Witamy w krótkim poradniku dotyczącym diety, noszącym jakże trafny tytuł ,,Nakarm swoją wyobraźnię".
Drodzy Państwo, otóż nie chodzi tutaj o przepisy kulinarne i zasady zdrowego żywienia. Dotarły nas słuchy, iż w teraźniejszych czasach, coraz więcej osób macha ręką na czytelnictwo książek. Wiecie, na początku myśleliśmy, że to jakiś perfidny żart ze strony organów edukacji, mający na celu zwrócenie naszej uwagi na literaturę, ale niestety, to prawda.
Tak więc, chcielibyśmy Was wdrożyć w świat słowa pisanego - przecież taki niestraszny i witający nowych użytkowników z nieskrywaną radością, z kotem Behemotem na czele ten organizacji.
Temat jakże poważny, więc nie będziemy absolutnie delikatni, musimy załatwić to szybko i tak, by kolejni ludkowie nie zarazili się od Was nieczytających tą paskudną chorobą. Razem z naszą tajną organizacją, postanowiliśmy poświęcić nasze umysły i za wszelką cenę wymyślić antidotum. W laboratorium spędziliśmy niesamowicie dużo czasu i wreszcie, po milionach nieudanych prób, udało się znaleźć lekarstwo pozwalające na masowe rozpowszechnienie po całym świecie (nie wykluczamy, iż ludzie na Marsie nas słyszą, więc i do Was drodzy Marsjanie kierujemy także nasz poradnik - i oczywiście stworzenia innych planet, o których istnieniu na razie nie wiemy).
By zachęcić Was do dalszej lektury naszej książki, postanowiliśmy zamieścić również epizody przez które o mało nie straciliśmy życia, byście wiedzieli jak bardzo poważna jest ta sprawa.
Nasz kolega Jędrzej Małokowski, zdziwiony niezwykłym wpływem słodyczy na ludzki gatunek, postanowił powiązać ten fakt jakoś z literaturą. I oto pewnego słonecznego dnia(no co? on był naprawdę słoneczny i bezchmurny), obmyślił projekt maszyny, która żywność opierającą się głównie na cukrze, zamieniałaby słodycze mające coś więcej do powiedzenia, jak tylko ,,zjedź mnie, a nie pożałujesz". I oto wcielił pomysł w życie, wszystko wyszło cacy i działało (przynajmniej w miarę), więc ułożył na białej, właśnie wyprasowanej serwetce, tort czekoladowy, zwany ,,Czarny las". Następnie włączył dużym zielonym guzikiem maszynę i czekał... I czekał... A z nim czekał cały personel (głównie mający nadzieję, ze eksperyment się nie uda, i dostanie się pracownikom po jednym kawałku ciasta)... I wtedy brzdęk odbił się od ścian, drzwiczki otwarły się i na tacy leżała rozpłaszczona wersja tortu. Doktor Jędrzej, wziął talerzyk i nałożył sporą porcję z nieskrywaną dumą, a następnie włożył do ust pierwszy kawałeczek. Nic się nie działo... Kolejny i kolejny... Po upływie jakichś dwóch minut, przeprowadzający doświadczenie zemdlał. I leżał... Leżał... Wreszcie wstał, otrzepał fartuch i powiedział :
,,Jam Czarny Las, Szwarcwaldzki Czarny Las. Kto wszedł między drzewa, niech spodziewa się na pochłonięcie przez Ciemność. Zanim jednak uda się na wieczne zapomnienie, dozna fali kojących snów o tematyce następującej (Zło, Ciemność, Śmierć). Naruszyliście mój święty spokój, więc..."
Na szczęście jeden z techników chwycił drewnianą łyżkę i uderzył w ostatniej chwili Małokowskiego w głowę - inaczej kto wie, co by się stało. Owszem, guz z tyłu głowy jegomościa widniał przez tydzień, ale to nic.
