Co do samej Diuny, jestem straszną fanką tego cyklu. Pamiętam, jak wiele lat temu zobaczyłam film Davida Lyncha i od razu zabrałam się za książkową Diunę. To było jak cios obuchem w głowę. Zaczęłam dosłownie zadręczać środowisko cytatami z Diuny, zaczęłam pisać fanfictiony, robić strony...po prostu byłam pod tak wielkim wrażeniem, że nie mogłam wyjść z szoku kulturowego.
Teraz Diuna jest moją ulubioną serią - najbardziej lubię Murbellę z ostatniego tomu i Feyda-Rauthę z pierwszego; jak widać po moim nicku, mam słabość do Harkonnenów.
Co do preludiów, są po prostu słabe, jednak szkoda ich nie ruszyć, choćby ze względu na ciekawość.
Bardzo się ciesze widząc na forum prawdziwą fankę Diuny.

Trochę ubolewałem, ze wątek o dziełach Franka Herberta jest jak do tej pory dość ubogi. Teraz możliwe, że to się zmieni?
Nie będę mógł podyskutować z Tobą Feival o całym cyklu ponieważ jak dotad czytałem tylko dwa pierwsze tomy z sześciu. Kolejne dwa czekają na półce, a jeszcze kolejne dwa jak dotąd nie ukazały się w nowej wersji, którą kupuję.
Chętnie porozmawiam natomiast o samej Diunie. Jej uniwersum, dokładność z jaką Herbert opisał swój pomysł i wiarygodność literacka (czyli to, że czytasz książkę i świat wydaje Ci się naturalny, wszystko wynika z pewnej logiki, jest wyjaśnione w przekonujący sposób) są wręcz niesamowite.
Co do sympatii do bohaterów, ja jednak wolę Atrydów.

Ale nie tylko postaci księcia Leto, Jessici, czy Paula. Lubię także Gourney'a Hallecka, Duncana Idaho i, chyba najbardziej szefa assasynów księcia Leto - Thufira Hawata.
A z Twoich sympatii Feival - dlaczego Feyd-Rautha? Podoba mi się brzmienie jego imienia, ale jako postać, hmm, nie widzę w nim czegoś szczególnego.