Dla mnie najciekawszą tegoroczną propozycja jest książka Ayelet Waldman ,,Zła matka'', bowiem otworzyła mi oczy na kilka kwestii, których wcześniej nie dostrzegałam i zmusiła do zastanowienia się nad istotą i sensem macierzyństwa, a ponadto sprowokowała do wysnucia kilku refleksji...
Tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych... Tymczasem sami nie jesteśmy pozbawieni wad, słabostek, mimo to uzurpujemy sobie prawo, by móc krytykować kogoś, kto nie spełnia naszych oczekiwań, kto nie powiela ogólnie przyjętego wzorca. Ofiarą takiego myślenia padła też Ayelet Waldman, która otwarcie przyznała, że większą miłością darzy własnego męża, niż dzieci i natychmiast zalała ją fala krytyki i złośliwości. Rodzi się pytanie, czy rzeczywiście jest ona złą matką? Co w ogóle oznacza to określenie, ta etykietka? Spójrzmy trzeźwym okiem na słowa Waldman. Nie powiedziała ona, że nie kocha swoich dzieci. Nie powiedziała, iż żałuje, że w ogóle je urodziła. Ona kocha je na swój sposób. W głębi serca wiele matek pewnie podziela jej opinię, choć boi się do tego przyznać. Panuje wszechobecny model matki idealnej, która wszystko ofiarowuje dziecku, oddaje mu całą siebie. Co wtedy jej pozostaje? Pusta, żal, rozgoryczenie, że zatraciła się w miłości do dziecka tak dalece, zapędziła w pułapkę. Dla dziecka robiła wszystko. Dla siebie - nic. Czy to naprawdę zasługuje na szacunek otoczenia? Dobra matka to taka, która potrafi zachować pewien dystans, która jest świadoma własnej wartości, chce spełniać marzenia, realizować pasje. I co z tego, że popełnia błędy? Każdy ma do nich prawo! Ciężko jest żyć w zgodzie ze sobą bez akceptacji społeczeństwa, ale życie mamy tylko jedno, mamy tylko jedną szansę, dlaczego więc z niej nie korzystać? Co złego jest w tym, że żona kocha męża, który był jej pierwszym partnerem, towarzyszem, przewodnikiem? Męża możemy sobie wybrać, dzieci - nie. I może właśnie tu tkwi problem? Myślę, że zła matka to taka, która nie kocha dziecka, choć aż trudno to sobie wyobrazić. Zła matka krzywdzi malucha, świadomie sprawia mu ból, nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim psychiczny. Zła matka nie daje dziecku wolności, nie daje mu żyć ,,po swojemu''. Zła matka nie dostrzega problemów dziecka, a wręcz je potęguje. Waldman jako matka ma jedną niesłychaną zaletę - nie boi się wyrażać własnego zdania, jej niezależność i odwaga stanowią przykład dla jej dzieci. Tak często dostosowujemy się do wymogów środowiska, że już nie potrafimy się im sprzeciwić. Waldman toruje drogę wszystkim, którzy zrywają ze stereotypami matki idealnej, która przecież nie istnieje. Kobieta ma prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnym sumieniem i intuicją. Zbyt często przypinamy kobiecie etykietkę złej matki, a ona jest po prostu matką inną, a ta inność czasem stanowi większą zaletę niż wytarty schemat przekazywany od pokoleń.