Po tej próbie, mało kto z nas, chciał dalszych eksperymentów - co może wyjść ze słownika, nikt nie chciał wiedzieć. Ale po miesiącu, zgłosił się sam Dyrektor naszej instytucji, który chciał zastosować w przypadku ludzi nielubiących literatury terapię wstrząsową. Dyrektor ten, jak sami się domyślacie, to kot Behemot wraz z towarzyszem (a racja, przecież nie czytaliście, ale trudno). Bawiło się kocisko przez parę dni w laboratorium, mieszało z obłędem w oczach różne substancje o nieciekawym zapachu i wreszcie wyszło, z poplamionym fartuszkiem i nadpalonymi wąsami. Wybrał do doświadczenia trzęsącego się jak galareta młodego asystenta Zasad Piśmiennictwa, bo ten, mówiąc szczerze, na tych zasadach się w ogóle nie znał. Podpiął nieszczęśnika do aparatury i poddał terapii. Tak właśnie mili Goście, powstały książki czytające się same, tzw audiobooki, które od razu przechwyciła organizacja nam wroga i wprowadziła między ludzi. Było źle, bo jeszcze bardziej oddalono nas od słowa pisanego.
Teraz, ze łzami w oczach (od tych wszystkich chwil pełnych zrezygnowania), prezentujemy właściwy rozdział naszego poradnika. A więc - niech moc będzie z Wami!
Każdy początkujący czytelnik, powinien zacząć od czegoś głupiego i zabawnego, bo tym właśnie są te naiwne bajki dla dzieci (przepraszam córeczko, musiałem to powiedzieć) i idiotyczne powieści młodzieżowe (tak synku, miałeś rację, nie powinienem Cię zmuszać do czytania tych bzdetów). Na początek proponujemy (na rozgrzewkę) :
,,Szpiącą Królewnę",
,,Królewnę Śmieszkę"
,,Alicję i Siedmiu Krasnoludków"
,,Śnieżkę w Krainie Czarów"
,,Jasia w butach"
Nadmieniamy, iż przepraszamy za wszelkie błędy w wyborze pozycji do listy przez naszego młodszego asystenta Literatury Baśniowej, prawdziwego eksperta w tym dziale.
Kolejnym ważnym etapem (jak już uśmiejecie się do łez poprzednimi historyjkami) są książki dla bardziej dorosłych :
,,Krzyżacy" - książkę tę zalecamy już dziesięcioletnim chłopcom (wyjąwszy wątek miłosny i okaleczenie Juranda), ze względu na motyw wojenny i walki o ojczyznę. Lepiej, by dzieciaki czytały, niż bawiły się na dworze z mieczami z patyków w ,,Gwiezdne Wojny"
,,Faraon" - to, okazjonalnie dla młodych piętnastoletnich dziewcząt, które czasem chciałyby mieszkać w Dawnym Egipcie.
,,Mistrz i Małgorzata", bo tak wymusił na nas Szef (z prawdziwie morderczą miną). Poprawka : bo to powieść niezwykle poważna o tym, co może się stać, gdy zadrwimy z bardzo Ważnej Osoby.
,,Ania z Zielonego Wzgórza", gdyż to pomoże młodym kobietom na większy dystans do swojego wyglądu i pomoże zwrócić uwagę na dość bardziej ważne rzeczy.
,,Romeo i Julia" - większość naszego składu była przeciwna, lecz siostra siostry mojej siostry nalegała (jakie to teraz dziwaczne określenia wymyślają).
,,Weronika postanawia umrzeć" - mówi się o wartościowości tejże książki.
,,Folwark zwierzęcy" - prawdziwe oblicze farmy.
Resztę dzieU znacie, bo macie je, Drodzy Czytelnicy w zeszytach do języka polskiego. Wiem, że wtedy jednak nie czytaliście i sięgaliście po streszczenia i opracowania... Tak, tak, nie myślcie, że wyjdzie Wam to na sucho.
Teraz, na zakończenie (albo początek końca, jeśli tak ktoś woli) podajemy dawki, jakimi należy się kierować, czytając i zasady postępowania z książkami.
