Pisarz mało obecny na księgarskich półkach z fantastyką. Mało także obecny na forach fantastycznych, jakby niezauważany, albo widziany tylko przez nielicznych.
A przecież jest to jeden z ciekawszych polskich autorów fantastycznych, bodajże trzykrotny laureat Nagrody Janusza A. Zajdla. Może dlatego, że pisze niewiele tak mało o nim słychać.
Ale z drugiej strony niewiele nie oznacza źle. Wręcz przeciwnie, bardzo mi się spodobały teksty Huberatha od samego początku. Z powieściami autora jeszcze nie miałem styczności (aczkolwiek znajomi, którzy przeczytali polecają je serdecznie), dlatego chciałbym polecić Wam głównie opowiadania autora zgromadzone w zbiorze zatytułowanym
Balsam długiego pożegnania. Może na zachętę powiem dwa słowa o dwóch najbardziej znanych.
WRÓCIEEŚ SNEOGG, WIEDZIAAMBardzo dobrze napisane opowiadanie, nieco przygnębiające i niestety smutno się kończy, choć cały czas kibicowałem bohaterom, aby udało im się osiągnąć szczęście, aby mimo przeciwności udało im się żyć.
Akcja rozgrywa się po jakiejś atomowej wojnie. Ludzie żyją w podziemnych schronach. Większość rodzi się upośledzona, a tylko Ci, których stopień upośledzenia okaże się w granicach normy mają szansę otrzymać miano człowieka. Reszta zostaje sklasyfikowana jako materiał biologiczny do przeszczepów.
W jednym z Pokoi, w których 'hodowani' są przyszli ludzie czytelnik gości przez pewien czas. Upośledzone istoty bardzo szybko zyskują naszą sympatię. Przez jakiś czas przebywamy z nimi, poznajemy miejsce w którym żyją. Później, niektórym z nich być może dane będzie trafić do normalnego społeczeństwa. No właśnie, czy normalnego? Czy traktowanie istot w pewnym stopniu upośledzonych (ale przecież żyjących, rozumnych) jako niższą kategorię, jako żywe magazyny organów do przeszczepów to cecha rozwiniętej cywilizacji?
Przemawia za tym argument, że jest to konieczne do przetrwania rasy ludzkiej po wielkim kataklizmie. Ale czy jest to słuszny argument, zwłaszcza patrząc oczami Snorga, Tib czy Piecky'ego? Musicie sami ocenić.
Zakończenie jest pesymistyczne.
Tekst wygrał swego czasu II konkurs Fantastyki. Wrócieeś Sneogg, wiedziaam zdeklasowało Wiedźmina Sapkowskiego. Warto przeczytać.
KARA WIĘKSZAOpowiadanie zdobyło nagrodę im. Janusza Zajdla.
Bohaterem jest Ruder Milenkowicz, człowiek, który trafił do piekła. Na początku jednak trudno się zorientować, gdyż poznajemy go w trakcie tortur, wydawałoby się, że w jakimś sowieckim lub hitlerowskim więzieniu. Ruderowi zakomunikowano, że czas jego mąk się skończył i zostanie przeniesiony do Nieba, tak mu przynajmniej powiedziano...
Trafia do pomieszczenia przejściowego, gdzie lekarze będą próbowali doprowadzić jego ciało do stanu używalności po torturach. Mimo to i tak nie będzie wyglądał już tak jak dawniej.
Po krótkim leczeniu zostaje przetransportowany na górę. I tu okazuje się, że Niebo nie wygląda tak jak każdy to sobie wyobraża.

W tym tekście już wydać zafascynowanie autora tematem religii, który później przewija się również w jego powieściach. Jak wyglądało będzie nasze życie po śmierci, jaka będzie kara za nasze grzechy, a jaka nagroda za dobre uczynki. Co dzieje się z dziećmi nienarodzonymi, które zginęły w wyniku aborcji?
W Karze większej Rud zaprzyjaźnia się z jedną taką dziewczynką, Patrycją. Spotkaliście się kiedyś z problemem aborcji w fantastyce?
Bardzo podoba mi się w opowiadaniach Huberatha ten proces, w którym bohater powoli odkrywa rzeczywistość, w której się znalazł. Na początku nie wie za wiele, ale z każdym dniem dobudowuje sobie kolejne fragmenty układanki, poznaje kolejny fragment całości. Ale podobnie jak w pierwszym opowiadaniu prawda okazuje się smutna. To trochę godzi w moją sympatię do pozytywnych zakończeń, ale mogę autorowi wybaczyć, bo w zamian za to daje mi naprawdę dobry tekst, oryginalny, niebanalny.
Nie będę zdradzał fabuły, ale szczerze mogę powiedzieć, że warto sięgnąć po ten tekst.