"Wilkozacy. Wilcze prawo" - rzecz jest osadzona w czasach Chmielnickiego, gdy ten próbuje nie tylko zdobyć/ utrzymać wolność Ukrainy, ale również zostać jej przywódcą albo chociażby syna osadzić. Jest to opowieść o walce o władzę, czyli nie mogło się obejść bez różnych układów, intryg, zdrad itd. – w sumie nic odkrywczego, lecz w wykonaniu Dębskiego wychodzi naprawdę niezła rozrywka. I w ową historię wpleciono z polotem wilkołaków, czyli tzw. wilkozacy. Wydaje mi się to dość oryginalnie zarysowane (nie jestem specjalnie obeznana z tematem wilkołaków, zatem nie wiem, czy się mylę). I zakończenie sugerujące, że być może będzie dalsza część, z pewnością nie zaszkodziłoby, ta historia ma potencjał.
Niedawno również miałam okazję zaznajomić z "Zoroaster. Gwiazdy umierają w milczeniu" tegoż autora i to nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia, moim skromnym zdaniem czegoś zabrakło, choć trudno to jednoznacznie określić. Intryga nie była zła, a pomysł całkiem ciekawy, tyle że historia jakoś mnie nie wciągnęła.
Planuję również sięgnąć po "Kiedy Bóg zasypia", nie przypominam sobie, abym słyszała negatywne opinie o tej powieści.