Autor Wątek: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia  (Przeczytany 1524 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Agnieszka Romero

  • Gość
Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« dnia: Wrzesień 23, 2010, 10:15:06 pm »
Całkiem niedawno to przeczytałam i niesamowicie mi się podobało, nie mogłam się oderwać od dwóch pierwszych tomów ("Zimowy monarcha" i "Nieprzyjaciel Boga"), a potem, o zgrozo, okazalo się, że w naszej bibliotece trzeciego tomu ("Excalibura"), niet, i praktycznie nie da się tego kupić, bo wydano go coś 10 lat temu, i nakład się wyczerpał. No, jeden pan na allegro oferował za, bagatelka, 119 PLN :) na szczeście udało mi się na niego trafić i moja zachłanna ciekawość "co było dalej" została zaspokojona.
Dość niekonwencjonalna i bardzo pasjonująca wersja mitu arturiańskiego. Mało romantyczna a miejscami bardzo okrutna, ale świetnie napisana.
Szukam teraz innych jego książek: niestety chyba oprócz tej trylogii i "Azincourt - pieśń łuków" chyba niewiele zostało przetłumaczone jak dotąd. Podobno jego cykl "Sharpe" z czasów napoleońskich świetnie się czyta, ale nie jestem na tyle dobra w angielskim, żeby z przyjemnością czytać w oryginale
Aha, to dopiero mój trzci post na tym forum i nie jestem pewna czy nowym przysługuje prawo rozpoczynania nowych wątków :) ale sprawdziłam w wyszukiwarce, że nie ma jeszcze wątku o Cornwellu

Offline Pancur

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 103
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 24, 2010, 08:11:54 am »
tego autora czytałem jedynie 1 i 2 tom "Jeźdźców piekieł", nie mogę znaleźć 3 a chętnie przeczytam bo 2 pierwsze wciągające, ogólnie bardzo lubię książki, których akcja dzieje się w średniowieczu
At the base of the mound of dirt is a torn piece of newsprint written with the words, which appear to be in blood, -fire, walk with me-

Offline Lena

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 20
  • Płeć: Kobieta
  • Czarna Rozpacz
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 11, 2010, 05:28:35 pm »
Cóż, takoż i ja napaliłam się, mówiąc kolokwialnie, na Cornwella i jego trylogię. Z językiem na brodzie poszukiwałam tych książek po całym Wrocławiu gdy okazało się, że moja dobra znajoma recenzowała Zimowego monarchę dla naszego serwisu i jest w jego posiadaniu. Aż dałabym jej w dzioba z radości! Pierwszy tom cyklu właśnie leci do mnie polską pocztą. Azincourt zaś czeka na wrocławskiej półce, gdzie kupił ją przyjaciel ze względu na moje piekielne jęki, głoszące, że mnie na nią nie stać. :D

Offline Chimajra

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1264
  • Płeć: Kobieta
  • Atrybut Zła
    • Zobacz profil
    • Siedlisko
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 24, 2010, 12:32:54 pm »
A u mnie ten pan leży na półce. <grin2>
Zdobyło mi się przypadkiem Zimowego monarchę i Nieprzyjaciela Boga, ale czytając wypowiedzi przedmówców zostałam skutecznie zachęcona, żeby nie wciskać książek aż tak głęboko między inne i w miarę możliwości w najbliższym czasie pewnie po nie sięgnę. :)
Możecie powiedzieć jeszcze coś więcej o tej trylogii arturiańskiej?
- Nie wmówisz mi, że nie użyłeś sznura ani młotka? A kałamarzem nie ciskałeś czasem, jak Luter? Nie? Ej - wykrzywił się - to z ciebie prawdziwy chwat! (Solaris)
- Pan Ciemnego Lasu - powtórzyłem i przypomniałem sobie słowa Uriaha. On też wspominał o kimś noszącym to miano. - Czyli superboss na koniec etapu? Twardy madafaka? (Alicja i Ciemny Las)
- Don't mess with me, lady. I've been drinking with skeletons. (Hellboy: The Island #1)

Offline Lena

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 20
  • Płeć: Kobieta
  • Czarna Rozpacz
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 21, 2011, 02:15:25 pm »
<Wyciera ociekającą ślinkę, czytając o posiadaczce drugiego tomu.>
Wybacz mi, proszę, to pójście na łatwiznę, jednak czas mnie nagli i uciekać już mi trzeba. Cytuję zatem posta, którego napisałam na innym forum. Mam nadzieję, że zachęci Cię do przeczytania tej historii.

