą i wyposażeniem domów wydały mi się nieco przesadzone albo mi się przejadły, za dużo na temat remontu. No i niektóre fragmenty były raz ciekawsze, a pewne niekoniecznie i tak na zmianę - jak rollercoaster. Z kolei w przypadku "Lashera" nie daje mi spokoju jedna rzecz związana z jego charakterem, to znaczy, to jak się zachowywał na końcu. Wiem, że dostał deską klozetową w łeb, ale to nie tłumaczy aż takiej zmiany jego postępowania. Za bardzo to mi zgrzyta.
Sporo osób planowało i deklarowało, że przeczyta "Godzinę czarownic" i jak tam? Komuś to się udało?