Autor Wątek: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia  (Przeczytany 2941 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline derawel

  • Admin
  • *
  • Wiadomości: 581
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil


WYDAWNICTWO CZARNE oraz Księgarnia Selkar zapraszają do udziału w kolejnym konkursie.
Do wygrania są 2 książki:




2 egzemplarze książki:
Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer

Aby zdobyć nagrodę należy wymienić przynajmniej jednego negatywnego bohatera, który pomimo swoich czynów wzbudził Waszą sympatię. Uzasadnij swój wybór.

Swoje propozycje umieszczajcie w tym wątku na forum. Pamiętajcie! Każdy użytkownik może dodać tylko jeden wpis konkursowy. Sponsorem nagród jest Wydawnictwo Czarne.

Konkurs potrwa do 15 września 2011 włącznie. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni w ciągu następnych 3 dni roboczych w tym wątku na naszym forum.

Uwaga! - Osoby, które posiadają ostrzeżenie na naszym forum, nie mogą brać udziału w konkursach!!! Darmowa wysyłka wygranych książek obejmuje tylko i wyłącznie teren naszego kraju.

Po ogłoszeniu wyników zwycięzcy mają 1 miesiąc na zgłoszenie się po nagrodę. Jeżeli w tym terminie nie otrzymamy żadnej wiadomości od zwycięzcy, nagroda przepada!

Offline Larysa28

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 25, 2011, 06:07:02 pm »
Ciężko znaleźć negatywnego bohatera, który budziłby sympatię, bo umysł czytelnika jest już tak zbudowany, że kibicujemy dobrym, a automatycznie skreślamy tych złych. Sądzę, jednak, że przynajmniej jednego takiego bohatera udało mi się znaleźć, co prawda z powieści dla młodzieży, ale jak to mówią : lepszy rydz niż nic. Swego czasu zainteresowałam się cyklem Melissy De La Cruz Błękitnokrwiści. Książka o dość przewidywalnej fabule, opisuje społeczność wampirów, żyjących w świetle reflektorów i wiodących życie celebrytów. W ich społeczności istnieje stara zasada, że każda dusza ma swoją bliźniaczą i są ze sobą od wielu wcieleń, spotykając się po reinkarnacji.  Jedna z głównych bohaterek, Mimi Force jest dziewczyną zepsutą do szpiku kości i właściwie obchodzi ją tylko jej własna wygoda. Cichaczem nagina zasady, dokucza słabszym i oczywiście dręczy dziewczynę z marginesu Schuyler. Dlatego Mimi ma być nie lubiana, zresztą jest tak paskudna, że nie jest to trudne. W dodatku bliźniacza dusza Mimi, Jack zaczyna się interesować Schuyler.  W trakcie akcji okazuje się, że Jack od wieków miał co do Mimi wątpliwości i nie kochał jej tak mocno jak ona jego. Oczywiście kibicujemy Jackowi i Schuyler, a także czekamy kiedy Mimi przestanie być przeszkodą. W trzeciej części cyklu okazuje się, że Mimi ma do Jacka ukryty żal za to, że zawsze traktował ją jak wyjście awaryjne, mimo to walczy o niego i nie chce pozwolić mu odejść. Bo wierzy że są sobie pisani, a ponadto ich rozstanie zagroziłoby całej społeczności Błękitnokrwistych. Potem jednak na horyzoncie pojawia się niejaki Kingsley, cyniczny, pewny siebie, arogancki, z którym Mimi zaczyna spędzać coraz wiecej czasu na płaszczyźnie zawodowej. I podczas gdy Jack zajmuje się głównie Schuyler, Mimi zaczyna pracować dla dobra społeczności, przedkładając dobro grupy nad własne. Kingsley daje jej jednak do myślenia, bo czy warto przez wieki uganiać się za kimś kto nas lekceważy i docenia? Mimi sądzi, że tak, choć wątpliwości ma coraz więcej. Przestaje jednak myśleć tylko o sobie i wybiera co prawda Jacka, ale dlatego, że wierzy, że kolejne odnowienie ich więzi wzmocni i tak już rozbitą społeczność. Kiedy Kingsley ginie, ratując jej życie, Mimi ma żal, ale postanawia ratować społeczność. I kiedy Jack ostatecznie ją zostawia, pościg za nim wysyła bardzo niechętnie. A potem zaczyna grzebać w starych dokumentach, mając nadzieję, że Kingsleya uda się uratować. I tak Mimi z czarnego charakteru lub jak kto woli tej złej zmienia się w co prawda nadal arogancką, ale bardziej dojrzałą młodą kobietę. Faktem jest, że dojrzała i jak wcześniej jej nie cierpiałam, tak teraz to głownie dla niej czytam ten cykl nadal.

