Dołączę się do niektórych narzekających na dziwnie sformułowane pytanie, które ma dokładnie taki sam sens jak "samochody czy fiaty - co wolicie". Fantastyka albo ukazuje świat zmieniony racjonalnie (SF), albo irracjonalnie (fantasy), horror to właściwie odmiana fantasy z naciskiem na funkcję, czyli straszenie odbiorcy, zazwyczaj przez inwazję sił z innego świata. Co prawda wtórnie pojawił się niemetafizyczny horror straszący psychopatami, rekinami i innymi piłami, i pewnie to autor miał na myśli, zakładając wątek, który może zatem powinien brzmieć "wolicie straszenie czy fantastyczność?", czy jakoś podobnie.
Moje zainteresowania fantastyką układają się następująco - najpierw SF, potem fantasy, na końcu horror. Chociaż ostatnio w fantasy dzieje się więcej, może wreszcie autorzy uwolnią się od wpływu Tolkiena, bo naprawdę nikt nie powiedział, że obecność smoków, elfów, krasnoludów, trolli i pseudośredniowiecza jest w fantasy obowiązkowa. A z horrorowej działki - w książkach takiego Orbitowskiego można znaleźć tyle surowego literackiego "mięsa" traktującego o polskich realiach (nie tylko blokowiskowo-lumperskich, znanych autorowi z autopsji), że główny nurt niech się schowa.