Chciałabym, żeby wynaleziono zbudzik. Budzik chyba każdy zna, mały, podręczny, a na jego dżwięk ma się ochotę zrobić coś swojemu pracodawcy/dyrektorowi szkoły. Ale ja chciałabym zbudzik. Któregoś dnia odkryłam, że moje życie przypomina sen. Sen jak wiadomo jest dziwny, momentami absurdalny, a zamiast pytania widzi się odpowiedzi. Psycholodzy twierdzą, że poprzez sny podświadomość stara ci się coś przekazać. Jeślil tak, to mój sen trwa zawsze, a ja nigdy nie jestem jego częścią, a świadkiem. Świadkiem można być wypadku, a nie własnego życia. Dlatego chciałabym dostać zbudzik. Chciałabym doświadczyć prawdziwego bólu i prawdziwej miłości. Chciałabym obudzić się w świecie, który byłby tym prawdziwym. Nie byłoby w nim tych strasznych rzeczy, na które spoglądam przez palce. Nie, one byłyby tylko, że ja bym mogła coś z nimi zrobić, gdyby inni już tego nie zrobili. Mój zbudzik wynurzyłby mnie z głębokiej śpiączki. Większość ludzi właśnie w takiej przebywa. Część zdaje sobie z tego sprawę, część udaje, że nie wie o co chodzi. Ja zrobiłam krok naprzód. Wiem, że my wszyscy nie żyjemy w realnym świecie, tylko śnie, który przygotowuje nas na coś więcej. Zadaniem każdego z nas jest obudzić się. Nie jestem dość silna, więc mój zbudzik zrobiłby to za mnie. Zbudzik, bo on nie 'budzi' tylko 'zbudzi', a więc zadziała na pewno. Nie byłby do kupienia, na pewno za żadne pieniądze. Można by go tylko dostać, ale nie wziąść. Każdy czując się odpowiednio gotowy przeszedłby specjalny test, gotowości na zbudzenie,ponieważ niektórzy wolą śnić. Wyglądałby jak ten zwyczjany budzik z nocnej szafki, ale zamiast cyferblatu malowałoby się na nim 7 wskazówek. Po spojrzeniu na nie widziałoby się jak na filmie wielowymiarowym. 3 z nich byłoby tym, czym moje życie było-takie retrospekcje, 3 czym mogło się stać np. bez zbudzika, a ostatnia zawierałaby to, czym moje życie będzie po użyciu zbudzika. Ten zbudzik nie byłby na baterie, tylko na chęć. Jeśłi ktoś chiciałby wystarczająco mocno, budzik naładowałby się samoistnie. Nie można byłoby go rozmontować, ani zniszczyć. Wtedy mogłabym zdecydować, czy użyć zbudzika, czy pozostawić dla kogo innego. Wybrawszy użycie, nastawiłabym wieczorem alarm i usnęłabym. Poprzez sen zbudzik emitowałby fale, które przygotowałyby mnie na zbudzenie. Przysyłałby obrazy, które potwierdzały dobrą decyzję i uspokajały. Punktualnie o 7:07 zbudziłby mnie prostą melodyjką. Ja zbudziwszy się zobaczyłabym świat jakim jest, a mój sen skończyłby się bezpowrotnie.