Autor Wątek: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...  (Przeczytany 2456 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Uczeń Czarnoksiężnika

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1114
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Uczeń Czarnoksiężnika
Pisarz mało obecny na księgarskich półkach z fantastyką. Mało także obecny na forach fantastycznych, jakby niezauważany, albo widziany tylko przez nielicznych.
A przecież jest to jeden z ciekawszych polskich autorów fantastycznych, bodajże trzykrotny laureat Nagrody Janusza A. Zajdla. Może dlatego, że pisze niewiele tak mało o nim słychać.

Ale z drugiej strony niewiele nie oznacza źle. Wręcz przeciwnie, bardzo mi się spodobały teksty Huberatha od samego początku. Z powieściami autora jeszcze nie miałem styczności (aczkolwiek znajomi, którzy przeczytali polecają je serdecznie), dlatego chciałbym polecić Wam głównie opowiadania autora zgromadzone w zbiorze zatytułowanym Balsam długiego pożegnania. Może na zachętę powiem dwa słowa o dwóch najbardziej znanych.

WRÓCIEEŚ SNEOGG, WIEDZIAAM

Bardzo dobrze napisane opowiadanie, nieco przygnębiające i niestety smutno się kończy, choć cały czas kibicowałem bohaterom, aby udało im się osiągnąć szczęście, aby mimo przeciwności udało im się żyć.

Akcja rozgrywa się po jakiejś atomowej wojnie. Ludzie żyją w podziemnych schronach. Większość rodzi się upośledzona, a tylko Ci, których stopień upośledzenia okaże się w granicach normy mają szansę otrzymać miano człowieka. Reszta zostaje sklasyfikowana jako materiał biologiczny do przeszczepów.
W jednym z Pokoi, w których 'hodowani' są przyszli ludzie czytelnik gości przez pewien czas. Upośledzone istoty bardzo szybko zyskują naszą sympatię. Przez jakiś czas przebywamy z nimi, poznajemy miejsce w którym żyją. Później, niektórym z nich być może dane będzie trafić do normalnego społeczeństwa. No właśnie, czy normalnego? Czy traktowanie istot w pewnym stopniu upośledzonych (ale przecież żyjących, rozumnych) jako niższą kategorię, jako żywe magazyny organów do przeszczepów to cecha rozwiniętej cywilizacji?
Przemawia za tym argument, że jest to konieczne do przetrwania rasy ludzkiej po wielkim kataklizmie. Ale czy jest to słuszny argument, zwłaszcza patrząc oczami Snorga, Tib czy Piecky'ego? Musicie sami ocenić.

Zakończenie jest pesymistyczne.

Tekst wygrał swego czasu II konkurs Fantastyki. Wrócieeś Sneogg, wiedziaam zdeklasowało Wiedźmina Sapkowskiego. Warto przeczytać.

KARA WIĘKSZA

Opowiadanie zdobyło nagrodę im. Janusza Zajdla.

Bohaterem jest Ruder Milenkowicz, człowiek, który trafił do piekła. Na początku jednak trudno się zorientować, gdyż poznajemy go w trakcie tortur, wydawałoby się, że w jakimś sowieckim lub hitlerowskim więzieniu. Ruderowi zakomunikowano, że czas jego mąk się skończył i zostanie przeniesiony do Nieba, tak mu przynajmniej powiedziano...

Trafia do pomieszczenia przejściowego, gdzie lekarze będą próbowali doprowadzić jego ciało do stanu używalności po torturach. Mimo to i tak nie będzie wyglądał już tak jak dawniej.
Po krótkim leczeniu zostaje przetransportowany na górę. I tu okazuje się, że Niebo nie wygląda tak jak każdy to sobie wyobraża. :)

W tym tekście już wydać zafascynowanie autora tematem religii, który później przewija się również w jego powieściach. Jak wyglądało będzie nasze życie po śmierci, jaka będzie kara za nasze grzechy, a jaka nagroda za dobre uczynki. Co dzieje się z dziećmi nienarodzonymi, które zginęły w wyniku aborcji?
W Karze większej Rud zaprzyjaźnia się z jedną taką dziewczynką, Patrycją. Spotkaliście się kiedyś z problemem aborcji w fantastyce?

Bardzo podoba mi się w opowiadaniach Huberatha ten proces, w którym bohater powoli odkrywa rzeczywistość, w której się znalazł. Na początku nie wie za wiele, ale z każdym dniem dobudowuje sobie kolejne fragmenty układanki, poznaje kolejny fragment całości. Ale podobnie jak w pierwszym opowiadaniu prawda okazuje się smutna. To trochę godzi w moją sympatię do pozytywnych zakończeń, ale mogę autorowi wybaczyć, bo w zamian za to daje mi naprawdę dobry tekst, oryginalny, niebanalny.