Cytuj
Zimowy Monarcha skończonym zatem i ode mnie słów kilka. :)
Dla mnie książka była szalenie zajmująca. Takie dopracowanie szczegółów widziałam tylko w Imieniu Wiatru Patricka Rothfussa, które ma u mnie 10/10, podobnie jak Zimowy Monarcha.
By odnieść się do wypowiedzi Sorge powiem, że pierwszy tom Trylogii Arturiańskiej w wydaniu tego pana jest historią bardzo specyficzną - przepełnioną batalistyką, strategią, polityką ówczesnych państw. Stąd wrażenie o brutalnym przełożeniu legendarnego bohatera w świat żywych czasów wczesnego średniowiecza na Wyspach. Artur przedstawiony w tejże powieści jest, jak się zdążyliście domyślić, człowiekiem z krwi i kości, pełnym wad i popełniającym błędy. Hipoteza postawiona przez Cornwella jakoby to Artur rozpoczął wojnę pomiędzy państwami centralnymi ówczesnej Brytanii, jest jak najbardziej prawdopodobna. Dlaczego? Bo to fikcja literacka jak każda inna a postać Króla Artura to morze pomysłów, ze względu na brak jakichkolwiek rzetelnych odnotowań dotyczących jego osoby w pismach historycznych. ;)

Cornwell cholernie dobrze przygotował się do pracy. Mój szacunek wzbudzają oddane przezeń realia opisanych czasów, wraz z całością charakterystyk postaci: tam wszyscy (prócz Merlina ;) ) na wszystko plują, panicznie boją się uroków, co dzień zmieniają bogów, bo akurat dziś jest pora zbiorów a jutro będziemy walczyć, itp. Jeśli zaś mowa o Merlinie... Zachwyciło mnie podejście autora do sprawy magii. I jako fantastka z natury powinnam narzekać na odebranie tejże otoczki arturiańskiej opowieści a jednak jestem pełna podziwu i aprobaty dla zabiegów stosowanych przez Cornwella. Mianowicie pisarz zebrał do kupy ówczesny szamanizm, "fakty" rodem z legend oraz osobowości nietuzinkowych bohaterów, z której to mieszanki powstali mu czarownicy - postacie otaczane czcią i siejące postrach wśród zarówno wieśniaków, żołnierzy (nie rycerzy!) jak i dworu. Autor nie ustosunkował się wprost do sprawy autentyczności czarów w jego opowieści, za to zgrabnie opisywał je pozostawiając czytelnikowi pole do działania dla jego wyobraźni. Czary - owszem - są odprawiane, jednakże Nimue, która była uznawana za drugą, zaraz po Merlinie, naczelną czarownicę w kraju (nie, Merlin nie był czarownicą ;) ), otwarcie przyznawała się przyjacielowi do tego, że macha rękami i smaruje się krwią koguta, bo to wzbudza respekt i tego się po niej oczekuje. Z kolei Merlin jest swoistym szalonym naukowcem, któremu do szczęścia brakuje jedynie pokoju - stąd jego magiczne działania skierowane właśnie w tę stronę. Magia według Cornwella przynosi skutki, działa więc nie możemy zaprzeczyć jej istnieniu, jest należycie osnuta tajemnicą ale i w pewnym stopniu rozłożona na części pierwsze. Baśń to to nie jest. :D

Podsumowując: jestem oczarowana, twierdzę, że te dzieła trzeba czytać jednym haustem więc za drugą część wezmę się w grudniu popołudniu. Polecam każdemu, kto lubi czytać o Ciemnych Wiekach historii oraz dotyczących nich hipotez, wszystkim, którzy lubią porządną wojowniczą opowieść, każdemu, kogo fascynują wierzenia i codzienne życie Brytów przełomu V i VI wieku. Jeśli zaś szukacie tu legendarnego Króla Artura - jest tu miejsce i dla niego - należycie wyeksponowane, lecz nie spodziewajcie się zbyt wiele - on też był człowiekiem... Albo i nie. Historycy nie są zgodni. :D

