Autor Wątek: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia  (Przeczytany 1718 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline derawel

  • Admin
  • *
  • Wiadomości: 581
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« dnia: Wrzesień 29, 2011, 12:59:03 pm »
Wydawnictwo Bellona oraz Księgarnia Selkar zapraszają do udziału w kolejnym konkursie.
Do wygrania jest aż 5 książek:



Aby zdobyć nagrodę należy napisać krótki reportaż o tytule "Wampiry są wśród nas".

Swoje reportaże umieszczajcie w tym wątku na forum. Pamiętajcie! Każdy użytkownik może dodać do tego wątku tylko jeden wpis konkursowy. Prace mają być własnego autorstwa, nie uwzględniamy tekstów wcześniej umieszczanych w sieci.

Nagrody sponsoruje Wydawnictwo Bellona.

Konkurs potrwa do 16 października 2011 włącznie. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni w ciągu następnych 3 dni roboczych w tym wątku na naszym forum.

Uwaga! - Osoby, które posiadają ostrzeżenie na naszym forum, nie mogą brać udziału w konkursach!!! Darmowa wysyłka wygranych książek obejmuje tylko i wyłącznie teren naszego kraju.

Po ogłoszeniu wyników zwycięzcy mają 1 miesiąc na zgłoszenie się po nagrodę. Jeżeli w tym terminie nie otrzymamy żadnej wiadomości od zwycięzcy, nagroda przepada!

Offline e_milusiaczek

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 10
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 01, 2011, 03:14:00 pm »
Wampiry są wśród nas.

   

   Postanowiłam zabrać informację o bardzo często spotykanym zjawisku - wampiryzmie. W tym celu zaczerpnęłam do różnych źródeł, począwszy od kronik średniowiecznych, po dzisiejsze teorie.
   Jak ostatnio widać, krwiożercze wampiry cieszą się niezwykłą popularnością na płaszczyźnie literackiej i filmowej. Wszystko opiera się na popkulturowych wierzeniach o niejakim istnieniu tych kreatur.
   

       Wielu ludzi odrzuca egzystencję krwiopijców, lecz przecież skądś postać wampira musiała powstać, być może w czasach dawnych żyli ludzie, o charakterystycznych upodobniać. Mówi się jednak, iż może być to spowodowane porfirią, jaka mogła rzekomo w wtedy występować. Do jej objawów zalicza się : wrażliwość na światło ( po kontakcie ze słońcem, na skórze występują bąble lub skóra jest zaogniona, zupełnie jak bliźniejąca rana ), bezsenność, depresja, paranoja, a także ubytek dziąseł (powodujący odsłanianie szyjki zęba, sprawiając, że zęby ''wydłużają się''). Oczywiście, na wskutek tych wszystkich czynników oraz anemii, skóra chorego jest wyraźnie blada, oczy podkrążone. Co do czosnku, to znajduje się w nim związek, nasilający objawy porfirii. Właśnie stąd mogła powstać legenda o wampirach.
   
   Ostatnio, pod płytą Rynku krakowskiego, odnaleziono grobowce, w jakich ciała ułożone są w specyficzny sposób. Otóż, najczęściej zwłoki mają obcięte głowy, włożone między nogi i są skrępowane. Ręce dodatkowo łamano, ciała układano nie na wznak, lecz bokiem. Zdarzały się wypadki licznych nielegalnych ekskumacji, podczas których ludność sprawdzała, czy wszyscy pochowani są na swoim miejscu. Często rozrzucano jeszcze kości. Wszystko po to, by pochowany nie mógł po obudzeniu nałożyć sobie głowy na kark. 


W innych miejscowościach, odkryto widniejące w klatce piersiowej osikowe kołki, czy długi gwóźdź przebijający czaszkę. Poganie dodatkowo ''wyposażali'' krypty w gliniane naczynia, noże, zausznice, łańcuchy, klamry. Bano się, że zmarły śmiercią niewyjaśnioną, samobójczą, odprawiający niepokojące rytuały, przestępca fizyczny czy odmieniec psychiczny, mógł by powrócić do świata żywych i potem nękać ludzi z wioski, a także swoich krewnych. Jak widać wiara w ów słowiańskie stworzenia była niezwykle silna. Mogiły znajdowały się masowo pod Kościołem Mariackim. Z lotu ptaka określono, że są to pochówki typowo ''wampiryczne''.
   

    Ludzie zafascynowani tym mitycznym światem, poszukują u siebie charakterystycznych cech dla ów stworzeń. Otaczają się osobami o podobnych zainteresowaniach i tworzą zgrupowania, na których omawiają sprawy ''bliskie sercu'', odprawiając niekiedy drastyczne rytuały, jak na przykład utaczanie sobie krwi i następnie jej spożywanie (nie mam na myśli swojej, lecz cudzej). Naukowcy mówią, że nie jest to szkodliwe dla organizmu ludzkiego, lecz w niektórych przypadkach - gdy na przykład osoba, jakiej krew została wypita cierpiała na jakieś schorzenie - może to być przyczyną różnych chorób.
   

   Goci są najczęściej utożsamiani z takimi zachowaniami, gdyż ubierają się na styl danej istoty pozaziemskiej (jednak często upraszczając do noszenia czarnej odzieży i malowania mocno oczu oraz ust na czarno), wyznają jej zwyczaje i słuchają charakterystycznej muzyki. Prócz tego chcą łączyć się z przedmiotem zainteresowania poprzez wywoływanie jej ducha. Polują w Internecie, tam szukając potencjalnych członków swoich zgrupowań. Żyją w cieniu, odosobnieni od społeczności, wyznający zasadę, że są lepsi niż ludzie.

By dostać się do grupy, trzeba spełnić określone wymogi, jakimi są najczęściej : wierność, tajemnica, zyskanie przychylności ''mistrza'' i dokonanie inicjacji, podczas której nowy nabytek musi upuścić sobie trochę krwi, a następnie dostaje krew innych członków. Ma to na celu uzyskanie braterstwa, lub mówiąc ich językiem jest to ,,zjadanie dusz".
   

   Krew sama w sobie jako symbol życia, nosi w sobie mroczną symbolikę, spaja dwa różne organizmy w jeden, stąd rytuał. Daje on moc i siłę. Jak mówi Simisti : ,,Wampir czerpie energię z poniżania, upokarzania, brutalności i widoku krwi". Najgorsze jest to, że nie są to po prostu koła zainteresowane wampiryzmem, lecz prawdziwe sekty - na poważnie biorące swój wkład w społeczeństwo, psychomanipulujące  (wmawiają ludziom o słabej psychice, niskiej samoocenie, że po rytuale staną się lepsi i potężniejsi). Teraz, jako że nastała w popkulturze epoka wampiryzmu, mogą zwerbować do siebie więcej osób. Wykorzystują przedmiot obecnej nastoletniej fascynacji.
   

   Członkowie powodują się na Biblię, zaznaczając, że Lilith była pierwszą żoną Adama, że to ona jest królową Demonów Nocy, a Ewa poczęła dopiero potem pokolenie ludzi. Sami siebie nazywają wampirami. Mówią, że by dostać się do ich grupy, trzeba nosić w sobie ''to coś''.
   

   Mówi się także, lecz znacznie rzadziej o wampirach emocjonalnych. Są to takie osoby, które spotkaniu z nami odbierają nam całą energię, wysysają emocje. Odruchowo wybierają ludzi na ogół dynamicznych, którzy zarażają radością i specyfiką innych. Same ''wampiry'' nie wiedzą o swoim wpływie na innych. Działają wykańczająco dla otoczenia, mając przy tym jednak cechy bardzo przyciągające do siebie. Najczęściej są to osoby o zaburzeniach emocjonalnych. Chcą żyć idealnie, gdzie oni są w centrum, pragną doskonałej wymagającej wyrzeczeń miłości. Patrzą na świat zupełnie inaczej, z nieco chorymi wyobrażeniami.

