Amazonia kontra Polska
- Dzień dobry, jak nastrój?
- Dobrze, dobrze gringo, nie miałbyś ochoty na garść mrówek z ognia?
Patrzę na calówki kończące swój żywot na blaszanej płycie i gotowe porcje na dorodnych liściach figowca.
- Nie, właśnie jadłem...
- Aha, aha - mówi tubylec drapiąc się po brodzie. - Pewnie coś przywlokłeś ze sobą w tym dużym plecaku, prawda?
- A no przyniosłem, ostatnio po waszej uczcie złożonej z soczystych robaków i calówek (na ich wspomnienie skrzywiłem się, gębę wykrzywiało od tego kwasu) nie czułem się za dobrze.
- Przyzwyczaisz się, jesteś tutaj dopiero parę dni. A właśnie, mówisz mi, że nasza dżungla jest dziwna, a jaki jest więc twój świat, drogi gringo?
- Oj to rzecz trudna do wyrażenie w paru słowach...
- Mam czas, usiądź ze mną przy ognisku, zapalimy sobie.
- No dobrze.
Nasz kraj jest całkiem inny niż ten, przyjacielu. Nigdy go nie widziałeś? A może i nawet dobrze, bo u was jest pierwszorzędnie, pomijając to pełzające, skaczące i wspinające się robactwo.
Polska, bo tak nazywa się mój kraj, jest mała w stosunku do na przykład waszej Amazoni albo takiej Azji. Słyszałeś o tym kraju? Nie? Nieważne, wróćmy do Polski.
Polska ma zróżnicowany krajobraz, dostęp do morza (no wiesz, wy macie rzekę, w której płynie słodka woda i jeszcze potem wysoko na północ morze - w morzu woda jest słona), jedną strefę klimatyczną.
U nas nie pada tak często jak w twojej puszczy, u nas wszystko wygląda tak :
... wiosną
pod przykrywą śniegu kryją się przebiśniegi i różnokolorowe krokusy, a niebo było jakby stworzone z mlecznobiałej mgły.
Budzące się do życia źdźbła trawy, wzdychają ukojone wolnością, możliwością rozwinięcia korzonków. Słychać ich lekki trzask, gdy zdołają się wreszcie wyprostować i patrzeć na słońce z nadzieją.
Ptaki śpiewają nową melodię, szykując się do najważniejszego chrześcijańskiego święta. Gdzieś w oddali mały, grubiutki niedźwiadek obudził się ze snu zimowego, a w ciemnej dziupli lis szykuje się do ataku. Ludzie czekają na jaskółki. Kochane jaskółki, które przebyły szmat drogi, by odwiedzić nasz kraj, żeby wnieść radość w życie.
...latem
wszędzie jest zielono, trawa ma tak soczysty kolor, że aż pragnie się zdjąć buty i pobiegać po niej; na łąkach rosną malutkie kwiatuszki kończyny, mniszek lekarski, zwany mleczem, nabiał, pachnący rumianek...
Słońce ogrzewa zmarzniętych ludzi i szepce do ucha dziewczyny leżącej na pastwisku, najróżniejsze baśnie, a ona przykłada ucho do ziemi i słyszy jej puls, czuje życie. Przez jej zgrabne palce przetkane jest babie lato, wpatruje się w nie z rozmarzeniem, cóż może w nim widzieć?
Kłosy szumiącego na wietrze zboża, chowającego w sobie ziarenka pracy, która przemieni się w ciepły chleb dla całej rodziny.
...jesienią
przynosi różnobarwne liście, które lekko wysuszone szeleszczą między wysokimi butami, gdy idzie się przez park zamkowy i osadzają na tafli, nieskazitelnie przejrzystego stawu, niczym kołdra, przykrywając wodny świat.
W kolczastych łupinkach na głuchą trawę spadają tysiące kasztanów, których dzieci tak bardzo lubią poszukiwać; a nieco dalej żołądź strąca owoce, przyodziane w śmieszne kapelusze.