Offline przemosta

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 52
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 27, 2011, 12:04:21 pm »
Po przeczytaniu "Zimowego Monarchy" i "Nieprzyjaciela Boga" w pełni zgadzam się z powyższą opinią. Przed przeczytaniem oczekiwałem raczej historii o Arturze podobnej do tej z filmu"Król Artur" (tego z 2004, z Clivem Owenem) niż opowieści o  średniowiecznych rycerzach w lśniących zbrojach i nie zawiodłem się pod tym względem. Tło historyczne rzeczywiście jest wiarygodnie przedstawione, chyba nawet bardziej niż we wspomnianym filmie. Interesujące jest podejście autora do magii. Nie ma w tej opowieści żadnych widowiskowych zjawisk, które nie dałoby się wytłumaczyć za pomocą zdrowego rozsądku np. zamiast lśniącego pola siłowego czy innej bariery magicznej Nimue zastosowała kilka wbitych włóczni i splątaną trawę co wystarczyło żeby powstrzymać zabobonnych wojowników przed przekroczeniem(a może rzeczywiście była w tym jakaś magia, kto wie?). I na tym to głównie polegało, autor zostawia wiele tskich niedomówień. Magia druidów (szczególnie Merlina) to raczej umiejętność przewidywania pewnych wydarzeń na podstawie obszernej wiedzy, spostrzegawczości i sprytu, a takżę umiejętność budowania wokół siebie aury tajemniczości. Postacie takie jak Ginewra, Artur czy Lancelot są ludzkie do szpiku kości i taka demitologizacja jest miłą odmianą po peanach na cześć ich cnót wszelakich.

Offline Yahol

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 244
  • Głupi Yasio
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 27, 2011, 01:30:56 pm »
Jak łatwo sprawdzić, w Polsce wydano dotychczas:

    Kompanie Richarda Sharpe'a

    Trafalgar, Warszawa: Instytut Wydawniczy Erica 2007.
    Łupy, Warszawa: Instytut Wydawniczy Erica 2007.
    Tygrys, Warszawa: Instytut Wydawniczy Erica 2008



    Trylogia Świętego Graala

    Hellequin: Jeźdźcy z Piekieł: Instytut Wydawniczy Erica 2008.
    Wagabunda: Polski Instytut Wydawniczy 2009.



    Trylogia arturiańska

    Zimowy monarcha
    Nieprzyjaciel Boga
    Excalibur



    Pozostałe

    Kanalia, Warszawa: Amber 1994.
    Sankcja, Warszawa: Amber 1995.
    Śmiercionośny jacht, Warszawa: Amber 1995.
    Władca mórz, Warszawa: Amber 199



   Ostatnie Królestwo
   Cykl: Wojny Wikingów,
   Instytut Wydawniczy ERICA,

Przeczytałem  zdecydowaną większość książek Cornwella i nie zachwyciły mnie.
Drewniany język, emocji tyle co w kawałku drewna.
Tematy niby samograje, nośne ale pisane na jedno kopyto, w zasadzie nie rozumiem czemu został Kawalerem Orderu Imperium :)
Choć może te wszystkie pretensje powinienem mieć do tłumacza a nie autora. :)
Na mój gust sama Trylogia Arturiańska, to max 6 na 10!!!!
Powyższa wypowiedz, wyraża jedynie moja opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów  bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Monarchista, podstępnie knujący przeciwko Republice i demokracji!

Offline Lena

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 20
  • Płeć: Kobieta
  • Czarna Rozpacz
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 27, 2011, 08:14:00 pm »
Cytuj
Przeczytałem  zdecydowaną większość książek Cornwella i nie zachwyciły mnie.
Drewniany język, emocji tyle co w kawałku drewna.

Po co więc je czytałeś?

Cytuj
Na mój gust sama Trylogia Arturiańska, to max 6 na 10!!!!

Ależ proszę nie krzyczeć. "Echo dwa razy podnosi krzyk." :)

Offline Yahol

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 244
  • Głupi Yasio
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 27, 2011, 10:18:42 pm »
Po co więc je czytałeś?
Eeee, niech pomyślę....
Z ciekawości?!

Cytuj
Ależ proszę nie krzyczeć. "Echo dwa razy podnosi krzyk." :)
Ależ nie krzyczę,  gdybym krzyczał, napisał bym w ten sposób KRZYCZĘ bo czytam!
Powyższa wypowiedz, wyraża jedynie moja opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów  bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Monarchista, podstępnie knujący przeciwko Republice i demokracji!

Offline Pancur

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 103
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Bernard Cornwell - trylogia arturiańskia
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 15, 2011, 12:02:39 pm »
wczoraj skończyłem czytać "Pieśń Łuków. Azincourt", świetna książka, szkoda, że taka krótka, wszystko co tygrysy lubią najbardziej : średniowiecze, rycerze i wielkie bitwy, akcja  <clapping>
At the base of the mound of dirt is a torn piece of newsprint written with the words, which appear to be in blood, -fire, walk with me-