Mastertonem zaraził mnie chłopak, miłośnik horrorów w wersji papierowej i ekranowej. Pierwsza książka Grahama, którą przeczytałam, to była "Ciemnia" z cyklu Rook. Trzymała w napięciu i podobało mi się w niej wszystko oprócz opisu trójnoga, który mnie zwyczajnie śmieszył.
Kiedy pierwszy raz zapytałam w bibliotece o Mastertona, wszystkie jego książki były wypożyczone i zaproponowano mi Koontz'a i jego thrillery. Obu autorów cenię teraz w równej mierze.
Co do wypowiedzi kolegi Truptutupta, to:
W "Kostnicy" niczego mi nie brakowało, uważam ją za jedną z lepszych książek.
"Pod kopułą" jest super, ale zakończenie mnie zawiodło i to bardzo. Po tak doskonałych kilkuset stronach nie spodziewałam się takiego, w moim mniemaniu tandetnego jak na mistrza, zakończenia. Mimo wszystko oczywiście warto przeczytać, choćby dla fabuły poprzedzającej zakończenie.