Offline Bersi

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 22
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 28, 2011, 07:00:33 pm »
Baaaardzo czarnym i mrocznym charakterem (do szpiku kości!), który jednak wzbudził moją sympatię był Czarny Arcylord Voltomert z powieści John'a Moore'a. Pomimo tego, iż próbował zawładnąć całym światem za sprawą mrocznego artefaktu, jego przeszłość (zaczynał jako nauczyciel w szkole), jego ambicje (zawładnąć światem!), jego asystentka (super-seksowna, ubrana w skąpy lateks <good>), jego przerażający tytuł (bądź co bądź to Czarny Arcylord), jego twierdza (Twierdza Zagłady z obowiązkowym sklepem z pamiątkami przy wejściu oraz tajnym przejściem umieszczonym na mapie ze sklepu z pamiątkami) oraz oczywiście jego cała historia nieudacznika po prostu sprawiają, że nie da się go nie polubić.

Offline Purple-eyed Dreamer

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
    • Gaia Online
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 28, 2011, 07:02:48 pm »
W przeciwieństwie do poprzednika, zazwyczaj moimi ulubionymi bohaterami zostają ci kreowani na złych. Czemu? Odpowiedź jest bardzo prosta: nie są naiwni. Nie moralizują czytelnika na siłę. Osiągają swój cel, bo dobrze go zaplanowali a nie dlatego, że wierzą w siłę dobra i przyjaźni. To nawet teraz brzmi naiwnie, nieprawdaż? Stanowią element równowagi w świecie przedstawionym czytelnikowi, jednocześnie wcale nie będąc promowanym przez autora bohaterem. To właśnie dzięki nim mamy wyważony światopogląd. I, co tu dużo opowiadać, może od tego trzeba było zacząć - zazwyczaj to oni są zniewalająco przystojni i dysponują większą siłą niż opowiadający się po dobrej stronie C;

Zaskakująco dla mnie samej, na myśl o pytaniu konkursowym nie przyszedł mi do głowy żaden niegrzeczny przystojniak a zła wróżka z baśni o Śpiącej Królewnie. Jej zło spowodowane było niesprawiedliwym potraktowaniem jej przez osoby, które miały zapewnić równość i sprawiedliwość dla wszystkich - króla i królowej. Nie dane było jej stanąć u boku innych mieszkańców królestwa, by przywitać nowo narodzoną królewnę. Z góry założono, że nie należy jej się taki zaszczyt, choć nawet najbiedniejsi mogli w owym dniu pokłonić się następczyni tronu. Nic więc dziwnego, że zapragnęła zemsty. Poniżona i niesłusznie osądzona na bazie tylko i wyłącznie uprzedzeń i nietrafionych domysłów, zwabiła królewnę w pułapkę, by rzucić na nią czar. Lecz czar sam w sobie nie był w stu procentach okrutny, zostawiał furtkę, wyjście z magicznej pułapki. Dość oczywiste i raczej mogące uchodzić za pewnik, pocałunek księcia. Myślę, że zła wróżka doskonale wiedziała, że prędzej czy później jakiś książę zapragnie spróbować swoich sił, czy to faktycznie dla królewny, czy to dla chwały lub królestwa, choć baśnie, jak wiemy, wspominają tylko o przyzwoitych przesłankach. I, koniec końców, królewna poślubia księcia a wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Czy nie można było tak od razu, po prostu zapraszając wróżkę do świętowania?  Znajduje tu potwierdzenie powiedzenie, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane a ja osobiście znajduję zrozumienie i współczucie dla złej wróżki. Gdyby się nad tym tak dobrze zastanowić, czy gorsi od niej nie byli rodzice królewny?

