Ja żałuję jeszcze pieniędzy na "Ani słowa prawdy". Miałkie i nijakie.
A ja się nie zgadzam z tym stwierdzeniem.
Najpierw poznałem Inkiwzytora, potem poznałem Wizję Rzeczypospolitej według Piekary i cudowną Alicję, a potem Arrivalda z wybrzeża i muszę przyznać, że nie sądziłem iż Piekara potrafi napisać cos lekkiego, przyjemnego z poczuciem humoru nie ocierającym się o ironie, sarkazm i czarny humor.
Zgadzam się - "Ani słowa Prawdy" jest czymś całkowicie innego niż inna typowa twórczość Piekary. ale opowiadania są napisane lekko, przyjemnie i osobiście chętnie poczytałbym jeszcze o Arrivaldzie z wybrzeża :-)
Dla mnie był to przerywnik pomiędzy kolejnymi tomami Malezjańczyków i jakoś nie mogę powiedzieć, żebym się strasznie rozcarował tym rpzerywnikiem co było zadaniem niezwykle trudnym, gdyż osobiście uważam Malezjańczyków za najlepszą serie fantasy jaką czytałem, chociaz przyznam że jescze Martina nie czytałem i CZarnej Kompanii Cooka.