Autor Wątek: Maciej Guzek - Królikarnia, Trzeci Świat...  (Przeczytany 758 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline robbirob

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1089
  • Płeć: Mężczyzna
  • I'm watching you
    • Zobacz profil
Maciej Guzek - Królikarnia, Trzeci Świat...
« dnia: Styczeń 31, 2010, 07:13:03 am »
Czytał ktoś książki tego pana? Polecam szczególnie Trzeci Świat.

Zbiór Królikarnia nie porwał mnie, po zapoznaniu się z dwoma opowiadaniami odłożyłem książkę na jakiś czas na półkę. Nie były to złe opowiadania, jedno nawet dostało jakąś nagrodę lub wyróżnienie, o ile dobrze pamiętam. Po prostu akurat wtedy nie podpasowała mi akurat taka fantastyka.

Po Trzeci Świat sięgnąłem jednak - mimo, że Guzek umieścił swą opowieść w tym samym przeogromnym świecie, co opowiadania z Królikarni - ponieważ przeczytałem liczne recenzje. Sporo pochlebnych słów napisał także Dukaj (czasem mu się to zdarza). Poza tym, wielu czytelników podkreślało, że takiego połączenia jeszcze nie było w literaturze fantastycznej, więc sam chciałem sprawdzić...

Jakiego połączenia? Otóż Trzeci Świat to reportaż z innego, obcego świata (Legendy) wzorowany na reportażach uwielbianego przeze mnie Kapuścińskiego (jemu też książka jest dedykowana). Reporter zostaje wysłany przez bramę do jednej z wielu mitycznych/baśniowych/fantastycznych krain, do których dostęp mają jedynie Polacy. Zostaje on tam posłany, gdyż świat ten jest na krawędzi zniszczenia, wojny domowej prowadzonej między sobą przez ludy Północy (to te dobre ponoć) i Południa (złe do szpiku kości), a on ma to opisać.
Cała opowieść składa się z licznych relacji - różnego zresztą rodzaju - owego reportera. Poznajemy wiele szczegółów z życia istot zamieszkujących obie walczące ze sobą półkule. Reporter opisuje ogromną ilość detali, dzięki którym Trzeci świat staje się barwniejszy, prawdziwszy, bliższy. Ponadto wszystko ma swoje konsekwencje, wszystko zostawia ślad, coś jest przyczyną czegoś. Dziennikarski charakter nie pozwala głównemu bohaterowi pozostawić upadającego świata, póki nie odkryje jego tajemnicy, póki nie dowie się co lub kto doprowadza do zniszczenia tę Legendę. Fakt, iż jednego z zakończeń czytelnik domyśla sie już w połowie książki wcale nie jest minusem tej powieści. Uważam nawet, że to specjalny zabieg autora. Dzięki temu czytelnik skupia się z jednej strony na szczegółowym poznawaniu przedstawionej krainy, a z drugiej strony na przyczynach, podłożu tego stanu rzeczy. Wiemy co się stanie, zadajemy więc sobie pytanie: ale dlaczego?!

Świetna rzecz, jedna z najciekawszych książek polskiej fantastyki, jaką ostatnio przeczytałem. Polecam!