   Naukowcy często porównują ich jako małe dzieci w dorosłym ciele, gdyż żądają rzeczy niemożliwych, pragnąc by ich życie wypełnione było pozytywną energią, a sprawami trudnymi i nudnymi zajmowali się pozostali.

   Jak widać nasz świat wypełniony jest zachowaniami nader przesadnymi, budzącymi niepokój.
Wampiry są wśród nas...

Offline e_milusiaczek

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 10
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 05, 2011, 06:12:39 pm »
Przepraszam, że tak jedna wiadomość na drugiej wiadomości, ale chyba nie da się edytować swoich postów...
Chciałabym się spytać, czy forma mojej odpowiedzi na pytanie konkursowe jest poprawna, i przeprosić za literówki (dopiero teraz je dostrzegłam, chciałam poprawić, ale widać nie ma takiej możliwości).
Dziękuję.

Offline swietlik76

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 07, 2011, 04:08:06 pm »
Wampiry są wśród nas? Niektórzy w to wierzą, ale myślę, że co najwyżej w znaczeniu przenośnym. Nieraz wampirami nazywa się seryjnych zabójców, np. wampir z Bytowa, wampir z Zagłębia. Również w przeszłości o wampiryzm oskarżano szczególnie okrutnych przedstawicieli arystokracji np. hrabinę Elżbietę Batory.

Offline czarownicujaca

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 11, 2011, 08:32:25 am »
   W kulturze wszelakich szerokości geograficznych pojawiały się stwory pijące ludzką krew. Wydawało się, że dzisiaj są jedynie zagadnieniem antropologicznym i kulturowym, gdyż wampiry są silnie eksploatowane przez kulturę masową od czasów kultowej powieści Brama Stokera. Tym dziwniejsze i bardziej przerażające są ostatnie doniesienia z miejscowości Czerwieniec na wschodzie województwa lubelskiego.
   Ostatnimi czasy coraz częściej mówi się tam o pojawieniu się wąpierzy, jak były dawniej nazywane na terytorium Słowian. Faktem jest, iż nikt wampira nie widział na oczy, natomiast niemal każdy z mieszkańców za pomocą któregoś z pozostałych zmysłów doświadczył domniemanej obecności wyżej wymienionej istoty: usłyszał łopot skrzydeł za uchem, lub dziwne dźwięki w którejś z bocznych uliczek, jedna osoba ma nawet ślady zębów na szyi.
   Faktem jest, iż w okolicy ostatnimi czasy zdecydowanie zwiększyła się populacja nietoperzy, jak również wilków podchodzących pod zabudowania. Zwierzęta te, będące w niektórych wersjach legendy innymi formami morficznymi wampirów, dodatkowo podsycają atmosferę. Zapytany o zdanie na ten temat, Jan Kaliciński z Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego twierdzi jednak, że przyczyna pojawienia się wilków jest bardziej prozaiczna: „W regionie rozpowszechnia się wścieklizna, widać jedna z watah jest jej ofiarą. Wilki najprawdopodobniej trzeba będzie wyłapać i odstrzelić. Co do nietoperzy, zarówno ich zwiększona ilośc, jak i również pora roku, o której ona nastąpiła, są niespotykane, niemniej na ten temat nie mogę powiedzieć nic konkretnego, gdyż w chwili obecnej jesteśmy na etapie lokalizacji ich dziennej kryjówki. Dopiero gdy je schwytamy i przebadamy, będzie można powiedzieć coś więcej.”
   Mieszkańcy nie chcą się wypowiadać oficjalnie, ale widać, że są przerażeni. Niemal wszyscy słyszą nocami dziwne dźwięki lub zauważają nienaturalnie szybkie ruchy w cieniach. Większość osób nie wychodzi po zmroku z domów, dokładnie też zamyka okna i drzwi. Jedynie osoba, u której stwierdzono ślad ugryzienia, jest skłonna do rozmowy. Jest to Chryzostom Grzela, miejscowy literat. O historii pojawienia się śladów zębów opowiada on sam: „Którejś nocy spałem sobie smacznie, gdy nagle usłyszałem pukanie w szybę. Za nią stał  mężczyzna, przystojny, o ile mogę to stwierdzić, i dużych gabarytów. Poczułem wewnętrzny przymus otwarcia okna i zaproszenia przybysza do środka. Gdy to się  stało, ugryzł mnie w szyję, a następnie transformował się w wilka i wyskoczył przez okno. Teraz nie wiem, czy jestem wampirem, ale mogę wyjść na światło słoneczne, więc prawdopodobnie nie.” Na pytanie, czy nie dziwiła go obecność obcego mężczyzny pukającego do okna na drugim piętrze, pod którym nie ma balkonu, odpowiada: „Ja jestem pisarzem, proszę pani. Ostatnio pisałem powieść wampiryczną pod tytułem >>Za jeszcze jedną kroplę krwi<<, bardzo dobra powieść, dla której aktualnie szukam wydawcy, i pomyślałem, że śni mi się to, o czym piszę. Jako znawca tematu doskonale zdawałem sobie sprawę, że nie powinienem otwierać okna, jako pisarz chciałem sprawdzić, dokąd zabierze mnie wyobraźnia. Być może, jeśli zostanę wampirem, moja następna powieść będzie zawierała więcej szczegółów i opisów zwyczajów wampirów, które mają pokrycie w rzeczywistości.”
   Po zebraniu informacji od mieszkańców, minimalna liczba wampirów w miejscowości wynosi trzy: dwóch o wyglądzie mężczyzn i jeden o wyglądzie kobiety. Na pytanie, gdzie miały by one spać w ciągu dnia, niemal wszyscy wskazują kryptę pod kościołem. Proboszcz zapytany o kwestie przechowywania wampirów, zdecydowanie zaprzecza: „To jakaś masowa histeria, z którą ja sam nie umiem sobie poradzić. Pisałem już do Kurii z prośbą o pomoc. Raz z organistą musieliśmy odeprzeć szturm mieszkańców na kryptę, niedawno doszło do dwóch aktów zbeszczeszczenia miejsc pochówku. Ktoś wykorzystał obecną sytuację, by rozkopać dwa groby, należące do członków najbogatszej w okolicy rodziny, więc ja podejrzewam motyw rabunkowy. Zwłaszcza, że jedne ze zgonów nastąpił niemal osiemdziesiąt lat temu, dlaczego więc dopiero teraz zwłoki miały by się okazać wampirem?” Proboszcz pozwolił również zejść do krypty, w której znajdują się trumny z ciałami dawnych właścicieli dworku. Na podłodze są widoczne dwa rodzaje śladów, według księdza, jego i organisty, same trumny jednak nie wyglądają na naruszone. Większość z nich posiada dodatkowo kompletne metalowe okucia.
   Histeria sięga nawet najmłodszych mieszkańców. W trakcie zbierania materiałów do reportażu, podszedł do mnie około ośmioletni chłopiec, twierdząc, że miał do czynienia z wampirem, który pogryzł mu koło w rowerku, które przyniósł mi na dowód. Niestety nie mogłam z nim dłużej porozmawiać, gdyż szybko pojawił się ojciec chłopca, który zabrał go do domu.
   Jednak każda ze stron ma swoje racje i upiera się przy swoim stanowisku. Może więcej będzie można powiedzieć po przebadaniu nietoperzy. Jeśli jednak akty wandalizmu i napaści będą się pojawiały nadal, na teren maja zostać skierowane oddziały policji z okolicznych miejscowości. O dalszym rozwoju wypadków w Czerwiencu będziemy Państwa informowali na bieżąco.

