Jako że felietony bywają bardzo złośliwe i nie zostawiają złudzeń, co do przekonań czy uczuć autora, z chęcią podjęłabym się konstruktywnej krytyki niektórych książek młodzieżowych. W niedoścignionej czołówce znalazłaby się oczywiście saga Zmierzchu Stephenie Meyer, którą uważam za prawdziwą porażkę pisarską. Nie tylko ze względu na styl, język czy sposób opisywania historii, ale również płytkich bohaterów i przeraźliwie nudną fabułę. Przytoczyłabym tu prawdziwą „wampirzą klasykę”, jak również kilka ciekawych pomysłów wykreowanych przez polskich pisarzy (np. Magdalenę Kozak).
W całym felietonie pojawiłoby się kilka nazwisk (Paolini, Riordan, etc.), jako przykładów młodzieżowych książek, które nie mają do przekazania niczego wartościowego. Z drugiej strony pojawiliby się autorzy, których osobiście uważam za kultowych – Nienacki, Szklarski, Bahdaj, itd., których powieści naprawdę rozwijają wyobraźnię, chęć podróżowania i odkrywania nieznanego.
Napisałabym jak kiedyś pisano książki młodzieżowe, co w sobie zawierały i na czym polega ich fenomen oraz podkreśliłabym błędy, które obecnie popełniają pisarze zajmujący się literaturą młodzieżową, przez co ich opowieści stają się płytkie, pozbawione wyrazu i są zwyczajnie powtarzalne. Uważam bowiem, że większość książek tego typu jest pisana na to samo kopyto. Biedny chłopiec, sierota o niezwykłych umiejętnościach i wspaniałym dziedzictwie, razem z przyjaciółmi pokonuje przeszkody, zdobywa miłość swojego życia i ostatecznie pokonuje czarny charakter lub – jeśli fabuła jest bardziej „romantyczna” – ponury, zły, ale pociągający chłopak zmienia się pod wpływem uroczej, głupiutkiej dziewczyny, która zaczyna stanowić dla niego cały świat i też może być niezwykła – a co.
Oczywiście nie pominęłabym informacji o tym, co pociąga młodzież w takich książkach i dlaczego zyskują sławę. Wbrew pozorom jest to bardzo dobrze przemyślany model psychologiczny. W końcu jeśli osoby mogą utożsamiać się z bohaterami, ratować z nimi świat i najzwyczajniej czuć się wyjątkowo, to dlaczego miałyby tego nie robić? Mają również szansę po raz pierwszy od dawna być zrozumianymi przez znajomych posiadając wspólne tematy do rozmów.
Na końcu podkreśliłabym, że o ile są to książki na rozpoczęcie kariery czytelniczej, to jeszcze jest nadzieja. Jeśli jednak młody odbiorca nie przerzuci się na poważniejszą literaturę, to niestety można go uznać za równie straconego dla świata jak tych, którzy w ogóle nie czytają.
Skupiłabym się akurat na tym zagadnieniu z tego względu, że młodzież praktycznie w ogóle nie czyta książek, a jeśli już to nie sięga po nic szczególnie wartościowego. Chciałabym zwrócić uwagę zarówno tych młodszych, jak i starszych odbiorców na inny typ książek, który wprowadziłby do życia dzieci więcej barw i magii niż opowieści o wampirach i czarach.