Offline akaike

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 29, 2011, 07:51:00 am »
Czarnym charakterem, który wzbudził moją sympatię jest Murtagh z książek cyklu Dziedzictwo ("Eragon", "Najstarszy", " Brisingr"). W pewnym sensie całe zło, które wyrządził i większość jego czynów jest dyktowana przez złego imperatora który to ma nad nim absolutną władzę ( zna jego prawdziwe imię). Moją sympatie budzi jednak fakt że mimo tych rozkazów których złamanie grozi ogromną karą okazuje człowieczeństwo w przypadku swojego brata Eragona. Wszystkie jego czyny przed schwytaniem przez imperatora wskazywały na jego dobro mimo ciążącej na nim klątwy bycia synem największego zdrajcy Smoczych Jeźdźców i nawet będąc zmuszany do czynów których (może) nigdy by nie zrobił okazuje spryt i inteligencje dzięki której umie przeciwstawić się absolutnym rozkazom. W dodatku trawiony szaleństwem ma po części nadzieję że Eragon go przezwycięży i jeśli nie zabije to uwolni od klątwy imperatora.     

Offline esdeeM

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 1
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 29, 2011, 02:18:15 pm »
Witam wszystkich,

Durzo Blint bohater Trylogii nocnego Anioła Brenta Weeks'a, według mnie, doskonale spełnia kryteria konkursowe. Został przedstawiony jest jako płatny, doskonały zabójca, dla którego nie ma zleceń niemożliwych. Jest perfekcjonista w każdym calu i jak nikt inny w mieście zna się na swojej "robocie" i wykonuje ją bez mrugnięcia okiem. Jest także bezwzględnym mentorem Kylara Sterna, który zawdzięcza Durzo wszystkie swoje umiejętności okupione morderczym treningiem i terminem u największego wirtuoza wszelakiej broni i podstępu.
  Pomimo tego czym zajmował się Durzo i jaki miał sposób na zarabianie i życie potrafi wzbudzić sympatie czytelnika, tak jak zrobił to w moim przypadku. Dzięki temu, że w końcu zdecydował się przyjąć ucznia diametralnie zmienił życie dziecka skazanego na marne i pozbawione perspektyw życie w slumsach. Stworzył zdyscyplinowanego i przede wszystkim dojrzałego mężczyznę. Durzo poniekąd kochał go jak syna tylko jak na doskonałego zabójce przystało nie mógł mu tego okazać.
Abstrahując od stosunków Durzo z ludźmi, trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to jakim był człowiekiem. Każdy chciałby mieć w sobie chociaż ułamek samodyscypliny takiej jaką miał nasz negatywny bohater. U Durzo raz dane słowo było droższe od pieniędzy. Ilu z nas ma nie raz komuś za złe, że ktoś się spóźnia albo zlecona praca została spartaczona...Osobiście cenię sobie prawdomówność i solidność i wkładanie serca w to co się robi w życiu, dlatego chciałbym aby tacy ludzie jak Durzo Blint  w książkach Brenta Weeks'a   otaczali mnie na płaszczyźnie świata, życia codziennego.