Offline Pancur

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 103
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 11, 2011, 10:38:21 am »
"Wampiry są wśród nas"

Po serii anonimowych zgłoszeń i kilkunastu telefonach do naszej redakcji, postanowiłem zbadać dziwne doniesienia z B., leżącego na północnym wschodzie naszego kraju. Otóż podobno, te ciche, niespełna pięciotysięczne miasteczko jest terroryzowane przez ni mniej, ni więcej tylko przez wampira!
Jak wiadomo, wampiry to żywe trupy, żywiące się ludzką krwią, prawie nieśmiertelne, o ludzkiej postaci i charakterystycznych wydłużonych kłach, kryjące się za dnia w grobach, a w nocy napadające na śmiertelników.
Czy taki stwór może się pojawić w jednym z naszych miast? Według mieszkańców B. tak. Oddajmy im głos :

Pan A.G. - Ludzie są przerażeni, wieczorem nikt nie wychodzi z domu, wszyscy zamykają się i z zapalonymi światłami siedzą do rana. Wampir panie redaktorze!

Pani K. - Tak, tak proszę pana, straszne rzeczy. Znaleziono tu niedawno młodą dziewczynę z rozerwaną szyją, niby, że jakieś zwierzęta, ale skąd tu takie zwierzęta!? Potem paru miejscowych pijaczków znalazło swojego koleżkę od kielicha na melinie, mówię panu, nieżywego i białego jak kreda! Bez kropli krwi!

W. i F. - Wieczorem jak zwykle, poszliśmy na parę piwek pode sklep, trochę zawiani, wracając, skracaliśmy drogę przez lasek niedaleko cmentarza, cośtam było słychać, jakiś jęki, płacze. Widzieliśmy coś jakby czarny cień, znikający między grobami. Dwa dni później policja tam była, znaleźli jakiegoś trupa.

Miejscowy komendant policji odmawia jakiegokolwiek komentarza, zasłaniając się dobrem śledztwa.

Te doniesienia sprawiły, że w ubiegłym tygodniu osobiście wybrałem się do B. aby porozmawiać z mieszkańcami i zobaczyć, być może, dowód na istnienie wampirów. Przejazd z naszej redakcji do B. zajął mi parę godzin, drogi nie są tu najlepsze. Dotarłem więc tam wieczorem, czyli dogodną porą na spotkanie wampira. Rzeczywiście, na ulicach nie było nikogo widać, mijane przeze mnie domy, chociaż jasno oświetlone, wydawały się zamknięte na głucho. Skierowałem się prosto na miejscowy cmentarz, aby obejrzeć jedno z domniemanych miejsc zbrodni. Jednak na miejscu nie zaobserwowałem nic ciekawego. Zwykły, mały, stary cmentarz. Nie dostrzegłem tam żadnych cienistych sylwetek, zjaw i upiorów ani nawet jednego małego nietoperza. Zniechęcony, wróciłem do centrum miasteczka, w poszukiwaniu miejsca na nocleg. Już z daleka zauważyłem charakterystyczne niebieskie odblaski światła policyjnych kogutów. Z ciekawością i lekkim odczuciem strachu zatrzymałem się i ruszyłem w stronę radiowozów.
- Wampir? zapytałem jednego z mundurowych
- Skąd tam, odpowiedział, pijany kierowca wjechał w zaparkowane auto. Wampirów nie ma, coś pan.
Rzeczywiście za radiowozami zobaczyłem teraz dwa rozbite polonezy. Eee, nuda...
Rano, następnego dnia z zapałem rozpocząłem przepytywanie napotykanych mieszkańców B. Oto co udało mi się ustalić : w przeciągu paru miesięcy w miasteczku zaginęło 7 osób, znaleziono kilka zwłok, które były całkowicie pozbawione krwi w niewiadomy dotychczas sposób, mieszkańcy są przekonani, że to robota wampira, miejscowa policja dementuje te pogłoski i odmawia komentarza. Po zebraniu tych informacji postanowiłem wrócić do redakcji i przygotować wstępny artykuł, już w drodze odebrałem telefon od szefa, który nakazał mi powrócić do B.
Znaleziono tam kolejne ciało...

At the base of the mound of dirt is a torn piece of newsprint written with the words, which appear to be in blood, -fire, walk with me-

Offline Krani

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 13, 2011, 11:29:43 am »
Ślad wampira

„ Lilin zaatakowana przez wampiry!” – takie nagłówki pojawiły się w wiodących dziennikach całej Polski.
 Ich prawdziwość sprawdził nasz specjalny wysłannik.

 Noc w Lilinie jest nad wyraz spokojna. Idę ulicą, a wokół mnie zalega ciężka, przytłaczająca cisza. Latarnie rozświetlają mrok, bo Rada Miasta zadbała o to, by powymieniać zużyte żarówki. Podobno w całym mieście nie ma ani jednej niesprawnej latarni ulicznej.  W październiku na oświetlenie  wydano już wszystkie pieniądze, jakie przewidziano w budżecie na ten cel do końca roku.
 Zapytałem o to anonimowego pracownika Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Publicznych.
- Panie, na mój gust, to kogoś porąbało! Jakie wampiry, jakie wampiry, panie?! Ja się pana pytam, jak ludzie w XXI wieku mogą wierzyć w takie brednie?! Forsy wywalili na te całe lampy, jakby co to miało dać! Kto miał interes w tych wampirach – o to pan pytaj, a nie czy one są!
 Całkiem innego zdania są  uczniowie miejscowego liceum, którzy miesiąc temu mieli okazję spotkać te niemal mityczne istoty. Dwoje z nich wylądowało wtedy w szpitalu z szarpanymi ranami. Ich umiejscowienie było charakterystyczne – obejmowało szyje, szczególnie miejsce, w którym znajduje się tętnica szyjna.
- Wracaliśmy z urodzin kolegi. Było zimno, wiało i padał deszcz. Wie pan, taka paskudna jesienna noc. Większość z nas była wesolutka – opowiada ciemnowłosa dziewczyna, która nie chce podać swojego imienia. – Pan rozumie, osiemnastka, szampan, te sprawy… ale nikt nie był pijany. Znaczy wszyscy szli o własnych siłach. Przechodziliśmy koło centrum handlowego. Z tyłu, tam gdzie podjeżdżają ciężarówki, zawsze jest ciemno.
- Pewnie, bo te dzieciaki, co się tam spotkają zawsze powybijają żarówki, żeby ich nikt nie widział za dokładnie – wtrąca się Marcin z maturalnej klasy.
 Młodzi zaczynają się kłócić, ale z ich słów wynika, że na tym ciemnym parkingu ktoś lub coś ich zaatakowało. Kilkoro z imprezowiczów uciekło, ale dwoje  zostało. I to oni trafili do szpitala. Oficjalnie wypadek licealistów uznano za atak dzikich zwierząt.
- Wezwani zostaliśmy przez nocnego stróża – twierdzi pracownik firmy ochroniarskiej, który znalazł poszkodowanych licealistów. – Przyjechaliśmy, ale byłem przekonany, że to znowu te dzieciaki, co się tam spotykają. Siedzą, hałasują, lampy rozbijają. Utrapienie. Same z nimi kłopoty. A powiem panu, że po tym całym wampirze, to ich tam ani razu nie było. Nagle okazało się, że szczeniaki mogą po nocach w domu siedzieć, a nie latać po pubach.
 Ochroniarz nie chce za bardzo opowiedzieć o tym, co zobaczyli. Dość, że przytakuje, kiedy pytam, czy widział pogryzienia.
 Jego słowa potwierdza dr Jan Lipecki, który feralnej nocy miał dyżur na tutejszym  SORze.
- Ślady są wyraźnie zwierzęcego pochodzenia. Nie były jakieś wyjątkowo głębokie, ale widywałem takie u osób pogryzionych przez duże psy. Młodzi, i chłopak, i dziewczyna, nie pamiętają za wiele. Badanie krwi pozwoliło ustalić ile promili we krwi mieli, ale nie sądzę, bym był upoważniony do udzielania takich informacji. Powiem tylko, że mogą nie pamiętać okoliczności wypadku.  Ich życiu jednak nic nie zagrażało.
Sami pogryzieni nie chcą ze mną rozmawiać. Ich rodzice nie otwierają drzwi, nie odbierają telefonów. Młodzi po dwóch tygodniach zwolnienia wrócili do szkoły.
Do budynku liceum nie udaje się wejść nikomu postronnemu. Woźna stojąca w drzwiach, pyta o specjalną pisemną zgodę burmistrza. Nie mam takiej, również z tego powodu, że burmistrz jest nieuchwytny. Ponoć odkąd po mieście zaczęli kręcić się dziennikarze i łowcy wampirów, burmistrz wziął zaległy urlop i wyjechał na Teneryfę.
- Wampiry ponoć po słońcu  nie chodzą, to go tam żaden nie dziabnie – śmieje się podpity bezrobotny, którego spotkam na progu Urzędu Miasta.
- A pan, co o tym myśli? Są w Lilinie wampiry?
- Jasne – rechocze. – Jasne że są, panie. I nieustannie je suszy.