Nie będę zdradzał fabuły, ale szczerze mogę powiedzieć, że warto sięgnąć po ten tekst.



Offline mistyk

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • selkar.pl
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 03, 2009, 09:08:30 pm »
Zgadzam sięw 100%.
Huberath pisze bardzo dobrą, ambitną fantastykę dla wymagającego czytelnika.

Czytałeś Wiktora Pielewina?
Jeśli nie, to polecam. Pisze w podobnym klimacie do ksiazek do Huberatha i Snerga.
Na początek warto przeczytać zbiór opowiadań "Omon Ra i inne opowieści"

Offline Uczeń Czarnoksiężnika

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1114
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Uczeń Czarnoksiężnika
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 04, 2009, 08:55:52 am »
Czytałeś Wiktora Pielewina?
Jeśli nie, to polecam. Pisze w podobnym klimacie do ksiazek do Huberatha i Snerga.
Na początek warto przeczytać zbiór opowiadań "Omon Ra i inne opowieści"

Nie, Pielewina jeszcze nie miałem okazji czytać. Postaram się zwrócić uwagę przy najbliższej wizycie w bibliotece. :)

Prócz tych dwóch, które wymieniłem wcześniej do swoich ulubionych z Balsamu długiego pożegnania dodałbym jeszcze minipowieść Ostatni, którzy wyszli z raju oraz opowiadanie Trzy kobiety Dona

Akcja pierwszego rozgrywa się w Ameryce, na uniwersytecie Maratheon. Jest to jednak zupełnie inna Ameryka od tej, którą znamy obecnie. Opuszczone i zdewastowane lotniska, ponieważ niewielu Amerykanów stać na przelot samolotem, domy oświetlone przez dłuższy czas świeczkami, ponieważ elektryczność jest piekielnie droga. Na całym uniwersytecie jest tylko 18 sprawnych komputerów, do których ustawiają się kolejki naukowców. Wszystko to obserwujemy oczami naukowców uniwersytetu, towarzysząc im w codziennych zajęciach. Drugim, fundamentalnym tematem opowiadania jest przylot na Ziemię obcych. Ale nie zielonych ludków z Roswell, ale istot bardzo przypominających ludzi. Jak się okazuje to oni wcześniej skolonizowali Ziemię, a teraz przylatują ponownie, ponieważ ich rodzima planeta powoli zamiera na skutek wypalenia się miejscowego słońca. Heddeni osiedlają się w Ameryce, a wielu z nich, dzięki swojej wrodzonej chęci poszerzania wiedzy zajmuje stanowiska profesorów na uniwersytetach.
Huberath opisał także w tym opowiadaniu niechęć do obcych. W dobie powszechnego kryzysu władza próbuje znaleźć kogoś, na kogo można by zrzucić winę za pogarszający się stan gospodarki.
Ostatni, który wyszli z raju jest najdłuższym tekstem w zbiorze opowiadań, ale wartym przeczytania, bo również jednym z lepszych. Swego czasu nagrodzony Śląkfą, nagrodą literacką Śląskiego Klubu Fantastyki.

Trzy kobiety Dona, to próba opisu ludzkości po katastrofie jaką dotknęła Ziemię. Opisu tego Huberath dokonuje na przykładzie czwórki bohaterów, tytułowego Dona i jego trzech towarzyszek.
Po serii gwałtownych rozbłysków, które zniszczyły wszelkie życie na zachodniej półkuli ziemi, słońce straciło swoją moc. Dając ledwie pomarańczowe światło, nie jest w stanie ogrzać planety dostatecznie mocno, dlatego lądy zaczęła pokrywać coraz większa czapa śniegu. Bohaterowie są uciekinierami z miasta, w którym, domyślam się, na skutek nieopisanej awarii (być może elektryczności) dalsze życie stało się niemożliwe i groziło zamarznięciem. Ludzie opuszczają więc swój dom i na własną rękę próbują przedrzeć się przez metrowe zaspy śnieżne do innych większych skupisk ludzkich. Taka wędrówka jest właśnie przedmiotem niniejszego opowiadania.
Marek S. Huberath bardzo, powiedziałbym, realistycznie przedstawił trudy i zmagania się czwórki ludzi z bezwzględną naturą. Wszechobecny mróz, wykańczające przedzieranie się przez wielkie śnieżne zaspy, poszukiwanie schronienia na noc, codzienna loteria, w której przegrana może zakończyć się śmiercią. Bardzo sugestywny tekst.

