Tak, to Kozak napisała "Nocarza" i nie tylko - tak swoją drogą niezła rzecz, wciągnęła mnie nieoczekiwanie, chociaż fakt, to kwestia gustu, co i komu się podoba.
czytałam i ledwo przebrnęłam przez pierwszy tom. Do "Renegata" nawet nie zajrzałam. Pomysł był niezły ale czegoś tu brakło. Ale fakt to kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje.
Co do książek pani Białołęckiej to zdaje sobie sprawy, ze nie są specjalnie ambitne, ale czytając je dobrze się bawiłam. I ile razy nie miałabym złego nastroju, to na ten przykład "Róża Selerbergu" rozśmieszała mnie do łez. I nie ważne było to, że czytałam ją już całe mnóstwo razy, za każdym bawi mnie tak samo.
Są książki, które uczą i wychowują i są takie, które bawią. I jedne i drugie są potrzebne, ale jeśli chodzi o zabawęto, z pośród wymienionych tu autorek, najlepiej bawiłam się czytając Ewę Białołęcką