Podczas nocnego spaceru spotykam dwa patrole policji i jednego rowerzystę. Wampirów nie było.
« Ostatnia zmiana: Październik 13, 2011, 11:31:57 am wysłana przez Krani »

Offline werka777

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 28
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 14, 2011, 09:21:34 am »
Wampiry - krwiożercze istoty, w które człowiek może i chciałby wierzyć, ale w podświadomości istnieje pewna blokada, która nie pozwala na akceptację tego, co nie widzialne dla ludzkich oczu. Wampiry - to bestie - które powodują spustoszenie, zabijają bez większego powodu - dla krwi. Czy w dzisiejszych czasach mało mamy wiadomości o kolejnych morderstwach popełnianych bez konkretnego powodu? Ileż dochodzeń policyjnych i detektywistycznych zostało umorzonych z powodu braku dowodów. Warto się nad tym zastanowić....

Czasami idziesz ulicą i masz wrażenie, że słyszysz delikatny szelest dochodzący zza zarośli. "Jakieś zwierze" - myślisz, bo nie pozwalasz dopuszczać do swojej wyobraźni czegoś, co mogłoby Cię przestraszyć. Ile razy leżałeś w łóżku bojąc się odwrócić, bo miałeś wrażenie, że ktoś za Tobą stroi. Czy nie zdarzyło Ci się usłyszeć we własnym domu dziwnych odgłosów, które spowodowały, że chodziłeś po mieszkaniu u boku bliskiej osoby upewniając się, czy nikt niepowołany nie dostał się do Twojej oazy spokoju. Te przypadki są Ci nieznane? Dziwne....

Słuchaj dalej... Dlaczego za dnia nie boisz się wychodzić z domu, podczas gdy nocą prosisz znajomego lub kogoś z rodziny, aby po Ciebie przyjechał? Czemu Twoje dzieci mogą za dnia bawić się w piaskownicy, zaś kiedy nadchodzi zmrok chronisz je pilnie pod dachem domu....

Zastanów się, czy aby w Twojej podświadomości nie kryje się obawa o to, że ktoś lub coś dziwnego może wyrządzić Ci krzywdę. Czy byłabyś/ byłabyś taka pewna wychodząc z domu, jeżeli ktoś powiedziałby Ci, że w Twojej miejscowości znaleziono kilka ofiar z ranami na szyi i wyssaną krwią? Może w Twojej głowie zaświtałaby myśl, że jest to tylko głupia plotka. Jednakże czy Twoja pewność siebie byłaby dalej tak silna, kiedy przyszłaby potrzeba wyjścia z domu nocą?

Jeżeli myślisz, że to co tutaj piszę, to zwykła kpina i chęć zdobycia nagrody kosztem wymyślania jakichś niestworzonych bajek, zachęcam do bliższego zapoznania się z historią  El Chupacabra. Zwykli ludzie z wioski tracili zwierzęta, które znajdywane były bez kropli krwi.... Zaczęto rozsiewać panikę, a ludzie bali się opuszczać własne domostwa. Czasami widziano tylko wielkie, czerwone i bystre oczy oraz słyszano ryk własnych zwierząt. Jednakże żaden właściciel nie odważył się ich ratować....

Nie wierzysz w wampiry? Pomyśl o nich, kiedy będzie Ci kiedyś dane wracać do domu w nocy, w pobliżu ciemnych lasów. Ogarnie Cię strach? A więc Twoja pewność siebie nie jest już taka silna....

Offline ania2517

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 36
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 15, 2011, 02:04:46 pm »
Ramino. Mała wioska na południu kraju. Jest piątek. Listopadowe popołudnie. Za oknem leją się strugi deszcze. Siedząca przede mną dziewczyna także zalewa się łzami...
- To zaczęło się bardzo niewinnie - mówi. - Od wielkiej przyjaźni. Były wspólne zakupy, dyskoteki i wypady za miasto. Miałam przyjaciółkę, której ufałam. Obdarzyłam ją wielkim zaufaniem. Mimo, że często się kłóciłyśmy, zawsze potrafiłyśmy przejść nad tym do porządku dziennego.
Dziewczyna milknie, a ja przyglądam się stojącemu na półce zdjęciu. Widnieje na nim moja rozmówczyni w towarzystwie wysokiej i szczupłej dziewczyny, ubranej w czerwoną sukienkę. 
***
- Zaczęłam czuć się coraz gorzej - ciągnie. - Bolała mnie głowa, nie miałam na nic ochoty. Byłam wiecznie zła i sfrustrowana. Schudłam. Z K. kłóciłam się coraz częściej. Zaczęła mnie szantażować. Przyszedł taki moment, że przestało się chcieć żyć. I wtedy zrozumiałam, że muszę uciec. Że ona pozbawia mnie radości i sensu życia.
Dziewczyna spogląda na mnie twardym wzrokiem.
- K. uzależniła mnie od siebie. Wybaczałam jej wszystko, dawałam ile mogłam, ale to wciąż było za mało. Za mało..
***
Zjawisko to występuje coraz częściej. We wszystkich środowiskach. Na każdym kroku możemy spotkać energetycznego wampira, który wysysa nas do cna. Zabiera nasz optymizm, nasze marzenia, karmiąc się swoim ,,przyjacielem''. proces ten jest szczegółowo opisywany przez psychologów i psychiatrów. Ale w pułapkę zastawianą przez tego sprytnego wampira wpaść jest bardzo łatwo. Trudniej uciec. Ale po co uciekać, kiedy początki naszej znajomości są bardzo udane? Wampir dobrze wie, ze musi cierpliwe pracować, aby jego ofiara stała się od niego uzależniona, ubezwłasnowolniona. I zazwyczaj - niestety -  mu się to udaje.

