Po za "Siewcą Wiatru", przeczytałam oba tomy "Zbieracza Burz" ( swoją przygodę zaczęłam od I tomu "Zbieracz Burz" )
Bardzo spodobał mnie się pomysł o aniołach zaczerpnięty z księgi Henoha.
Opowieść wciąga, trup się ściele gęsto, a sam motyw jak Daimon Frey stał się Abaddonem jest oryginalny.
Pokazany przez Kossakowską świat aniołów niewiele ma wspólnego z niebiańskością, tak samo jak wśród ludzi, anioły między sobą knują intrygi, a mądrość okazuje się nie zawsze być cnotą, lecz wcielonym złem.
Czytałam opinie dotyczące tomów "Zbieracz Burz", wielu twierdziło, że są one znacznie gorsze od "Siewcy Wiatru", ja tak nie uważam, sądzę iż warto przeczytać "Zbieracza Burz", choćby dla samej walki Daimona z Apyllonem i to jak to odbierano na Ziemi. Po za tym Asmodeusz nie zamieszkuje już piekieł, a prowadzi własny biznes i ma przezabawnego widmowego kota.
