Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
O rany! Zabawiam się w archeologa

ale tez uwierzyć nie mogę, ze nikt w ciągu tych 120 dni nie przeczytał i nie zechciał się podzielić wrażeniami z "Cryptonomiconu".
Ale ad rem:
-za 89 zlp dostajemy dostojne tomiszcze, mające prawie 1200 stron dobrego tekstu. Tekstu dobrego, wciągającego, rozpisanego na glosy, i czasy wojenne i współczesne.
Zresztą, każdy chyba przeczytał zajawkę wydawnictwa i recenzje.
Książka warta tych pieniędzy, ale....
...właśnie, ale:
-wydawnictwo nie popisało się z opracowaniem,
-w oryginale rozdziały mówiące o okresie wojny były wyróżniane inna czcionka od tych współczesnych.
-w oryginale teksty maili były pisane kursywą, wiec wyroznialy się z tekstu jako odrębna cześć.
Brak tych wyróżnień sprawia wrażenie niechlujstwa, utrudnia czytanie i orientacje w tekście.
Co więcej, można przyczepić sie do tłumaczenia.
Tekst dotyczący współczesności w oryginale, pisany był żargonem biznesowym, teksty wojenne stylem prostym, żeby nie powiedzieć prostacko-wojskowym.
(na ile moja kulejąca znajomość i rozumienie języka amerykańskiego, na to pozwala)
Podsumowując,
-mimo dość zaporowej ceny i kilku wad (które da się przełknąć) książkę polecam i zachęcam do przeczytania i podzielenia się przemyśleniami.
W mojej ocenie zasługuje na 6/10 (dość wysoka ocena

)