Mówiono wam, że wampiry nie istnieją? Musze was zmartwić - nieprawda. One tylko przeobraziły się w inną formę. ich szczątki przetrwały w ludziach, którzy nie mają oporów, by siać nasienie zła...

Offline via

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 16, 2011, 09:10:28 am »
Spisuję wszystko, co się tu dzieje, bo wiem, że nieczęsto się takie rzeczy zdarzają. Niech potomni wiedzą… Zaraz nadejdzie, na pewno. Patrzę w okno już od piętnastu minut, ale wiem, że zaraz będzie. Był przez ostatnie siedem nocy, czemu dziś miałby nie przyjść? Ma mi zdradzić wielką tajemnicę, za niewielką cenę. Rzeczywiście, kilka kropel krwi za tajemnicę życia… Jest! Wysoki, łysy… Pani Janion by się ucieszyła… W czarnym fraku (tłumaczył, że to z sentymentu) wygląda jak zagłodzony pingwin. Zawsze mu to mówię.
-Słucham, panie- wymaga takiej formy. Czasem nawet zdarza mu się nazywać mnie Igorem. To jednak wciąż niewielka cena za taką wiedzę, jaką ma mi przekazać. Muszę być cierpliwy.
-Wiem o tym, Igorze- właśnie…- Dziś pomówimy o mojej śmierci. Wiesz, czasy były takie… - wiem, myślę. Prawie wszystko, co mówił mi do tej pory wiedziałem od dawna, mimo to zawsze słuchałem z niezmienną uwagą.- Ekshumowano, cofano ekskomunikę, wszystko byle tylko zapobiec… no właśnie. Ci ekshumowani nawet gdyby chcieli wyjść, byli za słabi. Ale kościół dalej swoje. W sumie nie obchodziło mnie to. Nie żyli, a ja miałem wystarczająco dużo żywych poddanych. Nawet za dużo, ale z tym sam sobie radziłem- jego uśmiech rozpełza się po twarzy jak jakiś gnijący robal. Wywołuje to we mnie mdłości, mimo że to przecież nie pierwszy raz. I pewnie też nie ostatni, pewnie będzie się tak jeszcze uśmiechał tej nocy.- Najwytrwalsi ginęli nawet po 4 dni! Dłużej było niemożliwe. Nie, nie jestem okrutnikiem, Igorze- mam na imię Robert, kurwa. Ech, spokojnie, niewielka cena za…- To moje zajęcie naukowe. Byłem wielkim naukowcem- znowu ten uśmiech.- Socjologiem, jak to się dziś nazywa, sprawdzałem reakcje ludzi na moje działania. Wszystko dla nauki. Niech nienawidzą, byleby się bali, jak mówił Seneka. Miał rację, bali się, a to dobrze.
-Panie, wina?- pytam, zauważając przerwę w jego przemowie i zerkając na zegarek, by nie zaniedbać naszej małej tradycji. Nie mam wina. A on i tak by go nie wypił.
-Dziękuję, Robercie- jestem Ig… cholera, nieważne.- To była kolejna bitwa z Turkami, niby w obronie tej nędznej wiary- przeskakuje od razu do sedna swej dzisiejszej wizyty. Szybko, za szybko. Może dziś wreszcie poznam… nie, nie będę zapeszał.- Szło nam nieźle, a potem, nagle… Zdrada niszczy największych ludzi, tych małych nie ma potrzeby zdradzać. Zginąłem na polu bitwy, lecz nie jak wojownik- skłania smutno głowę, lecz widzę, że to nieszczere.- Próbowali mnie zabezpieczyć, ale ja byłem zabezpieczony… od tej nędznej wiary! Musisz wiedzieć, że święta ziemia, woda i czosnek to bzdury. Bajania starych chłopek. Mogą mnie trochę osłabić, lecz nigdy zabić. Liczy się tylko siła woli, pamiętaj!... Nie mogłem zawieść swych wiernych poddanych, więc by zadośćuczynić ich przekonaniu, wstawałem z grobu…
-Panie…- zaczynam, mając nadzieję, że odpowiedzią na moje pytanie nie jest siła woli.
-Tak?
-Robert!- rozległ się krzyk i ktoś otworzył drzwi.- Do kogo ty mówisz?- ten gbur wszedł do mnie i rozejrzał się.
Mój pan (ech, sam już go tak nazywam, może czas zmienić też imię w dowodzie) skinął głową przyzwalająco, więc odpowiedziałem z wyższością.- Z panem hrabią.
-Hrabią? Może Drakulą?- szydzi.
-A żebyś wiedział, idioto.
   Sanitariusz obszedł pokój, sprawdzają przy okazji wszystkie sprzęty i okno i znowu stoi przede mną.
-Daj już spokój. Masz tu wampira?
-Mam pana wszystkich wampirów! I jego wspomnienia!- macham swoimi notatkami.
-Jasne- ten cham podchodzi do mnie ze strzykawką, ale nie mam siły się bronić, gdy mój gość najwyraźniej nie zamierza nic mówić.- Tu jest pusto- macha ręką z pustym już pojemniczkiem tuż prze nosem hrabiego i zaraz wychodzi.
   Ech, myślę patrząc na zamazującą mi się twarz wampira, w Tworkach każdego traktują jak wariata, a gdyby miał rękę choćby pięć centymetrów dłuższą…

Offline iziu08

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
  • Książki to najlepsi Twoi przyjaciele...
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 16, 2011, 01:16:44 pm »
Wampiry są wśród nas i to nie od dzisiaj. Podania dotyczące fantastycznych istot żywiących się krwią towarzyszą człowiekowi od wielu wieków, a niektórzy wierzą w nie również dziś. Wszyscy jednak spierają się co do tego, czy takie postacie rzeczywiście mogą istnieć, w dodatku różni ludzie wyobrażają je sobie inaczej. Na podstawie ankiety przeprowadzonej w kilku większych polskich miastach wynika, że chociaż tylko 7% badanych dopuszcza możliwość występowania na świecie wampirów, aż 96% ankietowanych ma na ich temat jakieś wyobrażenie. Tak więc: 53% pytanych widzi krwiopijcę tak, jak opisał go Bram Stoker; długie kły, blada skóra, skrzydła, żywi się krwią. 9% twierdzi również, że istoty owe mogą zgodnie ze swoją wolą zamieniać się w nietoperze. Jednak aż 34% uważa wampiry za pięknych, młodych, niegroźnych mężczyzn bądź kobiety, posiadających jakieś nadprzyrodzone zdolności, które wykorzystują wyłącznie w dobrych celach.*

W pewnej mieścinie natknęłam się również na wzmiankę o nastolatku, który trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami po tym, jak rzuciło się na niego stado rozhisteryzowanych dziewcząt, które wzięły go za inne wcielenie popularnego E. W innym mieście na policję zgłoszone zostały przypadki ataków wampira. Składające zeznania młode kobiety zaliczane do grupy tzw. „paniuś” twierdziły, jakoby późnym wieczorem znienacka miał napaść na nie młody mężczyzna, wyróżniający się wyjątkowo bladą cerą, odziany w sięgający ziemi płaszcz i czarny kapelusz z zasłaniającym twarz rondem. Kłów nie miał. Chyba. Do szyi się nie rzucał. Po dogłębnym zbadaniu sprawy przez śledczych, okazało się, że mężczyzna, przechodząc obok rzekomych „ofiar”, zwyczajnie się potknął, długie czarne płaszcze są aktualnie w modzie, a kowbojski kapelusz to część jego image’u. Biała cera jest wynikiem albinizmu.

