Właśnie nie pomerdały : ) Dlatego też poleciłam zbr'owi Hamiltona. Owszem jego prozę cechuje przemoc i seks (czasem mniej lub bardziej potrzebna, czasem wręcz seksistowska), ale jednocześnie autor jest w stanie stworzyć klimat. ( W przeciwieństwie do Lebbona, a do niego nawiązywałam). Ma zawsze ciekawą koncepcję uniwersum, wizję świata, problemy i ich potencjalne rozwiązania. Jego powieści nigdy nie są banalne, ale... dużo lepiej brzmią w oryginale. Bo niestety nasze przekłady są nieco nieporadne...
Podsumowując: Hamilton > ............ n' > Lebbon ; )