Pozdrawiam

Offline werka777

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 28
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 01, 2011, 11:02:02 am »
Postać, którą opiszę, znają ludzie głównie z filmu. Aczkolwiek spora grupa osób nie wie o tym, że zaistniała ona także na kartach takich ksiąg, jak "Epizod V: Imperium kontratakuje" (autorstwa Donalda F. Gluta) czy też "Czarny Lord: Narodziny Dartha Vadera" (autorstwa Jamesa Luceno). Wiadomo już, że chodzi tutaj o Dartha Vadera lub inaczej zwanego Lorda Vadera. Postać ta nosiła kiedyś imię Anakina Skywalkera i była Rycerzem Jedi. Przeszła jednak na Ciemną Stronę Mocy. Jednakże nie będę się rozpisywała zbyt długo na temat pochodzenia tej osoby i jej roli, ponieważ sądzę, że prawie każdy słyszał o filmie "Gwiezdne Wojny", a Darth Vader jest jedną z jego ikon. Myślę, że mimo złej roli tej postaci, ludzie mają do niej jakiś sentyment. Świadczą o tym chociażby liczne fankluby Dartha Vadera. Chociaż jestem osobą, która lubi dobre zakończenia oraz zwycięstwo dobra nad złem, odczuwam do owej postaci pewną sympatię. Czary hełm, maska, strój oraz te typowe dyszenie... Ahhh.... Po takim opisie każdy wie, o kogo chodzi. Zazwyczaj w pamięci ludzi tkwią postacie pozytywne. W tym wypadku jest jednak inaczej. Myślę, że Lord Vader zyskał moją sympatię oraz uznanie innych ludzi, ponieważ widzimy w nim cząstkę samego siebie. Anakin Skywalker był dobrym człowiekiem, który zszedł na złą drogę za namową kogoś innego. Czyż my nie jesteśmy tacy sami? Nieraz popełniamy grzechy, wyrządzając przy tym krzywdę innym ludziom. Nieraz zdarza się nam popełnić błąd. Ważne, żeby umieć się poprawić, powrócić na Jasną Stronę Mocy. Lordowi Vaderowi udało się tego dokonać. Przed śmiercią pokazał, że można wyzwolić się nawet z największego zła.

Słowa wypowiedziane przez Vadera, takie jak : "Jeżeli nie jesteś ze mną, jesteś przeciwko mnie! " czy też dialog:
" Vader: Gdybyś znał tylko potęgę Ciemnej Strony... Obi – Wan nie powiedział ci nigdy, co się stało z twoim ojcem
Luke: Powiedział mi wystarczająco wiele. Ty go zabiłeś!
Vader: Nie Luke, to ja jestem twoim ojcem!" - na długo pozostaną w mojej pamięci.

Offline monikaa86

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Kobieta
  • Książki - miłość życia.
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 02, 2011, 06:45:49 am »
Mroczny bohater, który wzbudził moją sympatię? Czy w ogóle można polubić czarny charakter? Ano, jak widać, ludzie bywają dziwni, bo okazuje się, iż coś takiego jest możliwe. Czarnym charakterem, który wzbudził moją sympatię jest tytułowy Blaze Stephena Kinga. Choć w rzeczywistości jest to rabuś, który porywa małe dziecko bogatych ludzi i za to go właśnie potępiamy, to jednak z drugiej strony King ukazuje nam obraz człowieka nie do końca rozwiniętego umysłowo, samotnego (tym bardziej samotnego, że nie posiadając rodziny, stracił on przyjaciela - innego złodzieja, z którym wciąż rozmawia po jego śmierci), potrzebującego jak każdy w życiu akceptacji, zrozumienia, a przede wszystkim miłości. Pierwotny cel porwania jakim jest okup, schodzi na dalszy plan, kiedy Blaze uzmysławia sobie swoim ograniczonym rozumem, iż jego i dziecko połączyła jakaś nić ciężka do zdefiniowania, lecz jednak tak mocna, iż jest on w stanie za to dziecko zginąć. W gruncie rzeczy to ciepła opowieść o miłości, o poszukiwaniu osoby, która byłaby ci w życiu bliska. To jedna z pierwszych książek Kinga i może właśnie dlatego tak inna od pozostałych - może nie tak kunsztowna literacko, lecz piękna, z przesłaniem, poruszająca serca. Ciężko nie płakać, kiedy tytułowy Blaze ginie z dziecięciem na rękach. I choć wiemy, że z jednej strony zasłużył na to, co go spotyka, to jednak w głębi serca wiemy również, że chciał dobrze, chciał po prostu być szczęśliwy. A za to jakże trudno kogokolwiek potępiać.