Offline mistyk

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • selkar.pl
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 05, 2009, 05:54:12 am »
Czytałem tylko "Miasta pod Skałą" i wszystkie opowiadania bardzo mi się podobały.
Czy inne książki Huberatha są tak samo dobre?

Offline Uczeń Czarnoksiężnika

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1114
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Uczeń Czarnoksiężnika
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #4 dnia: Lipiec 05, 2009, 06:11:28 am »
Czytałem tylko "Miasta pod Skałą" i wszystkie opowiadania bardzo mi się podobały.
Czy inne książki Huberatha są tak samo dobre?

Huberath, choć publikuje rzadko, ma na koncie aż trzy Zajdle. Jeden za opowiadanie Kara większa, które pokrótce opisałem, umieszczone w zbiorze Balsam długiego pożegnania, który uważam za zbiorek bardzo dobry i polecam.

Drugi Zajdel za Drugą podobiznę z alabastrze, minipowieść praktycznie już na polskim rynku niedostępną, a którą bardzo chciałbym przeczytać.

I trzeci Zajdel za powieść Gniazdo światów, fantastyka z elementami kryminału, również doceniana przez czytelników.

Offline mistyk

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • selkar.pl
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 05, 2009, 07:23:29 pm »
Zachęciłeś mnie :).
Biorę na warsztat pozostałe książki tego Pana.


Offline Uczeń Czarnoksiężnika

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1114
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Uczeń Czarnoksiężnika
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 23, 2009, 02:17:52 pm »
Zachęciłeś mnie :).
Biorę na warsztat pozostałe książki tego Pana.

No i jak tam praca w tym warsztacie, mistyku? Przerobiłeś już Huberatha? :)

Offline slavosky

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 59
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 01, 2010, 12:59:43 am »
Huberath? Mój ulubiony pisarz! Podejrzewam, że gdyby nie zajmował się pracą naukową, prześcignąłby Dukaja, a tak, cóż, Dukaj prześcignął jego, choć kiedyś sam ściągał od Huberatha pomysły.
Jest to jednak fantastyka dość wymagająca i "problemowa". Pisana przez zawodowego fizyka i zdeklarowanego katolika zarazem, co jest niesamowicie fascynującym zderzeniem/połączeniem światopoglądów. No i te skrajnie złe, okrutne i popsute ontologicznie światy - prawdziwy hardcore :).

Offline Uczeń Czarnoksiężnika

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1114
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Uczeń Czarnoksiężnika
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #8 dnia: Lipiec 01, 2010, 09:17:00 am »
Czytałem wprawdzie tylko Balsam długiego pożegnania i to jeszcze chyba nie był hardcore. Przynajmniej jeśli odnieść do Miast pod skałą, które kiedyś wyrywkowo próbowałem i tam naprawdę fabuła jest zakręcona. :)

Offline slavosky

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 59
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 01, 2010, 10:10:05 am »
Rzeczywiście, Miasta pod skałą to powieść Huberatha z największymi ambicjami - takie połączenie religijnych apokryfów z biologią (ech, ten wszechobecny rozkład, czaszki w funkcji pucharów i trupina, z której można pędzić) plus do tego jeszcze jakieś totalitaryzmy w różnych wariantach zarządzane przez diabelskie pomioty. No i trochę za dużo chodzenia po górach i przełęczach i nieustannych potyczek z Czarnymi. Jeśli chodzi o zamierzenie autorskie, jest to porównywalne z Innymi Pieśniami Dukaja, ale, cóż, wyścig o Zajdla przegrało z Grzędowiczem z Lodowego Ogrodu. Wg mnie niesłusznie, ale poniekąd rozumiem głosujących - jej lektura przypomina ciężką i mozolną wędrówkę pod górę. No i wrażliwość estetyczna co niektórych może nie wyrobić.
Zresztą, w Miastach... im dalej tym lepiej, końcówka jest świetna - Huberath trzyma na koniec najlepsze cymesy, gdy się ontologia świata wyjaśnia. O ile Dukaj rzuca czytelnika od razu na głęboką wodę, Huberath nagradza cierpliwość - zaczynamy czytać niby zwyczajny utwór, a kończymy ze szczęką w okolicach podłogi.

