Pierwszą książką, która przyszła mi na myśl, jest może nieco dziś zapomniana i zakurzona na bibliotecznych półkach książka Andrzeja Struga zatytułowana "Żółty krzyż". Opisuje ona pierwszą wojnę światową głównie z perspektywy Niemców i Francuzów. Autor pokazuje wojnę od kuchni czyli zagląda do sztabów, kwater dowodzenia, odwiedza laboratoria, przygląda się działaniom wywiadów. Po książkę sięgnęłam w sumie z musu, bo była na obowiązkowej liście lektur, ale nie żałuję poświęconego na trzy opasłe tomy czasu. Głównymi bohaterami są między innymi profesor Wager, który rozważa dylemat czy ma się zachować jak człowiek i nie udostępnić swojego wynalazku, bo wie, że zaszkodzi on ludzkości, czy też pozwolić go użyć ze świadomością, że może on zmienić losy wojny. Oprócz profesora mamy aktorkę Evę Evard, przypominającą słynną kobietę szpieg Matę Hari i kończącą życie, tak jak jej pierwowzór. Francuski szpieg dr Helm cierpi, bo raz się identyfikuje z Niemcami, a raz z Francuzami i nie wie po której stronie się opowiedzieć. Oprócz tego autor pokazuje cierpienie ludzi, którym wojna zabrała bliskich, mężów, ojców, synów. Większość z nich już nie wróciła, ale rodziny wręcz opętańczo czekały na ich powrót, jak jedna z głównych bohaterek Rita.
Tytuł nawiązuje do iperytu, broni chemicznej użytej po raz pierwszy przez Niemców podczas pierwszej wojny światowej.