1. Wiek.
a) dzieci poniżej siódmego roku życia... Tak, dostaliśmy skargę od jednego takiego jak Wy i wiemy, że nie potraficie jeszcze czytać i musicie prosić o pomoc kogoś doświadczonego. Dlatego zalecamy co najmniej trzy godziny dziennie czytania przez starszych domowników różnych bajek (można zacząć z Harrym Potterem, wpływa na wyobraźnię)
b) dzieci od ośmiu do dziesięciu lat. Nauka w szkole literek jest bardzo ważna, więc nie oszukujcie rodziców, kserując z pomocą siostry lub brata starannie napisane litery z podręcznika - nikt się na to nie nabierze. Pobawcie się z kolegami w rzucanie zaklęć, na podstawie tego, coście się nauczyli w latach wcześniejszych.Zaleca się również czytanie lektur (czytajcie, nie musicie doczytywać)
c) młodzież od jedenastu do trzynastu lat. Nie będzie łatwo, zacznijcie więc pisać własne dzienniki lub pamiętniki, to pomoże oswoić się Wam z pismem.
d) młodzież do lat osiemnastu - tak, nastała era, wymagająca wykształcenia. Musicie pójść do biblioteki i męczyć się z paragrafami prawnymi, tak po jednej stronie dziennie. Ale wiecie, na blachę! Po tym zajęciu zaleca się rozładowanie złości (skierowanej do organów władzy) na poduszce lub ulubionym misiu, ale nie na istotach żywych.
e) dorośli - to twardy orzech do zgryzienia. Wróćcie do czasów młodości i przypomnijcie sobie, jak to było, gdy rodzice sadzali Was na kolanach i długo czytali. Czy nie jest to, więc z Waszej strony nie w porządku, że nie czytacie dzieciom?
2. Kiedy czytać a kiedy nie.
a) gdy czujecie się zdołowani, sięgajcie po angsty, nie idźcie do biblioteki po śmieszydła, bo to Was jeszcze bardziej zamknie w sobie.
b) czytajcie wtedy, gdy nudzicie się i jeszcze nie bolą Was oczy od światła ekranu komputera.
c)... a, sza... Resztę skonsultujcie z Waszym lekarzem, bo jeszcze oskarżą nas o bezprawne dawanie rad.
3. Jak polubić czytanie?
Jeśli macie zmysł twórczy, to po prostu Wasz umysł będzie łaknął literatury i nie trzeba będzie się męczyć z wyjaśnieniami. Jednak jeśli jesteścią tą grupą, która na słowo ,,książka" reaguje odruchem wymiotnym lub błaganiem na kolanach o litość, przeczytajcie ten podrozdział :
Otóż, na początek zastanówcie się, co lubicie. S-f, romanse, horror, melodramat? Weźcie pod uwagę gusta filmowe i tak właśnie poszukujcie wybranek wśród lektur. Widzicie, to nie jest takie proste. Znaleźliście, ale wciąż kręcicie nosem - no jakże tak można, Drodzy Obywatele.
Cóż, widzimy, że trzeba zacząć od podstaw. Macie w domu lodówkę? Wspaniale!
Weźcie do ręki produkt - nie ważne jaki (chipcy, cola, paluszki itd. też mogą być), poszukajcie na opakowaniu ulotki z zapisanymi składnikami i czytajcie. No! Teraz wiecie, jakie to świństwa faszerują do serków homogenizowanych firmy.
Tak, my też poszlibyśmy chętnie z tym do sądu, ale jak tak można? Co byśmy jedli.
Nawet nie wiecie, jakim skarbem może być ulotka z produktu. Jeśli nauczyciel jest taki, że sprawdza jedynie długość zadań, wystarczy przepisać ładnie zawartość takiego składu produktu, wpleść mądrze daty, czy inne ważne słowa (pogrubić, by były widoczne) i w' ola ! Macie najwyższą ocenę.
Ale nie samym serem człowiek żyje, więc ulotki to zaledwie początek tego, co Was czeka. Następnie poszperajcie rodzicom w dokumentach i poszukajcie jakichś instrukcji obsługi. Może być komputera, DVD itd. Tylu ciekawych rzeczy można się stamtąd dowiedzieć i kolejny plus - na lekcji techniki lub informatyki będziecie wspaniale poinformowani.
Można by wysnuć więcej przykładów, ale przecież zauważyliście, iż słowo nie gryzie i może być bardzo pożyteczne.
To już koniec tej książki, dziękujemy za przeczytanie.
Szef alias Behemot i Spółka.