No to napisze parę zdań o Chłopakach Anansiego. Właściwie przypomnę to, co dawniej napisałem.
Chłopaki Anansiegosiążka bardzo podobnie napisana jak Amerykańscy bogowie, jest jednak lekko związana z Amerykańskimi bogami osobą Anansiego, afrykańskiego boga-pająka.
Główny bohater zwie się Gruby Charlie, taki przydomek przylgnął do niego już w dzieciństwie i pozostał, choć Gruby Charlie wcale gruby nie był. Wiódł normalne życie pracując jako urzędnik w firmie Grahame'a Coatsa. Miał dziewczynę z którą był zaręczony, planowali razem ślub.
Wszystko zmienia się od momentu, gdy spotyka swojego brata Spidera.
Obaj są synami Anansiego, ale to Spider odziedziczył całą moc i czas swego ojca. I to właśnie Spider wchodzi z butami w życie Grubego Charliego komplikując je strasznie.
Styl bardzo podobny do Amerykańskich bogów, zatem miłośników tej pozycji Chłopaki Anansiego zawieść nie powinni. Tu także mamy świat normalnych ludzi, czasy nam współczesne oraz ten drugi świat, magiczny, świat dawnych bogów, Tygrysa, kobiety ptaka, Małpy i innych. Wraz z bohaterami lawirujemy na granicy obu światów. W odróżnieniu od Amerykańskich bogów nie ma tu wiejącego zewsząd pesymizmu i smutku.
Zauważyłem też, że autor kontynuuje swoją manierę kreacji czarnych charakterów z Nigdziebądź. Grahame Coats bardzo przypominał mi Panów Croucha i Vandemara. Takie beztroski, bez wyrzutów sumienia, nawet trudno z narracji wywnioskować, że to postać zła.
Bez wątpienia wielką zaletą książki jest narracja. Słowa tak miło wpadają do ucha, że czytanie jest szczerą przyjemnością. Trudno to wyrazić w słowach. Zazwyczaj nazywa się to talentem lub .tym czymś. co autor może mieć lub nie mieć. Jeśli nie ma, nawet gdy jego językowi nic zarzucić nie można będzie po prostu jeszcze jedną średnią książką. Tysiące takich przewinęło się przez półki i jeszcze więcej się zapewne przewinie.
Ale są pośród tego tłumu pisarzy autorzy obdarzeni szczególnym talentem do opowiadania swoich historii. Gaimana do tego grona zaliczam. W swoim dorobku ma różne gatunki literackie, jest wszechstronny, ale niezależnie o czym pisze, ksiażkę Gaimana zawsze czyta się z przyjemnością. I długo jeszcze pozostaje w pamięci.
A tak przy okazji - jak podobają się Wam nowe wydania książek Gaimana, te w twardych oprawach? Ja jestem wielce zadowolony, że MAG zdecydował się w taki sposób wznowić te książki. Do tej pory Gaimana wydawali w czymś przypominającym wydania kieszonkowe. Od razu poszedłem do księgarni jak wychodziły nowe wydania.
