Cóż znaczy jedno słowo? Choćby składało się na nie dziesięć znaczków, choćby było ich nawet dwadzieścia, nie są one w stanie pomieścić... No właśnie czego? Całej głębi, pustki, nicości. Całych obszarów zakreślonych rozumem, sercem, doświadczeniem. Sprzeczność? Głębia i pustka, nicość i ogrom, natłok. Możliwe, że tak, możliwe, że za tym słowotokiem nie kryje się nic. Ale może być również inne opcja. Magellan dążył jak opętany by opłynąć ziemski glob, by poznać co skrywa przed nim przyszłość. Zginął marnie. Czy jednak nie rozpalił kolejnych umysłów? Tak samo było z pozostałymi niespokojnymi duchami. Luter, Kopernik, Erazm. To tylko kilku z nich. Wyliczać można setki, nawet tysiące. Niespokojne duchy. Czyżby wyobraźnia rodziła się z niepokoju? Z nieprzeniknionej chęci ogarnięcia, poznania, przekonania się i pozbycia lęku? Co jest dalej? Za rogiem, w innym kraju, na kolejnej karcie książki. Co dalej? Kosmos. Ruszamy w podbój. Co dalej? Człowiek. Cząsteczki maleńkie, niepozorne, złączone ze sobą. I cóż? Krąg się zamyka. Atom, geny, mikroświat i makroświaty. Spoglądamy w słońce. Widzimy krążek jasnej materii. Uśmiechamy się. Ale to przecież ogromna kula gazowa. A jeśli się wypali, jeśli zgaśnie? Trzeba dać definicję wyobraźni. Czy to możliwe? Jeśli wiąże się z tym postawienie kilkudziesięciu, kilkuset znaczków? Ale jest jakiś efekt. Pożądany lub nie, a jednak przynosi żniwo. Biegniemy więc z zakasanymi rękawami i wyrywamy niewiadome jedną po drugiej. Przywłaszczamy je. Efekt jest taki, że powstają kolejne pytania. Brniemy więc coraz głębiej. Sięgamy, dotykamy, wąchamy. Umysł pracuje na podwyższonych obrotach. Przetwarza dane, kompiluje i odpoczywa. Potem spogląda na własne dzieła. I patrzy zdziwiony. To niemożliwe. Ja tego tak nie określiłem, to nie ja. Ale nie czas na zastanawianie. Ktoś inny już ocenił, przetrawił, może nawet wyśmiał. Nie ma w tym nic złego. To jest normalne. Ziarenko jednakże kiełkuje. Zabrał je drapieżnik. Nawet nie ma pojęcia, że jest rozsadnikiem. Nieświadomie sprawia, że roślinka wzrasta. Przekształca się w potężne drzewo. Jego konary sięgają coraz dalej i wyżej. I rodzą owoce. Te owoce to właśnie jest wyobraźnia.