Moja ulubiona pozycja? 69:) Najpierw kładę się z książką w łóżku:) I czytam. Namiętnie, do utraty tchu:) Dopóki mi bark nie zdrętwieje:) Czytam, pochłaniam:) Daję się wciągnąć, bez sprzeciwów:) A kiedy bark wreszcie nie wytrzymuje, obracam się o 180 stopni, w nogi, i czytam dalej, już nie na boku, a na brzuchu, delektując się każdym słowem jak narkoman na głodzie:) 69... Nie wiem, kto tę pozycje wymyślił, ale niech go Pan błogosławi, bo pozwala czytać 2 razy dłużej:)