No, ja też jeszcze nie przebrnąłem, mimo, że kupiłem Lód ponad rok temu. Ale to bardziej z braku czasu, albo przez inne książki.
Przeczytałem jakąś jedną czwartą i pamiętam, że to było bardzo szybko, nie nudziło mi się ani trochę. Ale później przyszły liczne obowiązki i przerwały mi lekturę na jakiś czas. Gdyby nie ta przerwa, myślę, że bym przeczytał do końca.
W każdym razie mam taki zamiar. Teraz lato przyszło, trochę odpoczynku i więcej czasu na czytanie, więc spróbuję nadrobić zaległości.
Co do samego Jacka Dukaja i jego innych książek. Mam prawie wszystkie, które napisał i większośc przeczytałem. Lubię jego styl pisania, trudny, oryginalny, bardzo dobry.
Weźmy na przykład Inne pieśni, albo krótszą, ostatnio wydaną Córkę łupieżcy. Mam nadzieję, że na tym forum znajdą się miłośnicy prozy Dukaja.
Ja swoją przygodę z autorem rozpocząłem od zbioru opowiadań "W kraju niewiernych", pod presją znajomego, który jest wielkim entuzjasta twórczości autora. Ja również się takim entuzjastą później stałem.
/zgodnie z prośbą wątek rozszerzony został na wszystkie książki Jacka DukajaJakby ktoś chciał posłuchać o Lodzie, poniżej wrzucam link do audycji literackiej z Radia TokFM, o Lodzie. Gośćmi Romana Kurkiewicza byli Jacek Dukaj, Paweł Dunin-Wąsowicz i Przemysław Czapliński.
http://www.dukaj.pl/files/Pod_tytulem_Jacek_Dukaj_Lod.mp3Głupio mi tak post za postem samotnie pisać, ale też nie będę jednego edytował w kółko. Napiszę parę zdań o opowiadaniach ze zbioru
"W kraju niewiernych".
IrrehaareNa początku nie mogłem się połapać o co dokładnie chodzi. Jakaś strzelanina, pościgi śmigłowców. Później bohaterowie przechodzą przez jakąś bramę i trafiają do zupełnie innej rzeczywistości. I tu dopiero, po opowiadaniu Czarnego Santany wszystko stało się jaśniejsze.
Otóż cały ten świat to jedna wielka wirtualna rzeczywistość, gra komputerowa wyższej generacji. Lepsza wersja dzisiejszych gier sieciowych. Gracz, w realnym świecie podłącza się do urządzenia - dokonuje zaślepu. Ciało spokojnie sobie śpi a umysł przenosi się do Irrehaare.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jakiś błąd systemu, który sprawił, że gracze zostali uwięzieni w wirtualnej rzeczywistości, bez możliwości powrotu do rzeczywistości.
Gracze dokładają wszelkich starań, aby znaleźć wyjście z wirtualnego świata.
Dukaj na samym końcu przyznaje, że w opowiadaniu wykorzystał wiele różnych motywów z innych dzieł. By wymienić choćby przywódcę wolnych graczy - Nazgula.

Nawet wygląda jak ten tolkienowski.

Kiedyś dawno temu, oglądałem taki krótki film, nowelkę, w której gracz, w momencie gdy przeszedł ostatni poziom gry został wciągnięty do VR. Nie zapamiętałem tyułu, ale po lekturze Irrehaare film ten mi się przypomniał.
Dzisiejszy rynek gier sieciowych bardzo szybko się rozwija. Powstają coraz to nowe tytuły, tysiące graczy spędzają godziny w wirtualnych światach.
Irrehaare idzie w zasadzie tylko o krok dalej, ukazuje nowszą generację gier. Nie odkrywa natomiast czegoś specjalnie nowego, bo to zjawisko już ma miejsce.
I po raz kolejny u Dukaja spotykam scenę, w której bohater spotyka w końcówce swojego wroga, w tym przypadku jest nim Samuraj, gracz, który dzięki hakerskim sztuczkom zdołał zawładnąć większością światów Irrehaare. Spotykają się, następuje konwersacja, w której wróg próbuje udowodnić, że nie jest taki zły. Następnie mamy konfrontację. Zwracałem na to uwagę we wcześniejszych postach, ten wątek bardzo często się u Dukaja pojawia.
Irrehaare jest dobrym opowiadaniem, spójnym, ciekawym. Jedynie do zakończenia mogę mieć drobny zarzut. Bo znów jest niejednoznaczne. Czytelnik ma chęć by dowiedzieć się, jak zakończy się cała historia, czy graczom uda się wyzwolić. A tu niestety do końca się tego nie dowiemy.
Niemniej jednak polecam.
IACTEHistoria ludzi, podróżujących w przestrzeni kosmicznej, których statek przez reakcję z obrzeżami nieodkrytej czarnej dziury zmienia kurs. Załoga w efekcie budzi się gdy statek orbituje nad nieznaną planetą, zwaną potocznie Bagnem. Od startu z Ziemi minęło 160 tys. lat.
Na bagnie wszystkie co bardziej zaawansowane technologicznie urządzenia przestają działać, z szybkością wprost proporcjonalną do stopnia skomplikowania. Wszystek sprzęt się sypie.
Już samo to czyni planetę niezwykłą. Innym fenomenem jest są jaskinie, Groty, mające właściwości Solaris, potrafią materializować sny. Głównym bohaterem opowiadania jest Indianin, wyśniony przez jednego z członków załogi. Potrzebował on łowcy do wytropienia swego wroga, Saint-Pierce'a.
Sama planeta, choć da się na niej oddychać różni się znacznie od Ziemi. Zarówno fauną jak i florą. Zwierzęta i rośliny są w ogóle niepodobne do tych jakie znamy. Ludziom udaje się ujarzmić pewien gatunek latających stworów, które wykorzystują do przemieszczania się.
Czytając miałem różne skojarzenia z innymi autorami. Wspomniane już Groty, pomysł urzeczywistniania snów przywołał mi na myśl Solaris.
Niszczenie sprzętu elektronicznego oraz planetę dającą ludziom nadnaturalne właściwości wykorzystał Grzędowicz w swoim Panie Lodowego Ogrodu.
Saint Pierce szukał cały czas naukowego wyjaśnienia fenomenu planety, ale jego tłumaczenie nie bardzo mnie przekonało. Tłumaczyć materializację snów efektem tunelowym... Większość ludzi pewnie nie wie cóż to takiego jest. A ja na studiach zapoznałem się z tym zjawiskiem dość dokładnie.
Tak to w sumie wygląda, jak pisze Dukaj, niemożliwe staje się możliwym. Mikrocząstki, mimo, iż nie posiadają wystarczającej energii by przekroczyć barierę energetyczną czasami ją przekraczają. Porównać to można z człowiekiem stojącym przed 5 metrową ścianą. Jeśli nie będzie miał w sobie energii by skoczyć z miejsca 5 metrów wzwyż, nie uda mu się pokonać ściany. A mikrocząstki potrafią tego dokonać.
Ale fizyka kwantowa tyczy się mikroświata, nie makro. Także materializacja snów i efekt tunelowy jakoś mi nie współgrają.