Lecz poważnym potwierdzeniem istnienia tych krwiopijczych kreatur są ciała ludzi, znalezione nieopodal M., niedużej wioski na południu Polski. Trzy kobiety i mężczyznę, a właściwie ich zwłoki, dwa tygodnie temu znaleźli leśnicy opiekujący się okolicznymi lasami. Ofiar nic nie łączyło, byli to przypadkowi ludzie, którzy pozbawieni zostali całej krwi, a dwie niewielkie dziurki na szyi jednoznacznie wskazują na to, że napaści dokonał prawdziwy wampir. Miejscowa ludność wpadła w panikę, władze wydały już odpowiednie zalecenia, a w gazetce parafialnej pojawiły się nawet sposoby rozpoznawania wampirów, bronienia się przed krwiopijcami lub nie dopuszczania do spotkania z nimi.

I tu pojawia się problem: czy wampiry rzeczywiście istnieją? Czy Dzieci Lilith naprawdę stąpają po ziemi, czy to tylko podstępne działania naszej wyobraźni? Na tą niestety w obecnych czasach oddziaływuje wiele różnorakich czynników, w głównej mierze książki. I to takie dla młodzieży. Moda na literaturę wampiryczną sięga zenitu, nastolatki kłócą się o to, który z książkowych wąpierzy jest przystojniejszy, nic dziwnego, że potem każdy napotkany piękny mężczyzna wydaje im się być słynnym E.C. bądź S.S. Gdy wchodzimy do księgarni, zaglądamy na portale internetowe - wszędzie wampiry. I jak tu w nie potem nie wierzyć? Tak więc lepiej uważajcie: lepiej nie wychodźcie z domu po zmierzchu, szczelnie zamykajcie na noc drzwi i okna, a każdego podejrzanego osobnika omijajcie szerokim łukiem. Wampiry są wśród nas.

*prawdopodobnie dużą część tych procentów stanowiły grupy nastolatek w wieku od 11 do 17 lat, spotkane w okolicach miast, w których przeprowadzana była ankieta, i które usilnie domagały się, aby spytać je o zdanie.
"Noś w sobie pewność, wiedz, że osiągniesz cel, a osiągniesz go z pewnością.
 Nie pozwól, by do twojej głowy wkradły się wątpliwości, bo cię zniszczą."

Offline patrikijaa

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 16, 2011, 04:53:51 pm »
Wampiry są wśród nas

Zainteresowanie wampiryzmem zdaje się wzrastać na wszelkich płaszczyznach, z jakimi możemy mieć do czynienia. Przenikają już one świat telewizji czy gier komputerowych, a ostatnio coraz pewniejszym krokiem wkraczają do literatury. Do tej pory mieliśmy jednak pewność, że ich opisywanie w tych tworach nie ma nic wspólnego ze światem rzeczywistym. Co jednak, jeśli poza światem fikcyjnym opanują również nasz rzeczywisty świat? Czy będzie w nim jeszcze miejsce dla nas? Dla ludzi?

Nakło to miasto znajdujące się 30 km od Bydgoszczy. To tutaj miejsce miał początek łańcucha zdarzeń, który wstrząsnął całą Polską. Nad rzeką znaleziono zwłoki kobiety. Liczne ślady na jej ciele wskazywały na ugryzienia. Policja przez kilka dni starała się ukryć całe to morderstwo, ale wieści rozeszły się bardzo szybko, co wywołało fale protestów wśród mieszkańców.

Podkomisarz Zbigniew Modrzejewski wciąż nie chciał zdradzać zbyt wiele na temat tej zagadkowej śmierci, zgodził się jednak na krótką rozmowę.
- Zwłoki kobiety zostały odnalezione przez jednego z mieszkańców 20 lipca bieżącego roku. Nie ma jednak powodów do niepokoju. Ugryzienia na ciele ofiary jednoznacznie wskazują na to, że napadło ją zwierzę. Na razie nie mogę udzielić więcej informacji.

Czy to naprawdę tylko zwierzę czy może fikcyjne fantazje zaczęły ingerować w rzeczywistość? Informacja ta może nie zyskałaby takiego rozgłosu, zwłaszcza, że oficjalnie uznano, że winnymi całego zamieszania są jedynie nietoperze zwane wampirami, które w podobny sposób piją krew ssaków. Jedynym jednak argumentem, który podważał założenia policji, jest fakt, że ów zwierząt nie spotkamy w Polsce, gdyż żyją w klimatach tropikalnych, głównie w Ameryce Południowej i Środkowej.

Podkomisarz ukierunkował się do tego faktu następująco:
- To żaden argument. Obojętnie jak bardzo wzmocnimy służby graniczne, przemytnicy zawsze znajdą sposób, na przewiezienie pakunków, także zwierząt. Sprawa jest w trakcie badań, ale trzymaliśmy zgłoszenie o prawdopodobnym przemycie nietoperzy przez granicę.

Takie były zapewnienia policji i śledczych jeszcze niespełna dwa miesiące temu. Okazuje się jednak, że sprawa nie zakończyła się na tym wydarzeniu. Po dwóch tygodniach odnaleziono kolejne zwłoki kilka kilometrów od miejsca ostatniego zdarzenia, w lesie. Tym razem ofiarą był mężczyzna, obrażenia na jego ciałach wskazywały, że zbrodnia została popełniona w ten sam sposób. Jakichkolwiek poszlak, mogących rozwiązać tę historię, brak.

Pani Jadwiga K. znała drugą ofiarę i wciąż nie może uwierzyć w to, co się stało.
- To niewiarygodne. O takich rzeczach to tylko w telewizji słyszałam, a teraz to się dzieje naprawdę. Policja wciąż mówi, że mamy być spokojni, bo panują nad sytuacją, a to drugi trup w ciągu miesiąca. Boimy się wychodzić z domu. Boimy się wypuszczać nasze dzieci dalej... Jak długo to jeszcze potrwa?

Takich obaw jest więcej, a służby mundurowe, które w ostatnich dniach zalewały miasto, nie radzą sobie z zaistniałą sytuacją. Mieszkańcy zaczęli robić zapasy i barykadować się w domach w obawie o swoje życie. Do tego czasu na policji zgłoszono zaginięcie większej ilości osób. Prawdopodobnie do domu nie wróciło czworo nastolatków, dwie dorosłe kobiety i jeden mężczyzna. Skąd te nagłe zaginięcia, skoro policja jest pewna, że nic nikomu nie grozi?

Ich zapewnienia są jednak coraz mniej przekonujące. Trzy dni temu, 13 października odnaleziono kolejną ofiarę. Tym razem żywą. Mężczyzna, który pragnął zachować anonimowość, przebywający aktualnie w szpitalu, zgodził się opowiedzieć o tym, co mu się przytrafiło.
- To było... dziwne. Niewiele pamiętam, co się działo. Podobno nie było mnie tydzień. Nie wiem, gdzie byłem. Pamiętam, że czułem ból, ale tylko przez chwilę. Potem to było jak... narkotyk. Odpływałem i znów nie było nic. Znęcali się nade mną, ale w końcu nie miałem sił, żeby to zauważyć.
- Policja twierdzi, że poprzednie ofiary były zaatakowane przez nietoperze. Ty nie mówisz o zwierzętach...
- Nie. To byli prawie ludzie. Może była w nich zwierzęcość, ale byli tacy jak my. To wiem na pewno.
- Jak udało ci się uciec?
- Chyba... chyba po prostu się mną znudzili...

