Czytanie jest najbardziej niezdrową czynnością bardziej niż wysiadywanie przed komputerem i telewizorem!
- Czytanie wymusza pozycję siedzącą lub leżącą, rzadziej stojącą - nie mamy ruchu (można czytać na rowerku treningowym, ale grozi upadkiem z tegoż i w najlepszym razie siniakami).
- Czytanie zaostrza apetyt, a jako iż z książką w ręku kiepsko kroi się warzywa na surówkę, sięgamy zwykle po coś szybkiego, zwykle kalorycznego - tyjemy .
- Czytanie męczy oczy, szczególnie jeśli rodzeństwo zmusza nas do czytania pod kołdrą przy świetle latarki.
- Czytanie może powodować bóle korzonków (przysłowiowego wilka) jeśli jesteśmy wyganiani z książką do łazienki.
- Czytanie może powodować odmrożenia dłoni (kto by na przystanku zakładal rekawiczki) i wychłodzenie całego organizmu (jeśli w trakcie lektury uciekną nam 3 autobusy), złamanie kończyn (podczas upadku w czasie gonienia autobusu lub w samym autobusie, jeśli w ferworze lektury zapomnimy się czegoś złapać).
- Czytanie powoduje wrzody - jadamy w pośpiechu, czesto wystygłe już jedzenie, które gubimy ze sztućców z oczyma w książce utkwionymi.
- Czytanie może spowodować oparzenia, utonięcie, śmierć w pożarze - nieodłączna skutki roztargnienia spowodowanego zatopieniem się w lekturze.
-Czytanie może spowodować poważne obrażenia cielesne z rąk osobników zazdrosnych o naszą erudycję, tudzież tych, którym dzięki książkom dowcipnie się odszczeknęliśmy...
Dlatego przed użyciem należy zapoznać się z recenzją lub psychoterapeutą.
Tak, czytanie zdecydowanie nie jest zdrowe, ale od kiedy to pasja, zakorzeniona obsesja, świr i stan patologiczny mają być zdrowe, moralne i w ogóle ?!
