skoro miał być dialog, to oto i on

opowiadanie różni się zasadniczo od dialogu :] mam nadzieję, że puenta zrozumiała
- O mamo… mój łeb… Gdzie ja jestem…? Bogowie, za głośno nawet mówię…
- Witaj księżniczko… Och! Myślę, że ten nóż nam nie pomoże w rozmowie…!
- Kim jesteś, psie?! Mów?!
- I ja się chętnie dowiem…! Czyżbym znowu przez przypadek zrobił coś, co uruchomiło poruszenie równoległych światów i wpadłem w inną rzeczywistość…? Co to za miasto? Pomieszczenie…?
- Księżniczko, uwolnij moje gardło od twego ostrza… Czarodzieju Arivaldzie, tyś rozsądny człowiek, wiesz, że dziwne sytuacje wymagają spokoju i narady… mółbyś…?
- Pani. Może nie zabijajmy kogoś, kto jest lepiej poinformowany od nas?
- Coś w tym jest, brodaty… Ale ty, obszczany psie, śpiewaj co wiesz!
- Dziękuję, księżniczko Achajo… aż tak bardzo nie wygniotłaś mi koszuli… chociaż… a niech to, plama! Tak to jest z białymi rzeczami, zawsze podatne na najmniejsze draśnięcie brudu…
- Ty, nie mędrkuj, małpo, tylko wyjaśniaj! W ogóle nie poznaje tych urządzeń, co to jest?!
- To komputer, księżniczko…
- KoCo?!
- Pani… myślę, że pojawiliśmy się w kompletnie innym świecie… To się niestety zdarza, zwłaszcza nam, magicznym postaciom… śmiem tak twierdzić, bo widzę, że… piękne ma pani uszy… i ogon…
- W spokoju zostaw mnie i mój ogon!
- Dobrze, pozwolę sobie wyjaśnić dlaczego ściągnąłem tu was, moi drodzy przyjaciele. Księżniczko… zaszczyt mi cię poznać… Jam jest Diabeł. W tym świecie to odpowiednik waszego Setha…
- Diabeł? Zły?
- Ale z jakiej religii?
- Widzę, że jesteś, czarodzieju, obeznany… Mówi ci coś chrześcijanizm?
- Coś świta… Jesteś Szatanem? Lucyferem?
- Zabawne… Nazywasz mnie imieniem moich panów… W Piekle jest ściśle ustalona hierarchia demonów… akurat ja używam raczej powszechnej nazwy na wszystko, co złe… Demony nie zdradzają swych imion, to by mogło się dla nich źle skończyć. Ktoś mógłby nad nami panować, wzywać i wykorzystywać… Coś o tym wiesz, prawda, Arivaldzie? W każdym razie… to miejsce, w którym stoicie… To mój pokój…
- Chyba ciebie za bardzo nie lubią… Kraty… łańcuchy przy czymś, co wygląda jak metalowe łoże… Drzwi… aaa, piękny dźwięk twardego metalu. To loch? Ale jaki loch, skoro ściany… uuuu, mięciutkie… ściany wyłożone posłaniem z pierza… Dbają o ciebie w tym lochu.
- Można tak powiedzieć, księżniczko… Uwięziono mnie… Zamknięto w jednym pomieszczeniu na zawsze, do końca ziemskiego życia… W mojej sytuacji jak wiecie to dość przykre, wszak demony żyją wiecznie…
- Uwięziono cię, powiadasz. Ale za co, jeśli można wiedziec?
- Za to, że jestem tym kim jestem. Że jestem sobą. Dzisiejsi ludzie, świat… są już tak wypełnieni złem, że nie wierzą komuś, kto mówi otwarcie, że jest twórcą wszystkich obrzydliwości, niesprawiedliwości, zła. Nie szukają winnego we mnie, tym najgorszym, tylko w moim wrogu, w Bogu. Cóż… jest mi wstyd, że dałem się tak złapać i zamknąć w tym koszmarnym miejscu… Zszedłem na ziemię, by ogłosić ludziom, że jestem przeciwnikiem Boga, że jestem Antychrystem… A oni zaczęli się śmiać, związali mnie i oskarżyli o postradanie zmysłów…
- Czekaj, czekaj, jesteśmy u czubków? To masz cholernie przyjemne warunki, jak na pomyleńca.
- Księżniczko, dzisiaj ludzie udzielają pomocy nawet kreaturom bez nóg czy rąk. Człowieczeństwo jest tu wysoko cenione.
- Ale zaraz, po co my ci tutaj? Wezwałeś nas… Księżniczkę kota i mnie, czarodzieja. Nudzi ci się? Potrzebujesz towarzystwa?
- Oczywiście, że nie! Potrzebuję pomocy! Muszę się stąd wydostać.
- Ty potrzebujesz pomocy? Diabeł nie umie wyjść z pokoju?
- Arivaldzie, nie spodziewałem się po tobie takiej ignorancji. Sam doskonale wiesz, że nawet najwięksi czarodzieje mogą być więzieni długie, długie lata.
- Więc jeśli ty poradzić sobie nie umiesz z wyjściem… Wybacz, ale ja nie mogę podjąć się tego zadania. To mnie przerasta. Nie jestem tak dobry, jak myślisz… Zresztą, doskonale wiesz kim jestem… dlaczego nie wezwałeś lepszego czarodzieja? Merlina?
- Ty, Diablątko, wyjść chcesz? Zaraz rozpieprzymy tę budę… Ożesz ty…!! Twarde skurwysyństwo!
- Kraty wyważać nogą? Księżniczko Achajo, coraz więcej zyskujesz w moich oczach, choć znam cię od kilku chwil. Pozwolisz, może ja…?
- A poszedł mi! Sama to zrobię! Co… za… uparte… psie… gówno…!!
- Może naprawdę…
- Głuchyś?! Odejdź!!
- Nie chwaląc się, też wolę używać siły fizycznej jak mózgu…
- Coooo?!?! Coś ty, małpia dupo, powiedział?!?
- O…. niezręcznie…
- Uspokójcie się!! Wezwałem was tutaj, ponieważ we dwójkę możecie więcej! Arivald ma rację, posiada ponadprzeciętną siłę, wspólnie wam się uda!
- No proszę, oficer nam się znalazł, rozkazywać będzie!!
- Porywcza kobieta z ciebie księżniczko…
- Żebyś zaraz się nie przekonał na własnej skórze!!
- No ale Diabeł ma rację, we dwoje wyrwiemy kraty. Gotowa?
- Niech ci będzie, dziadku. Na moją komendę… raz… dwa…
- Co tu się dzieje!! Ochrona, ochrona!! Wołajcie ochronę!!
- Nie!! Odejdź, głupia piguło…!!!
- Ochrona!! Pacjent Kamil Szatański próbuje uciec!! … Szybciej, panowie!!!
- Nieeee!! Zostawcie mnie, głupie kupy mięsa!! Zostawcie!!
- Uważajcie na te cholerne książki, wszędzie tu się walają na ziemi, zaraz który się wywróci…
- Nieeeee!! Wypuście mnie, wypuśćcie!! Wiecie kim jestem?! Wiecie?!?!
- Tak, tak, 50-kilowy diable… a teraz się zamknij i puść te kraty, to nie załadujemy cię do izolatki!