1.Wielu ludzi z góry dyskryminuje książki młodzieżowe, sądzac, że są bezwartościowe i nudne.
Rzeczywiście, czytając niektóre bestsellery, można nabrać takiego wrażenia.
Są skonstruowane w sposób przewidywalny i zawierają w sobie ten sławetny marysuizm.
Uprzedzam jednak, tylko niewielka część z nich to książki pisane nie z duszy, a ze względu na komercyjny zysk.
Przyznaję, da się czytać te książki, ale po przeczytaniu zaczynam myśleć, że poziom młodzieży naprawdę zaczął spadać, a mówię to będąc sama ciągle naście.
2.Częściej jednak trafiają się ksiązki, które zawierają w sobie to coś.
Posiadają iskierkę nowości, tak miłą każdemu molowi książkowemu i niepowtarzalny urok, który przynosi na myśl dawno zapomniane dzieciństwo.
Czytając je uświadam sobie, że to dzieciństwo nigdy nie mija.
Ono ciągle tkwi w każdym z nas i tylko podstępnie czeka na wywołanie z głębi duszy.
Kolejnym plusem jest absolutna prostota słowa i zamysłu autora.
Nie wiem, czy inni też tak mają, ale mi się zdarza, czytając np. książki Sci-Fi pomijać całe stronnice skomplikowanego, technicznego, czy chemicznego opisu z powodu prostego powodu: nie znam się na tym.
Czuję się wtedy głupia i zacofana, bo nie wiem co oznacza dany termin, prosty dla inżyniera fizyki kwantowej. (coś nakręciłam

)
No i właśnie ta metafora.
Uważa się, że im książka pełniejsza trudnych zwrotów, czy pokręconych metafor, tym lepsza/mądrzejsza.
Miałam kiedyś styczność z książką, która była pokręcona i pozawijana w pełne bezsensu metafory, które metaforyzowały inne metafory, aż w końcu autor kazał czytelnikowi odczytać sens książki.
Straciłam w tym miejscu chęć do czytania i wyrzuciłam ją w diabły.
W książce młodzieżowe, raczej takich sytuacji nie będzie.
Przeczytam, odczytam i odłożę na półkę z samozadowoleniem i pełna świadomości dobrego rozszyfrowania wiadomości przesyłanej kodem literowym przez autora.
W ostateczności i tego nie trzeba robić, bo wystarczy ponapawać się dobrą akcją i happy endem, który zawsze jest rozczulający i przynosi nadzieję na poprawę naszego osobistego życia.
3.Najrzadziej znajduję takie rodzynki wśród książek młodzieżowych, które ujmują w czarujący sposób rzeczywistość widzianą przez młodego czytelnika.
Traktują jednocześnie o ważnych sprawach i w przeciwieństwie do powyższych mogą zawierać trudne problemy, powiedziałabym zagadki do rozwikłania przez czytelnika w każdym wieku.
Nie są też przemądrzałe, ale nowatorskie i dają chwilę wytchnienia od cynicznej prawdy dorosłych.
Najczęściej niosą w sobie przesłanie:dzieci/mlodzież też cierpi i to niejednokroć o wiele bardziej od dorosłych.
Ich tragedie przeszywają serce na wskroś i to właśnie książki dla młodzieży powodują tę chwilę zadumy ( u mnie zdarzały się łzy).
Chociaż niekiedy kończą się bardzo smutnie, to przynoszą ze sobą pełną mądrości naukę, potrzebną zarówno jak i dorosłym tak i młodszym w równym stopniu.
Przykłady:

1.Zmierzch (nie chcę urażać żadnej fanki/fana, ale takie jest właśnie moje zdanie)-S. Meyer

2.Lucian-Isabel Abedi

3.Małe kobietki- Alcott