Balsam... to rzeczywiście nie hardcore, chociaż pod względem opresyjności wobec bohaterów - to w starszych opowiadaniach (Kara większa i Sneogg...) mają naprawdę przechlapane. W tych nowszych już się Huberath uspokoił, wygrzebał się spod stosu trupów i z tematyki 'diabelskiej' przeszedł na 'anielską'. Za to starsze Gniazdo światów jest hardcorowe na maksa. Polecam - jeszcze jest w selkarze (przynajmniej na stronce), to najlepsza powieść Huberatha, aż przeładowana pomysłami. W pewnym sensie tak anty-komercyjna, tak ignorująca czytelnicze przyzwyczajenia, że Supernowa wydała ją po 8 latach (skończona w 1992, recenzja Oramusa w Fenixie była chyba w 1995, a wydana dopiero w 2000... i jeszcze wisi w selkarze :)   ). Fabryka słów pewnie nie wydałaby wcale. A to naprawdę górna półka z fantastyką.

Offline Księżyc

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1648
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 21, 2010, 06:23:34 pm »
Opowiadania ze zbioru "Balsam długiego pożegnania" są utrzymane na wysokim poziomie i wyjątkowo pesymistyczne (pod koniec już trochę mniej), jednocześnie są przedstawione obrazowo i przekonująco, nie brakuje w nich pewnego realizmu. I mają świetne zakończenia, zapadające w pamięć. Największe wrażenie na mnie zrobiło "Ostatni, którzy wyszli z raju" - gdy dzieje się źle, najlepiej zrzucić winę na kogoś niż coś zrobić.

Chętnie coś jeszcze przeczytam tego autora, szczególnie zainteresowały mnie "Miasta pod Skałą".
Inną skazą ludzkiego charakteru jest to, że wszyscy chcą budować, lecz nikt nie chcę się zajmować konserwacją i obsługą. - Kurt Vonnegut „Hokus-Pokus”

Okres sprzed miliona lat, na który przypadło moje życie, mógłbym śmiało nazwać „epoką beztroskich potworów” – potworów raczej ze względu na osobowości niż ciała. - Kurt Vonnegut „Galapagos”

Offline slavosky

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 59
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 06, 2010, 02:52:22 pm »
Znalazłem w necie fajny referat Huberatha z tegorocznego Pyrkonu o religii, nauce, ateizmie i racjonalizmie z perspektywy pisarza SF i fizyka-katolika. Jakość fatalna, długość też znaczna, ale jeśli kogoś interesuje, polecam - to trochę klucz do zrozumienia jego twórczości ("obozowe" modele społeczeństw, przedmiotowy, często okrutny stosunek do ludzkiego ciała i dlaczego, wszechobecność motywów "piekielnych" itd.)

Marek S. Huberath na Pyrkonie 2010


Offline robbirob

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1089
  • Płeć: Mężczyzna
  • I'm watching you
    • Zobacz profil
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 14, 2011, 06:46:35 pm »
Hmmm, a czytał ktoś nową powieść Huberatha? Różne opinie już po necie krążą, a ja non stop mam w kolejce coś innego, więc szukam jakiegoś impulsu, czy przypadkiem nie przesunąć Vatran Auraio o kilka "oczek" w górę.
Aha, a ostatnio wyszła nowa, "ekskluzywna" wersja Miast pod Skałą - tutaj. Format taki, jak nowych wydań Dukaja.

Offline Shisha

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 125
    • Zobacz profil
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 16, 2011, 02:27:15 pm »
Czytam właśnie Vatran Auraio, powieść jest dużo łatwiejsza w odbiorze niż 'Miasto...' jak zawsze u Huberatha bardzo plastyczna i dobrze się ją czyta.
Na obecnym etapie, czyli mniej więcej w połowie książki uważam, że 'podobizna w alabastrze' w dalszym ciągu zostanie moim ulubionym tekstem autora.

Nie zastanawiaj się 'admin', tylko książkę w łapkę i czytaj, a nie jakieś kolejności sobie będziesz ustanawiał.
Nie pożałujesz ;)

Przykro jedynie, że wydawnictwo nie pokusiło się o twardą oprawę, tak jak ma to miejsce z Dukajem.
« Ostatnia zmiana: Marzec 16, 2011, 02:30:54 pm wysłana przez Shisha »
wesołych świąt


Offline ASX76

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 88
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Marek S. Huberath - Balsam długiego pożegnania, Miasta pod Skałą...
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 16, 2011, 09:36:02 pm »

Przykro jedynie, że wydawnictwo nie pokusiło się o twardą oprawę, tak jak ma to miejsce z Dukajem.

W przypadku książek M. Huberatha reguła jest następująca: najpierw wydają w miękkiej oprawie, a dopiero po długim czasie "na twardo".
Dukaj jest popularniejszym autorem od M.H., dlatego cieszy się większymi względami wydawcy. ;)

P.S. Jeśli ktoś koniecznie chce mieć twardą oprawę już teraz, to proszę zanieść książkę do introligatora. ;)