Czytam książki młodzieżowe nie tylko dlatego, że są lekkie, łatwe i przyjemne, zresztą dla niektórych z nich taka opinia jest krzywdząca. Wbrew pozorom literatura taka nie ogranicza się do płytkich, miałkich tematów, oklepanych historii o pierwszej miłości i niesamowitych opowieści o czarodziejach. Literatura nie potrzebuje podziału na wiek. Dobra książka jest dla każdego, niezależnie od faktu, iż pierwotnie miała być skierowana do nastolatków.
W książkach młodzieżowych odnajdziemy wątki, tematy i motywy, które dotyczą nas – ludzi – bez względu na wiek. Mało ambitna saga o czarodziejach czy o wampirach może porwać ludzi dorosłych. To jest piękno literatury, magia książek. Pojawiają się na pisarskim rynku perełki, tworzy się pewnego rodzaju fenomen. Książki dla młodzieży to nie tylko źródło rozrywki nieobciążającej umysłu, banalne romansidła czy wszechobecny motyw wszelkiego rodzaju odmieńców. Literatura młodzieżowa pozwala nam przypomnieć sobie emocje, które towarzyszyły nam jeszcze kilkanaście lat temu, pomaga pielęgnować nasze wewnętrzne dziecko. Wyzwala ukryte głęboko uczucia i pragnienia, a przecież te są uniwersalne, ponadczasowe. Niesprawiedliwe byłby stwierdzenie, iż tylko dzieła dla dorosłych warte są uwagi, szacunku i uznania. Literatura młodzieżowa, a także ta dziecięca są równie wspaniałe i wartościowe. Nie powinno ich się dyskryminować. Pamiętam jak czytałam książkę Ewy Barańskiej ,,Żegnaj Jaśmino’’. Była to dla mnie wstrząsająca lektura. Opowieść o dziewczynie, która wpadła w narkotykowy nałóg i stoczyła się na samo dno, jednocześnie mnie zachwyciła i przeraziła. I właśnie o takie odczucia, o takie książki chodzi. O lektury, które coś nam uświadamiają.
Nikt nie powinien się wstydzić, iż czyta książki skierowane do nastoletnich odbiorców. Bo one także uczą. Pomagają zrozumieć młodzież. Ich autorzy skłaniają do refleksji, ukazują jak być człowiekiem honorowym, odważnym, jak warto żyć i czego nie należy w życiu robić. Przenoszą nas do krainy marzeń, fantazji, wznoszą do innego wymiaru. I to jest bardzo pozytywne. Bardzo nam – dorosłym – potrzebne. Tak często zapominany o tym co kiedyś było naszym priorytetem. Książki młodzieżowe pomagają nam wrócić do czasu, gdy wierzyliśmy w świat, w ludzi, w sukces. Kiedy byliśmy idealistami i nic nie wydawało nam się zbyt trudne. I choć ta dziecięca wiara była naiwna, prosta, może nawet głupia, to była nasza. Literatura dla nastolatków odbrązawia nasze ideały, czyni je na powrót żywymi, gloryfikuje przyjaźń, miłość, dobro, wynosząc te wartości na piedestał. Piękne jest to, iż potrafimy dostrzegać plusy takiej literatury, czerpać z niej garściami, rozkoszować nią, delektować. Nie jest ona ani lepsza, ani gorsza niż pozostałe. Jest inna. I z tej inności powinniśmy wyciągnąć wszystko, co najlepsze. Musze przyznać, że książki młodzieżowe ratują czasem przed niechęcią do czytania w ogóle. Gdybym sięgała tylko po książki ,,dla dorosłych’’, ambitne, klasyczne i awangardowe dzieła, po pewnym czasie stałabym się rozgoryczona i zniechęcona ta trudna i nieraz ciężkostrawna literaturą. Niechybnie zwariowałabym. Książki młodzieżowe czytam na zmianę z tymi poważniejszymi, dla ,,higieny umysłu’’, odpoczynku i relaksu, ponieważ nie obciążają nas tak emocjonalnie. I to także jest ich wielkim plusem. Jednocześnie zapewniają rozrywkę, pozwalają złapać oddech przed trudniejszymi wyzwaniami, a przy tym uczą, bawią i pomagają zrozumieć świat.