Cykl, który wyjątkowo przypadł mi do gustu... Zastanawiałabym się nad wieloma tytułami, między innymi wcześniej tutaj wymienionymi... Harry Potter - dzieciństwo pokolenia 85'-94'. Pan Piekara ze swoim życiowym dziełem o Inkwizytorze Madderinie, wielka kopalnia zabawnych anegdotek, chrześcijańsko-fantastycznych potworów. Pan Brett z Pustynną Włócznią & Malowanym Człowiekiem, gdzie wszystko szybko się dzieje, nie ma zbędnego mędrkowania, tylko akcja rekacja, siła i walka podszywana miłością, czy przyjaźnią. Cykl o Kocie - psychotroniku autorstwa pani Joan Vinge, która napisała książkę młodzieżową dla dorosłych, o sierocie chłopaku, z dziwnymi zielonymi oczami z pionowymi źrenicami, stąd zował się Kotem. Umiał wchodzić w ludzkie umysły, przez co był szkolony przez rząd by potem walczyć z wrogimi imperiami. Jak sciene fiction nie lubię, tak ten cykl podszedł mi z powodu Kota - dojrzały, mroczny chłopak, który walczy bez cukierkowej oprawki, potrafi walnąć i warknąć.
Ale to tylko wstęp. Cykl, który na mnie wywarł największe wrażenie to cykl o pewnej księżniczce-żołnierzu, autorstwa wrocławianina, pana Ziemiańskiego. Jakoże, tematem jest by uzasadnić dlaczego ten cykl przypadł MI do gustu, nie będę tu streszczać książek o Achaii, bo po pierwsze nie o to chodzi, a po drugie każdy szanujący się pochłaniacz fantastyki wie o czym powieść jest : )
Dlaczego panienka Achaja przypadła mi do gustu? Lubię wszystko co agresywne, wulgarne i porywcze; w książkach, filmach czy nawet w mojej ulubionej muzyce. Lubię głośnych, roześmianych ludzi, którzy walą się po plecach w euforii, przeklną podczas wściekłości (częste posiedzenia Achaii w karczmie ze swoim oddziałem). Lubię prostotę, mówienie w twarz tego, co się myśli, nie owijaniu w bawełnę, nie sianiu intryg (chłopska Shaa). Lubię, gdy człowiek wierzy w coś i broni tego zażarcie przy bezczelnym obrażaniu. Lubię walki na śmierć i życie, lubię przy tym ten nieodłączny szacunek do wroga, przeciwnika (walka Achai z Nolaanem, ten erotyzm przez chwałę w zabijaniu Viriona). Lubię gdy mimo konwenansów, człowiek pozostaje sobą (scena z Achają, która była jedną z dwórek królowej, a pod suknią nosiła wojskowe buty, bezcenne : ) ). Fascynują mnie potężni, waleczni mężczyźni, którzy upadli na samo dno (przegenialny Hekke, w którym doszukuję się postaci samego pana Ziemiańskiego).
Ten cykl jest dla mnie szczególny także dlatego, iż dzięki Achai zaczęłam wgłębiać się w fantastykę. Wypożyczyłam książkę z dziecięcej biblioteki, będąc bardzo nisko pod kreską pełnoletności, więc mama, pochłaniacz książkowy, po przeczytaniu Achaii, zabroniła mi jej ruszać : ) a wiadomo, co zakazane najlepiej smakuje, więc podkradłam książkę i się zakochałam. Miłość ta trwa do dziś.