Nikt już nie czyta Lema? Mam nadzieję, że to jednak nieprawda i nie tym należy tłumaczyć, że wątku takiego do tej pory na forum nie było.
Człowiek instytucja w polskiej fantastyce, niekwestionowany mistrz, znany nie tylko w Polsce, ale i na świecie, tłumaczony na wiele języków.
Pierwszą książką Lema z jaką miałem styczność były Opowieści o pilocie Pirxie. Dawno dawno temu jeszcze w szkole podstawowej. Książka była lekturą dodatkową, ale też jedną z niewielu w spisie, które naprawdę wydawały mi się interesujące. Niestety nie omówiliśmy jej w szkole, polonistka, jak to często bywa, nie-fantatyczna, omawiała wszystko to, co się zawsze omawia, co często jest nudne, a na Lema nie starczyło czasu.
Niemniej jednak książkę przeczytałem i bardzo miło ją wspominam do dnia dzisiejszego.
Później, lata całe później, zabrałem się za Powrót z gwiazd. Nie rozczarowałem się. Książka opowiada o astronautach, którzy wrócili na Ziemię wiele lat po tym jak wystartowali. Świat zmienił się całkowicie, dwójka bohaterów próbuje się w nim odnaleźć. Ludność poddawana jest zabiegowi betryzacji (?), który eliminuje z gamy ludzkich zachowań przemoc i ryzyko. Jest taka scena, w której kobieta spada do wody, jeden z astronautów rzuca się jej na ratunek. Sytuacja była, o ile pamiętam, na niby, ale w przypadku prawdziwym zapewne nikt by nie zaryzykował.
Ciekawy opis społeczeństwa przyszłości.
I wreszcie przyszedł czas na wielkie Solaris. Przyznam, że, gdy czytałem po raz pierwszy, lektura mnie trochę znużyła. Była wartościowa, i momentami ciekawa, ale w całokształcie odniosłem wrażenie, że powieść jest przynudna i czyta się opornie. Jakże mylne było to wrażenie!
Może do niektórych książek trzeba dorosnąć? Może trzeba trafić z lekturą na odpowiedni moment? Coś w tym zapewne jest.
Gdy po dwóch czy trzech latach zabrałem się za Solaris ponownie, zaczarowała mnie. A te najnudniejsze przy pierwszym czytaniu fragmenty (rozdziały o historii i badaniach Solaris) najbardziej mnie zachwyciły.
Niedawno miałem też okazję przeczytać Niezwyciężonego.
Lem należał do starej dobre szkoły fantastów, pisarzy, który prócz wielkiej wyobraźni posiadali także wielką wiedzę z dziedziny fizyki, astronomii i paru innych, dzięki czemu ich powieści sprawiają wrażenie realnych, rzeczywistych. U Lema fizyka jest fizyką, nikt nie wyskoczy bez skafandra na asteroidę jak w Gwiezdnych Wojnach.
A jak Wy postrzegacie twórczość Lema?