Offline piotrua

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 02, 2011, 09:02:11 am »
Moim ulubionym negatywnym bohaterem jest Dexter Morgan stworzony przez Jeffa Lindsaya. Głównym objawem jego niegodziwości jest to, że nocą oddaje się swojemu "mrocznemu pasażerowi" i zamienia się w mordercę wymierzającego sprawiedliwość. Mimo, że Dexter zabija tylko przestępców, którzy sobie na to zasłużyli, to nie zapominajmy, że morderstwo to morderstwo i nic nie może go usprawiedliwić. Jednak jest w jego osobie coś co nie pozwala mi go nienawidzić. Bohater w ciągu dnia jest normalnym człowiekiem, pracuje jako specjalista od analizy śladów krwi, stara się założyć rodzinę i mieć przyjaciół. Wszystko to jednak przykrywka do jego makabrycznego hobby. Dexter stara się wpasować w otaczający go świat udając wszystkie codzienne zachowania. Nasz morderca nie ma uczuć, a przynajmniej tak mu się wydaje, co nieraz prowadzi do dziwnych i zabawnych sytuacji. Bohater jak nikt inny potrafi chłodno oceniać sytuację i często jest mistrzem ciętej riposty, jego wypowiedzi naprawdę potrafią rozbawić. Wszystko to sprawia, że Dexter Morgan jest chyba najbardziej lubianym potworem krążącym po ulicach Miami przy świetle księżyca. No właśnie, ten piękny księżyc...

Offline kamilwaligora

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 5
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 05, 2011, 09:23:05 am »
„Czarnym charakterem”, którego absolutnie ubóstwiam, jest postać Hannibala Lectera, pojawiająca się w książkach Thomasa Harrisa („Czerwony smok”, „Milczenie owiec”, „Hannibal” i „Hannibal: po drugiej stronie maski”). Szczerze mówiąc przez lata przekopywania się przez tysiące powieści niewielu spotkałem bohaterów, którzy dorównują mu wyrazistością – około dwóch, przy tym przedstawianych raczej z lepszej strony. Niemniej jednak Lecter bije wszystkich na głowę. W „Milczeniu owiec” i „Hannibalu” nie jest bynajmniej przystojny, najlepsze lata również ma już za sobą, a mimo to urzeka. Może urzeka „czymś”, co ma w oczach, może tym, że po tylu latach w zamknięciu z pamięci szkicuje zabytki Florencji, może swoją nieoczekiwaną sympatią do agentki Starling… Może urzeka tym, że podczas zjadania pielęgniarce twarzy jego tętno nawet nie drgnie, może tym, że doktor Lecter ma niezwykle czułe powonienie i potrafi poczuć zapach kremu Starling i go zidentyfikować. A może tym, że uciekając z zamknięcia – nie jak „dzisiejsze” czarne charaktery – nie rzuca się na wszystkich z bronią w ręku, lecz godnie wyjeżdża karetką, udając rannego funkcjonariusza (i z połową jego twarzy na sobie). Moim zdaniem Hannibal Lecter jest najbardziej idealnym i najbardziej wyrazistym czarnym charakterem, z jakim się zetknąłem, a zetknąłem się z wieloma. Co więcej, nie sposób go nie podziwiać i nie sposób życzyć mu złapania.

Offline jolunia559

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 05, 2011, 05:31:57 pm »
Jako osoba uwielbiająca bezgranicznie twórczość Henryka Sienkiewicza oczywiście na jego twórczość będę się powoływała.Takim negatywnym,a z czasem zmieniającym swoje życie i postępowanie jest oczywiście Andrzej Kmicic .Utracjusz,hulaka,paniczyk,który jednak swojej duszy nie zaprzepaścił i nie skazał na zatracenie.

Offline RosarioTijeras

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 10
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 07, 2011, 07:44:47 am »
B -ardzo oddana swemu panu
E -manuje szaleństwem
L - ekko niepoczytalna
L - epiej z Nie pogrywać
A - trakcyjna mimo upływu czasu.
T - orturuje z wrodzoną gracją
R -ód Blake'ów godnie reprezentuje
"I - nsane" najlepiej ją opisuje
X -ena wojowniczością jej nie dorówna.

