Lubię czytać książki z wątkiem religijnym, jeżeli nie jest on nachalnie stosowany w imię jakiejkolwiek ideologii. Podporządkowanie fabuły i wszystkich rozwiązań stosowanych w książce do przekazywanych treści zarówno pochwalających jakąś religię, jak i ośmieszających, odrzuca mnie od danej pozycji.
Uważam, iż napisanie dobrej książki, w której sensownie umieszczony jest wątek religijny jest wyższą szkołą jazdy, a mistrzostwo jest wtedy, gdy wątek religijny jest ukazany w kontekście pozytywnym. Za przykład może służyć cykl Antoniego Gołubiewa "Bolesław Chrobry", gdzie autor opowiada o wielkiej przemianie w życiu społeczności, którą spowodowała religia katolicka.
Nie jest problemem zdyskredytowanie religii, pokazanie tzw. ciemnych sekretów, bo ludzie pragną sensacyjek i "odkrywania" tajemnic (czyli czegoś do czego przy małym wysiłku można samemu dotrzeć), ale ukazanie religii jako siły sprawczej, potrafiącej wykreować coś nowego w sposób nie nudny i nie fanatyczny jest naprawdę czym godnym polecenia.