Książki oparte na faktach są moimi ulubionymi książkami. Lubię zapoznawać się z opowieścią, która rzeczywiście miała miejsce. Czytając literaturę faktu, przeżywam te same emocje co główny bohater, myślę tak jak on i czuję tak jak on. Przeczytałam już sporo takich rzeczy. Były książki o holocauście, były o morderstwach, porwaniach.
Jednak historia, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, to wspomnienia kobiety molestowanej w dzieciństwie przez ojca. Tytuł książki to „Kato-tata. Nie-pamiętnik”, a autorka pisze pod pseudonimem Halszka Opfer.
Pani Opfer była wykorzystywana seksualnie przez swego ojca. Jej koszmar zaczął się gdy była malutkim dzieckiem. Jak opisywała, ojciec w ten sposób przygotowywał córkę do zostania jego kochanką. Tytułowy Kato-tata znęcał się nad całą rodziną, bił, wyzywał domowników. Przy tym nadużywał alkoholu, robił burdę za burdą. Halszce Opfer przyszło dorastać właśnie w takim domu. Nie miała wsparcia ze strony matki, która notabene wiedziała o koszmarze dziecka, choć udawała, że nic nie widzi i nie słyszy. To właśnie matka zanosiła małą Halszkę do ojcowskiego łóżka, by w domu był spokój. Często też pozostawiała swe dzieci na pastwę kata, a sama uciekała z domu, żeby przeczekać w spokoju kolejną awanturę. Gdy główna bohaterka dorosła, przeżywała niepowodzenie za niepowodzeniem. Koszmar dzieciństwa nadal się za nią ciągnął. Została jeszcze parę razy wykorzystana seksualnie przez innych mężczyzn min. przez pana doktora, który ją leczył.
Książka ta na prawdę porządnie mną wstrząsnęła. Nie jest gruba, liczy jakieś 180 stron małego formatu, ale treść wywołuje gęsią skórkę. Z reguły bardzo szybko czytam książki, zwłaszcza te oparte na faktach, gdzie główny bohater wciąga mnie w swoją historię. Jednak „Nie-pamiętnik” czytałam prawie 2 tygodnie. Pierwszy kryzys pojawił się już przy pierwszym opisie bestialstwa ojca, gdy Halszka była malutkim dzieckiem. Książkę odrzuciłam. Nie, nie odłożyłam na później. Ja ją po prostu odrzuciłam z nieukrywanym wstrętem. Zrobiłam tak jeszcze parę razy, a po przeczytaniu całej książki miałam ochotę się rozpłakać. Nie mogłam i nadal nie mogę pojąć, jak rodzice mogli czynić tak obrzydliwe rzeczy własnemu dziecku. Postawa matki też dawała wiele do życzenia. Jestem w szoku jak spaczony musiał być umysł Kato-taty, który molestował wszystkie napotkane kobiety (min. molestował wnuczkę, córkę bohaterki).
Mimo iż czytałam wiele publikacji opisujących ludzkie cierpienie, to właśnie ta książka wstrząsnęła mną najbardziej. Źródłem mojego wstrząsu są zastosowane przez autorkę przerażające opisy okrucieństw. Są to naprawdę dokładne opisy. Język jakim posługuje się autorka jest prosty i prosto, ale dokładnie trafia do czytelnika.….W trakcie czytania bardzo dokładnie odczuwa się emocje ofiary, naprawdę bardzo dogłębnie. Jestem kobietą i już sam fakt, że mogłabym sama przeżyć „to” co autorka, napawa mnie przerażeniem. To chyba drugie źródło mego wstrząsu.
Po przeczytaniu tej książki nic już nie jest takie same..