L - ubi być arogancka bezczelna i bezwzględna.
E -legancka w swym szaleństwie
S -zaleńczo zakochana w swym Panu.
T -ajemnicza mimo zła
R - aduje się służąc Voldemortowi
A - zkaban przetrwała
N -igdy nie odpuści
G -ardzi brudną krwią.
E -nergii do zabijania mugoli jej nie brakuje



Mimo, że stoi po stronie zła to jedna z najciekawszych postaci w serii "Harry Potter". Zapada w pamięć i da się uwielbiać. Ponadto Helena Bonham Carter mistrzowsko wcieliła się w jej postać, co spowodowało, że jest to jedna z najpopularniejszych czarodziejek w sadze. Uwielbiam Bellatrix.
ja jestem diabłem na dnie szklanki trzeba mnie pić do dna

Offline ania2517

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 36
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 07, 2011, 12:27:58 pm »
Wydaje się, że nie można kochać człowieka, którego nienawidzi cały świat, który przepełniony jest złem, w którym tak trudno dostrzec prawdziwego człowieka. Ja jednak myślę, że taka miłość, choć trudna, niszcząca i pełna wyrzeczeń, jest możliwa. Nigdy nie wiadomo na widok kogo mocniej zabije nam serce. Miłość nie wybiera. Równie dobrze można obdarzyć uczuciem przyjaciela ze szkolnej ławki, narkomana czy przestępcę. Czasem nie mamy na to wpływu. Serce wybiera za nas, podszepty zdrowego rozsądku zostają zagłuszane. Człowiek znienawidzony przez świat także pragnie kochać, może podświadomie, może cynicznie i bez zobowiązań, ale nie zmienia to faktu, że potrzeba miłości tli się w każdym z nas. Kochać drugiego człowieka wbrew wszystkim i wszystkiemu jest prawdziwym wyzwaniem, nieustanną walką ze sobą i z innymi, dlatego ta druga osoba przeżywa prawdziwy koszmar - miłość powinna przynosić radość i ukojenie, zaś jej ofiaruje łzy, rozgoryczenie i smutek. Nie wystarczy powiedzieć sobie - nie kocham go, bo jest złym człowiekiem, niegodnym moich starań. Miłość przekracza nasze ludzkie granice, nie jesteśmy w stanie się jej przeciwstawić, ona nas porywa, wciąga, fascynuje. Potęga miłości nie zaważa na opinię publiczną, ludzkie sądy, wyroki. Taka też jest miłość matki do swego dziecka. Macierzyństwo daje ogromną siłę do walki, matka bez względu na wszystko kocha, dba i myśli o dziecku. I choć zdarzają się wyjątki, to sądzę, że matka kocha nawet dziecko, które swymi czynami na jej miłość nie zasłużyło. Bywa i tak, że w człowieku skreślonym przez świat dostrzeżemy coś wyjątkowego, coś czego inni na co dzień nie widzą. Nawet jeśli brzmi to naiwnie, kojarzy się z próbą usprawiedliwienia, to i tan nie ma to znaczenia, bo miłość nie karmi się rozsądkiem, wystarczy jej ułuda, złudzenie, fałszywe słowo, gest. Prawo do miłości ma każdy i nie możemy go komuś odbierać, choć miłość potrafi być destrukcyjna. Człowiek, którego nienawidzi świat dla kogoś przestaje być łotrem, bandytą, zabójcą, a staje się kochankiem, partnerem. Każdy człowiek może dla drugiego stać się całym światem... Moją ulubiona postacią z serii o Harry' m Potterze i  jest Lord Voldemort. Pewnie niewielu zdecydowałoby się na taki wybór, ale ja... tak. Zawsze było mi tej postaci żal. Czułam smutek i przygnębienie obserwując jej losy. Tak naprawdę jest to historia człowieka, któremu nie dano szansy i który tej szansy nie próbował szukać. Nie zaznał prawdziwej miłości. Najwięksi grzesznicy świata także mieli szansę na miłość. Myślę, że nawet Voldemort – jadro zła - prawdopodobnie posiadał w sercu okruch
człowieczeństwa, potrzebę miłości. Właśnie ta iskierka sprawia, że nikt z żyjących w przeciągu tysiącleci lat na Ziemi nie staje się grzesznikiem do samego końca. Zawsze jest szansa, by postrzegano go jak człowieka, a nie mordercę. Dlatego Voldemort jednocześnie jest nim i nie. Paradoks, lecz jednak... prawdziwy.
Lubię tę postać ponieważ wnosiła tajemnicę, mrok, zło. Stanowiła znakomitą przeciwwagę dla pozostałych - idealnych i nazbyt cukierkowych - bohaterów. Voldemort ze swoją skłonnością do władzy, pragnieniem rządzenia, perfekcjonizmem i grającymi mu w duszy uczuciami był najbardziej ludzki spośród wszystkich bohaterów.