Rodzina poszkodowanego nie zgodziła się na więcej pytań.

Na razie te wszystkie wydarzenia są owiane tajemnicą, ale w zapewnienia, że zwierzęta zabijają ludzi nikt już nie wierzy. Mieszkańcy masowo przybywają do kościołów nie tylko, by się modlić, ale przede wszystkim po to, by otrzymać wodę święconą. Ze sklepów znika czosnek i kwiaty werbena. Czy ta broń, którą telewizja i książki kazały nam uznać za skuteczną, rzeczywiście uchroni nas przed śmiercią?

Profesor Andrzej Nowak, ceniony kulturoznawca i religioznawca, ma na ten temat swoje zdanie:
- Mitologia słowiańska dała nam obraz tych demonów, które przesiąknęły nasza kulturę i nie sposób już od niej uciec. Tak, jak nasza religia katolicka stała się dla nas rzeczywistością, tak ów stworzenia, których się obawiano, być może istniejące wtedy jedynie na kartach papieru, dziś się urzeczywistniły. Potęga podświadomości, o której pisał dr Murphy, ma wiele dróg, w które nie do końca chcemy wierzyć. Ja wiem, że nawet jeśli początkowo winne w rzeczywistości były jedynie przemycone zwierzęta, zbiorowa imaginacja przekształciła je w prawdziwe demony, wampiry, których teraz naprawdę musimy się obawiać.

Czy sposób, w jaki przywoływaliśmy wampiry, bawiąc się nimi w książkach, pozbawiając je agresji i czyniąc podobnymi do nas, ludzi, rzeczywiście je wywołało? Jeśli tak, co poszło źle i czemu zabijają w przeciwieństwie do swoich literackich odpowiedników? Podobnych koncepcji jest wiele. Druga, która znalazła wielu swoich zwolenników, mówi, że one żyły między nami dużo wcześniej, ale dopiero oswajanie się z nimi, uświadomiło im, że nie muszą już żyć w ukryciu.

Prof. Nowak dodaje jeszcze, że nie potrafi zaprzeczyć także drugiemu rozwiązaniu.
- Wciąż za mało wiemy, by stwierdzić fakt, możemy jedynie spekulować. Dla mnie jednak pewne jest, że to nie zwierzęta, choć też nie ludzie. Mitologia się spełnia, historia się spełnia, literatura, fikcja... Teraz już za późno, by myśleć, w jaki sposób ona nas znalazła. Apeluję jednak - uważajcie czego pragniecie.

Pozostaje więc wiele pytań: czy mamy się czego bać? Czy to naprawdę tylko nietoperze, które nigdy nie powinny znaleźć się w  Polsce? Czy to zbiorowe wyobrażenie i wystarczy tylko o nich zapomnieć? Czy to kulturowa fascynacja kazała im wyjść z ukrycia? Która wampirza - i do tej pory fikcyjna - koncepcja rozwiązania tego problemu ma zastosowanie w rzeczywistości? Czy zaklęte pierścienie niedługo sprawią, że będą mogli chodzić za dnia i pić krew zwierząt, czy raczej musimy czekać na wynalezienie krwi syntetycznej, która zaspokoi ich pragnienie?

Pewnie nie raz po przeczytaniu podobnej paranormalnej książki myśleliście sobie, co by było, gdyby tak wyglądała rzeczywistość. Teraz jedynie mogę dołączyć się do apelu prof. Nowaka i prosić byście pamiętali, czego pragniecie, bo to wszystko może się spełnić. Na razie najważniejszym pytaniem, które wciąż musimy sobie zadawać jest: czy to wszystko kiedyś się skończy?

Offline Aislinn

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 24
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
    • Wiedźmowa głowologia
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 16, 2011, 06:05:48 pm »
"Wampiry są wśród nas"

Ostatnio wampiry stanowią dość popularny temat, pytanie, czy wciąż tak samo rozumiany. Czym są wampiry? Istotami, które wysysają krew, uaktywniają się w nocy, ponoć boją się czosnku, nie odbijają się w lustrach, nigdy nie przekraczają nurtu rzeki, można je zabić osinowym kołkiem, a do tego sypiają w trumnach. Kojarzą się również z pelerynami podbitymi czerwonym aksamitem, wysokimi kołnierzami i bladą cerą, a ostatnio również z błyszczącą skórą (a fe!). Niektórzy uważają również, że są niezwykle szybkie lub potrafią się zmieniać w nietoperze. Przykłady i ludową wiedzę na temat wąpierzy można by mnożyć bez końca, faktem pozostaje jednak to, że stały się obiektem zainteresowania ze względu na swoją mroczną naturę.

Czy jednak wampiry naprawdę istnieją? Oczywiście, że tak. Jednak nie jest to ta mistyczna siła, o której wyżej wspomniałam. Obecnie mianem "wampira" określa się człowieka wymuszającego emocje z drugiej osoby. Są to ludzie wzbudzający litość, poczucie winy i "żywiący się" reakcjami innych na ich cierpienie. Tylko, żeby wszyscy dobrze mnie zrozumieli - nie chodzi o to, że wszyscy szukający wsparcia są wampirami. Mam tu na myśli wyłącznie osoby, które notorycznie się narzucają i non stop chcą być w centrum zainteresowania, mimo że tak naprawdę nie dzieje im się krzywda. Po prostu chcą, aby się nimi interesować, gdyż emocje, którymi są obdarzani dają im siły. Problem polega na tym, że nikt nie jest w stanie cały czas zajmować się kimś innym, w końcu ma też własne uczucia, musi poddawać się swoim nastrojom. Pochłanianie emocji przez inną osobę sprawia, że stają się ubożsi i mają trudności z prawidłowym funkcjonowaniem.

Stąd też porównanie ich do istot wysysających krew. Okazuje się bowiem, że zarówno emocje, jak i krew są niezbędne do pełnego, szczęśliwego i zdrowego życia. Dlatego też apeluję! Uważajcie na ludzi, którzy wymuszają od Was współczucie, wymagają wsparcia za wszelką cenę i użalają się nad sobą bez względu na Wasze samopoczucie i fakt, czy w ogóle macie czas i siły na wysłuchiwanie cudzych problemów.

Wampiry emocjonalne można znaleźć wszędzie - wśród znajomych z klasy i szkoły językowej, na karate i jeździe konnej. Możecie ich spotkać jadąc pociągiem lub siedząc w kawiarni. Bez względu na to, czy jesteście w domu, czy na wakacjach uważajcie, aby nie dać im się wyssać! A jeśli już tak się zdarzy - szybko się z tego wycofajcie.

