Autor Wątek: Jacek Komuda  (Przeczytany 486 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bacha85

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 133
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Jacek Komuda
« dnia: Lipiec 07, 2011, 09:20:37 am »
Przeczytałam już praktycznie wszystko, co wyszło spod pióra Komudy i zdecydowana większość mi się podoba.
Uważam, że umiejętnie łączy wątki historyczne z odrobiną fantastyki, tej fantastyki tam w sumie niewiele.

Na pierwszym miejscu umieszczę Galeony Wojny, powieść poświęconą Bitwie pod Oliwą, Mieszkam w okolicach Trójmiasta i jak czytałam opisy Gdańska i okolic, to mnie zachwyciły.

Na uwagę zasługują tez powieści poświęcone szlachcie polskiej i Pierwszej Rzeczypospolitej, bohaterowie zdecydowanie bardziej ludzcy, niż ci u Sienkiewicza,

Najsłabiej wypadły chyba tomy Imię Bestii i Herezjarcha, bardziej horror niż fantastyka, trochę naciągane i takie, jakby nie jego stylu.
" Na krzewie obok, miodowy ptak gniazdo buduje skrzydlaty,
patrząc na niego wspominam, jak zabrałeś mi moje kwiaty"               Closterkeller - Cyan

"Så skapte hon mig i ulven grå
Och sade jag skulle åt skogen gå"           Garmarna - Vedergällningen

Offline Tasqiusz

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Jacek Komuda
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 27, 2011, 08:32:18 am »
Taki zacny temat i bez odpowiedzi - toż to skandal

Jeśli chodzi o Komudę to podpisuję się pod wypowiedzią poprzednika.
Jednak jak na razie na podium usadziłbym Banitę, Diabeł łańcucki - z podobnych pobudek jak poprzednik, z tą różnicą, że pochodzę z Sanoka i fajnie jest poczytać o bohaterach i zakątkach Ziemi sanockiej ;]

Ogólnie dużym plusem jest fakt, że autor nie przesadza z fikcją, czytając jego książki czasami zastanawiam się czy dany bohater istniał i czy miał faktycznie takie perypetie jak w opowiadaniach ;)


Offline ryszpak

  • Dexter Morgan
  • ****
  • Wiadomości: 281
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Jacek Komuda
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 02, 2011, 07:11:15 pm »
Jeżeli chodzi Ci o Jacka nad Jackami to istniał naprawdę.
Iure et gladio

Dort wo man Bücher verbrennt, verbrennt man auch am Ende Menschen.
                                            Heinrich Heine

Offline Yahol

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 244
  • Głupi Yasio
    • Zobacz profil
Odp: Jacek Komuda
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 23, 2011, 06:20:55 pm »
Cytat: wikipedia
Był nieco odmiennym Dydyńskim z powodu herbu. Jego herb to Nałęcz. Szlachcic zwany w pierwszej połowie XVII wieku Jackiem nad Jackami, urodził się w Niewiastce – niewielkiej wiosce położonej na północ od Sanoka. Był bohaterem i pierwszą szablą dawnej Ziemi Sanockiej (dziś powiaty: brzozowski, sanocki i bieszczadzki województwa podkarpackiego), znano go z honorowego postępowania i błyskotliwej, szlacheckiej fantazji. Był zajezdnikiem, najemnikiem wynajmującym się szlachcie do zajazdów, zwad i porachunków. Jeśli któryś z panów braci sanockich chciał wyegzekwować wyrok, porwać pannę, zalać sadła za skórę sąsiadowi, mógł zdać się na usługi Dydyńskiego, który całą rzecz szybko i skutecznie załatwił. Jacek nad Jackami walczył w chorągwiach sławnych Lisowszczyków – oddziałach polskiej lekkiej jazdy walczących w Wielkim Księstwie Moskiewskim i Wojnie Trzydziestoletniej. Przez pewien czas służył Stadnickim, wkrótce jednak sprzykrzył sobie tę kompanię i przeszedł do ich wroga – Konstantego Korniakta. Potem służył Stanisławowi Krasickiemu, podczaszemu łomżyńskiemu, który ubiegał się o starostwo po ojcu – Jerzym, uznanym za słabego na umyśle. W roku 1639 wystąpił zbrojnie przeciwko kasztelanowi wyszogrodzkiemu Maciejowi Sicińskiemu, który usiłował zagarnąć dla siebie dobra, które należały wcześniej do Jerzego Krasickiego; później z kolei przystał do najzacieklejszych wrogów Stanisława Krasickiego – książąt Sanguszków, za co podczaszy groził mu śmiercią.

Dydyński zginął w podeszłym wieku, w roku 1649 pod Zborowem, walcząc ze zbuntowanymi kozakami w chorągwi powiatowej Ziemi przemyskiej, pod komendą Zygmunta Przedwojowskiego.

Autentyczna postać stolnika sanockiego Jacka Dydyńskiego – z racji swojej sławy i umiejętności zwanego „Jackiem nad Jackami” . Był on klasycznym wynalazkiem swojej epoki. W kraju, gdzie szlacheckie procesy ciągnęły się nierzadko latami istniało duże zapotrzebowanie na osoby gwarantujące szybką i skuteczną egzekucje praw. Osoby takie – często nazywane „czarnymi szablami” – pochodziły głównie ze średniozamożnej szlachty, a ich głównym zajęciem było organizacja zajazdów (legalnych i nielegalnych), zagarnianie cudzych włości lub ochrona przed nadgorliwym sąsiadem. Tam, gdzie coś się działo, zawsze można było liczyć na osoby pokroju Dydyńskiego, które za trzos monet podejmowały się każdego, nawet najbardziej niebezpiecznego zadania.

Herb Gozdawa.

Herb Nałęcz.
Dydyńscy pieczętowali się Gozdawą, Jacek Dydynski - Nałęczem.
Nie zachwycam się twórczością pana Komudy.
Wszystkie jego książki, są pisane dokładnie w jednym schemacie, i według jednego wzorca.
A "Orły na Kremlu" - no lepiej zamilczmy.

Powyższa wypowiedz, wyraża jedynie moja opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów  bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Monarchista, podstępnie knujący przeciwko Republice i demokracji!