Offline megajra

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 09, 2011, 08:00:15 am »
Prawdziwy talent pisarza dostrzegamy dopiero wtedy, gdy postać, którą możemy określić jako "złą" zostaje obdarzona drugim dnem - wnętrzem, które czytelnik może polubić. Niewielu się to udaje, bo zwykle ludzie pragną pozytywnych bohaterów, którzy zawsze mają dla wszystkich miłe słowo i ciepły uśmiech. Ja od dziecka byłam fanką czarnych charakterów i trzymałam za nich kciuki, chociaż wiedziałam, że na nic się to zda. Jednak postacią książkową, którą wprost pokochałam, pomimo że można go bez dwóch zdań określić mianem "kawał gnoja". Mówię o Peterze Wigginie, pierwszym z trójki genialnych dzieci wykreowanych przez Orsona Scotta Carda w sadze o Enderze i sadze cieni. Czemu uważam go za najlepszy przykład niegodziwca, który jednak wzbudza sympatię? Z jednego prostego powodu - wszystko co robi, robi z klasą. Nieważne czy jest to obdzieranie wiewiórek ze skóry, manipulowanie swoją siostrą czy grożenie rodzeństwu śmiercią. Peter każdy swój wyrachowany czyn wykonuje z elegancją, gracją i czymś, co można nazwać urokiem osobistym. Prawdopodobnie wiele osób czytających sagę o Enderze o wiele bardziej polubi głównego bohatera, który jest słodkim dzieckiem ratującym ludzkość. Ja, po przeczytaniu pierwszych słów o Peterze sadyście i psychopacie, który najbardziej na świecie pragnie władzy, od razu skierowałam swoją sympatię w jego stronę. Głównie dlatego, że za kawałem gnoja stoi przede wszystkim diablo inteligentny człowiek, który dla spełnienia własnych ambicji, jest w stanie zaprowadzić ład na świecie. 

Offline czarownicujaca

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 2 egzemplarze książki Niegodziwcy - Lotte i Søren Hammer do zgarnięcia
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 10, 2011, 12:33:44 pm »
Niegodziwiec którego lubię…
Jest tylko jeden prawdziwy niegodziwiec: profesor James Moriarty. Kwintesencja geniuszu.
Geniusz zła. Zło wcielone. A wcieleń ma mnóstwo, ponieważ popkultura go przygarnęła z otwartymi ramionami i wielokrotnie adaptowała go na swoje aktualne potrzeby: literatury, filmu czy nawet gier komputerowych. A popkultura nie adoptuje przeciętniaków.
A lubię go właśnie za ten jego geniusz, przenikliwość. Za dalekowzroczność i konsekwencję w działaniu. Wiele pozytywnych – z założenia charakterów – nie posiada tych cech, przez co stają się nieprzeciętnie irytujące, ciapowate i nieżyciowe. Moriarty, James Moriarty, na pewno nie jest przeciętny czy nijaki. Jeśli się już pojawia, zostawia wyraźny ślad swojej obecności w psychice czytelnika.
No i strasznie nie lubię Holmesa – tu dodatkowy punkt dla Moriartiego.  :P