Masterton jak dla mnie ma duże skoki - raz pisze doskonale (np. genialne moim zdaniem Demony Normandii, swoją drogą druga książka Mastertona, jaką przeczytałam), raz pisze przeciętnie (jak choćby Bazyliszek), a niekiedy bardzo słabo (Sfinks).
Mam kilka uwag co do jego twórczości - jest w niej stanowczo za mało napięcia, zwłaszcza w tych przeciętnych i słabych pracach (chyba gubi je gdzieś po drodze), a za dużo czystego gore. Ja rozumiem, niektórych przeraża gore, ale mnie to po prostu śmieszy. No i pakowanie do każdej książki wielkiej ilości dewiacji seksualnych (ja rozumiem, z racji wykształcenia i wykonywanego zawodu), ale czasami niektóre rzeczy są dziwne: jak choćby stosunek z duchem w bodajże Wyklętym