Offline Księżyc

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1648
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 16, 2011, 07:25:29 pm »
Wampiry są wśród nas

       Na spotkaniu redakcyjnym, gdy naczelny podejrzanie poczerwieniał i wykazywał wyraźną chęć zamordowania kogoś z nas, litościwie rzuciłam uwagę, która miała wszystkich zelektryzować:
       — Niech to będzie tekst o wampirach.
       Po prawdzie to nie był mój pomysł, a znajomego z baru, jednak kto by się przejmował szczegółami w krytycznej sytuacji. Zazwyczaj odwiedzałam bary z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, gdy brakowało mi pomysłów na światłe artykuły, które zazwyczaj pisywałam, a trzeba było koniecznie coś dostarczyć i to błyskawicznie. I tak po paru piwach albo drinkach jakoś łatwiej mi się myślało; po prostu mniej się przejmowałam głupotami, które wypisywałam. Poza tym czasem można było usłyszeć coś na tyle ciekawego, że nadawało do przerobienia na artykuł. Po drugie, ćwiczyłam własną wyobraźnię, czyli chodziło o to, aby po wysłuchaniu przeraźliwie nudnej historii jakiegoś nieszczęśnika, zrobić z tego naprawdę zajmującą rzecz. W ten sposób powoli nabierałam wprawy.
       — Nie wygłupiaj się… — zaczął kolega z sekcji zajmującej się reklamami, Misza, lecz urwał pod groźnym spojrzeniem naczelnego. Reszta przezornie milczała, zapewne szczerze żałując, że nie udało im się wymyślić czegoś głupszego. Ten pomysł z UFO też należał do mnie!
       — Nie zapomnij wspomnieć o czosnku i kołkach — zarządził naczelny, jednocześnie ucinając na stracie jakąkolwiek dyskusję. W zasadzie niepotrzebnie, gdyż w naszej redakcji był tylko jeden prawdziwy dziennikarz, Misza, który jednak niczego nie pisał. Reszta sępów czekała na jakiekolwiek zlecenie – temat nie miał żadnego znaczenia.
       Na koniec spotkania posłałam kpiące spojrzenie Miszy, ciesząc się z tego małego zwycięstwa. Zarazem muszę przyznać, że nie rozumiałam faceta – przecież dobrze wiedział, dla jakiego rodzaju pisma pracował i co w nim zamieszczano, więc po co, u licha, ciągle próbował prostować różnorodne fakty, skoro to nie miało żadnego znaczenia. Zresztą kogo obchodziło, że wampiry nie istnieją? Grunt, że ludzie chcieli o tym przeczytać. Tylko to się liczyło (i rzecz jasna wypłata, którą regularnie otrzymywałam).

***

WAMPIRY SĄ WŚRÓD NAS, CZYLI O TYM, ŻE NIE NALEŻY CAŁOWAĆ WAMPIRA, NAWET JEŚLI ODWIEDZI CIĘ WE ŚNIE

       Przeglądając dzisiejsze bestsellerowe pozycje, można odnieść wrażenie, iż wampir stanowi rodzaj niegrzecznego chłopca, o którym marzy niejedna dziewczyna. Niemniej jednak trudno dopatrzyć się w nim cokolwiek groźnego. Oczywiście na początku znajomości będzie burkliwy, mruczał pod nosem, od czasu do czasu okaże się nieuprzejmym gburem i powie coś złośliwego, jednocześnie nie zrezygnuje z dziwnych uwag czy też tajemniczych min. Po prostu fascynuje biedną dziewczynę. A na sam koniec biedak już je z jej ręki, gotowy do spełniania niemalże każdego życzenia.
       Przypuszczam, że moi czytelnicy o nadzwyczajnych zainteresowaniach i wyjątkowo otwartych umysłach z pewnością zgodzą się ze mną, że w życiu codziennym wcale nie jest tak dobrze, jakby wielu chciało sądzić. W tym celu przeprowadziłam małe śledztwo, aby przekonać się, jak to wygląda naprawdę. Wierząc zarazem w inteligencję moich drogich czytelników, doszłam do wniosku, że nie ma sensu udowadniać coś, co sami niewątpliwie wiecie lepiej ode mnie, czyli faktu istnienia potworów zwanych wampirami.
       A zatem do rzeczy!
       Okazało się, że najprościej będzie zapytać samych zainteresowanych i tak jeden z nich to i owo mi opowiedział (zapewniam Was, moi drodzy, tym spotkaniem tak naprawdę niewiele ryzykowałam, ponieważ nie zapomniałam o koniecznej przezorności w tych okolicznościach, lecz to akurat nie był czosnek). Ów osobnik bynajmniej nie wyglądał groźnie ani romantycznie. Niestety, życie często rozczarowuje. I tak przykładowo wspomniał, że nim został wampirem miał misterny plan tego, co zamierzał osiągnąć; miał wspaniałe marzenia, które się nie spełniły – zamieniły się w proch. To go zabiło. A samo życie po śmierci było samotne i we wiecznych ciemnościach, co nikogo nie mogło cieszyć. Zwłaszcza że za życia lubił towarzystwo. Jednak teraz jest już za późno na jakiekolwiek zmiany – pozostała samotność. Poza tym stracił już wszystkich swoich przyjaciół (nie chciał mi wyjawić, w jakich okolicznościach). No cóż, moi drodzy, sami przyznacie, że to niezbyt ciekawa perspektywa i zapewne dlatego tak trudno znaleźć jakiegokolwiek wampira. Wygląda na to, że wieczność jest przereklamowana.
       Przy okazji udało mi się ustalić, że czosnek i kołki osikowe mogą poważnie zaszkodzić wampirom, lecz nie uzyskałam potwierdzenia w kwestii krzyży i wody święconej, więc coś może być na rzeczy (milczenie tego nieszczęśnika wydało mi się wymowne). Tak więc, nie zrezygnuję i dalej będę badać sprawę, pragnąc usatysfakcjonować głód wiedzy moich drogich czytelników.

***

       Cieszyłam się nie tylko dlatego że mój artykuł ukazał się na pierwszej stronie, ale również z powodu reakcji czytelników, których można było podzielić na dwie grupy. Pierwsi, którzy stale powątpiewali w moje relacje i wytykali różnego rodzaju błędy logiczne, co skrycie bardzo mnie bawiło. Drudzy, którzy wierzyli w każdą głupotę napisaną przeze mnie i traktowali to niczym fakt. W każdym razie wróciłam do domu zadowolona. Zaraz po wejściu do środka poczułam się dziwnie. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z prawdziwym zdumieniem, że to niepewność, wręcz niepokój. Nigdy tak nie czułam się we własnym domu! Zdezorientowana rozejrzałam się, lecz nic nietypowego nie zauważyłam. Weszłam do pokoju, po drodze pozbywając się torebki i płaszcza. Usiłowałam się otrząsnąć, lecz mimo to czułam, jak ogarnia mnie chłód wzdłuż kręgosłupa; narastał we mnie strach. Wtedy spojrzałam w kąt pokoju i tam w mroku ktoś się czaił. Najpierw dostrzegłam zimne oczy, lecz nie to było w nich najgorsze. Zrobił krok w moją stronę, a mnie sparaliżowało z przerażenia jak nigdy przedtem w życiu. Narastały we mnie mdłości spowodowane strachem. Zbliżała się do mnie istota, która z całą pewnością nie była człowiekiem…
Inną skazą ludzkiego charakteru jest to, że wszyscy chcą budować, lecz nikt nie chcę się zajmować konserwacją i obsługą. - Kurt Vonnegut „Hokus-Pokus”

Okres sprzed miliona lat, na który przypadło moje życie, mógłbym śmiało nazwać „epoką beztroskich potworów” – potworów raczej ze względu na osobowości niż ciała. - Kurt Vonnegut „Galapagos”

Offline derawel

  • Admin
  • *
  • Wiadomości: 581
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: 5 egzemplarzy książki Tajemnicza historia wampirów do zgarnięcia
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 18, 2011, 12:34:37 pm »
Książki otrzymują:
  • Krani
  • Pancur
  • patrikijaa
  • czarownicujaca
  • werka777

Prosimy zwycięzców o kontakt poprzez PW z derawelem i podanie adresu do wysyłki (wraz z numerem telefonu) lub informację o chęci odbioru książki w naszej księgarni w Białymstoku.

Zwycięzcy mają miesiąc na zgłoszenie się po nagrodę. Jeżeli w tym terminie nie otrzymamy żadnej wiadomości, nagroda przepada!

Gratulujemy wszystkim!