W głuszy lasu wiewiórka i mały jeżyk, szykują się do zimy, jaka niebawem przyprószy świat swym białym sługą. Bór zachęca rześkim powietrzem, pachnącym wilgocią, korą drzew, żywicą i skarbami, kryjącymi się przed intruzami. Pierwszy muchomor wystawił na pokaz światu swój kapelusz, chełpiąc się także towarzystwem dorodnej pary borowików.
...zimą
świat wygląda zupełnie inaczej, bo jest smutny i cichy. Płaszcz śniegu przykrywa wszystko co żyjące, lód pokrywa szyby, malując na nich obrazy; w powietrzu wirują wesoło w tańcu śnieżynki, po chwili osiadające na warstwie białego puchu. Jakże tam musi być im miękko i radośnie.
Drzewa lekko drżą pod masą pokrywających ich przezroczystych sopli; zagłębiają korzenie w ziemię i porozumiewając się szumem gałęzi, przypominają sobie jak miło było, gdy wśród zielonych liści, ptaki wiły gniazda. Obserwowały z uśmiechem każdego maluszka, uczącego się latać; roniły żywicę, gdy mały przyjaciel spadł na miękką podściółkę.
Ludzie przy świetle świec, przy obficie zastawionym stole, rozmawiają między sobą i składają życzenia płynące prosto z serc. Pierwsza gwiazdka, kolęd śpiew, przystrojony każdy dom, śpiewać chce cała wieś...
- Ach, rozmarzyłem się, przepraszam.
- Tak ładnie mówisz o swoim kraju, mówże dalej.
- Co by tu...
U nas są także góry, takie wyyyyysokie doliny, na których wierzchołkach osiada puszysty śnieg, no wiesz, mówiłem Ci już o nim. Lubię czasem wybrać się na jakiś szczyt.
- A zwierzęta jeszcze jakieś macie?
- Owszem, bardzo ich dużo. Gdybym miał Ci je wymienić i scharakteryzować, to pewnie całą noc musiałbym poświęcić, a i tak pewnie bym wiele pominął. Może opowiem Ci, drogi przyjacielu, jedynie o tych takich najbradziej - że tak powiem - popularnych. No wiesz, powszechnych... Np. taka krowa - widziałeś krowę, hę? No właśnie, mamy z niej mleko ( z mleka wyrabiamy sery, masło, jogurty, śmietanę i inne takie), mięso (dobre mięso, nie to, co z takiego robala), czasem jeszcze skórę; owca (z niej mamy wełnę, zaś w wełny robimy ciepłe swetry, które są potrzebne, gdy nadchodzi zima), mleko (na takie słone sery, oscypki lub gałki je nazywamy); świnię, tak znasz to zwierzę, wiem. Mięso i jeszcze raz mięso, a także słoninę, kiełbasę... Co to jest? A szkoda gadać...; króliki takie małe puszyste zwierzątka, które spożywamy i niektórzy robią rękawiczki; konie - fajne zwierzęta, można na nich jeździć dla relaksu. Wiem, że dla Ciebie relaksem jest leżenie w hamaku, ale...; kury, znoszące jajka (nie, nie, nie są złote, niestety), a potem idące pod nóż ( rosołek, mmm).
- No dobrze, nie będę wnikać w szczegóły.
- Widziałeś po drodze nasze zabytkowe budowle? - pyta zaciekawiony tubylec
- Pewnie, naprawdę dobrą rękę mieli ci, co ją wybudowali. Aztekowie, no właśnie.
- U ciebie też gringo takie są?
- Oczywiście, ale to nic w porównaniu z innymi krajami, naprawdę.
Mamy zamki wielkie jak wasze drzewa, kościoły sięgające wieżami do nieba...
- E tam, gadasz bzdury.
- Jakie bzdury, kiedy to prawda.
- No dobrze, wybacz, ale muszę iść do mojej żony pomóc jej naprawianiem dachu, bo przecieka, a ma padać...
- Tak? Skąd wiesz?
- A tukan wydaje takie dźwięki...
- Przecież tukan robi truk-truk-truk zawze tak samo...
- E tam, gadasz bzdury..
Ledwo uszedłem kawałek, chlusnęło z nieba...