Rozpoczęłam ten wątek, ponieważ tę powieść - "Hotel Transylvania" - zaliczam do irytujących książek. Chodzi o to, że ona mogła być lepsza, a nie jest. Z drugiej strony coś jednak w niej można znaleźć, tyle że to takie niewyraźne, nieprecyzowane.
Co mi się nie podoba w fabule?
Według mnie autorka ją potraktowała po macoszemu, jakby sama nie przywiązywała do niej wagi; skrótowo - chodzi o to, że czegoś mi brakuje.
Po drugie, może chodzi o to, że o podobnej fabule - to znaczy jakaś tajna organizacja z wypaczonym psychicznie przywódcą polująca na młode kobiety - czytałam już sporo takich książek i dokładnie było wiadomo, jak to się potoczy. W zasadzie to mi nie przeszkadza, ale lubię, gdy pojawiają się jakieś nieoczekiwane elementy. Tu tego zabrakło, przynajmniej dla mnie.
I główny bohater, czyli hrabia Saint-Germain na początku wydaje się być ciekawą postacią, ale to na tym się kończy. Jak dla mnie jest zbyt mało wyraźny, za mało podkreślony. Do licha, on równie dobrze mógł być krasnoludkiem, elfem albo zupełnie innym stworem, bo to, że sam siebie nazwał wampirem, to mnie nie przekonuje.
W sumie najlepsze jest to właśnie tło historyczne, ale to za mało, aby z tego było dobre czytadło.