Nie trzeba, wybiorę się do Japonii w okolice elektrowni, tam mogę dopiero "otrzymać" odpowiedni impuls 
A Huberath po prostu musiał swoje odczekać, bo przed nim Harrison, Liao Yiwu i Erikson.
Taaa... A swoją drogą to dziwi mnie nadal, że w naszym kraju często twarda oprawa wychodzi "po" miękkiej.
1. Dlaczego wybierać się tak daleko, skoro można dostać to samo w Polsce?

2. Kolejność do czytania nieco zaskakująca. Erikson przed Huberathem?

A później Asan się dziwi, że twarda oprawa przed miękką...

3. W wypadku wielu pozycji fantastycznych wiadomo, że bestsellerami u nas z różnych względów nie zostaną, dlatego bezpieczniej wypuścić na początek w miękkiej oprawie (mniejszy koszt, większa szansa na sprzedaż) i dopiero później - czy jak kto woli - długo, długo, długo... potem - w zależności od kilku czynników wydawniczych, wypuścić wersję w twardej oprawie. Jest kwestią oczywistą, iż M. Huberath, choć jest jednym z najlepszych polskich autorów piszących fantastykę, nigdy nie będzie sprzedawał się na miarę Sapkowskiego, Grzędowicza, Pilipiuka czy Piekary, bo większość czytaczy woli rozrywkę lżejszą i bardziej efektowną pod względem akcji czy tym podobnych cech.
Książki spoza fantastyki na ogół mają większe szanse na ukazanie się od razu w twardej oprawie, zwłaszcza jeśli bardzo dobrze sprzedawały się na Zachodzie. Pewnie, że nie jest to jedyna zależność, wiele zależy od polityki wydawniczej danej oficyny, ale to już inna historia.