Autor Wątek: Trzeci konkurs urodzinowy!  (Przeczytany 1452 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline derawel

  • Admin
  • *
  • Wiadomości: 581
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Trzeci konkurs urodzinowy!
« dnia: Październik 06, 2011, 01:22:22 pm »

Mamy dla Was 5 książek do rozdania. Aby wziąć udział w konkursie należy dokończyć poniższą historię.



        O nie, już 24! Znowu będę nieprzytomna w pracy i dostanę kolejną burę od szefa. Przeklęty dziad, myśli, że pozjadał wszystkie rozumy, tfuu! - pomyślała, po czym doczytała ostatnie zdanie 5 rozdziału, a następnie odłożyła książkę na szafkę tuż obok budzika, zgasiła światło i ułożyła się wygodnie w swoim ukochanym łóżku. Mimo przymkniętych oczu i błogiej ciszy w całym domu za żadne skarby nie mogła zasnąć. Przez dłuższą chwilę przewracała się z jednego boku na drugi, kiedy nagle zorientowała się, że nie nastawiła budzika.

        - No jeszcze tego mi brakowało, abym spóźniła się do roboty. - burknęła, zapalając lampkę w poszukiwaniu odpowiedniego przycisku aktywującego alarm. To co dostrzegła w rogu swojej sypialni zaparło jej dech w piersiach, nie mogła zmusić własnych strun głosowych do wydania nawet pojedynczego dźwięku. To coś, co stało mniej więcej 3 metry od niej, przemówiło.

        - Eeeeee, paniusiu, sprawa jest. Którędy do Selkara? - odrzekła mała dziwaczna postać, dodając chwilę później z szyderczym uśmiechem. - Aaa, i nie przejmuj się, nikomu nie powiem, że gadasz sama do siebie. Poza tym, to jest nawet sexy.

        Emilka sterczała jak wryta. Stworzenie, które stało od niej już teraz niemal na wyciągnięcie ręki, przypominało skrzata. Mały, pomarszczony, spiczaste uszy, zgryźliwe to to, pomyślała. Czytała przecież wiele razy o takich kreaturach, ale to lekka przesada, jakiś żart. Toż to niemożliwe.

        - No tego, chwila, chwila! Ktoś ty i co robisz w moim mieszkaniu? - wypowiedziała, jak na nią, z wielkim spokojem. Szok minął, ruszyła krok do przodu...
       


Swoje propozycje wpisujcie w tym wątku na forum. Pamiętajcie! Każdy użytkownik może dodać do tego wątku tylko jeden wpis konkursowy. Prace mają być własnego autorstwa, nie uwzględniamy treści wcześniej umieszczanych w sieci.

Konkurs potrwa do 9 października 2011 włącznie. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni w ciągu następnych 3 dni roboczych w tym wątku na naszym forum.

Uwaga! - Osoby, które posiadają ostrzeżenie na naszym forum, nie mogą brać udziału w konkursach!!! Darmowa wysyłka wygranych książek obejmuje wyłącznie teren naszego kraju.

Jeżeli w przeciągu miesiąca od umieszczenia wyników nie otrzymamy żadnej wiadomości od któregoś ze zwycięzców, nagroda przepada!

Wyłącznym sponsorem nagród w tym konkursie jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Książki do wygrania:

« Ostatnia zmiana: Październik 06, 2011, 01:56:44 pm wysłana przez derawel »

Offline is77

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 8
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 06, 2011, 01:34:48 pm »
Próbowała schwytać intruza, ale wciąż jej się wymykał. Emilia czuła już krople potu na plecach. Z trudem łapała oddech. Wstrętna kreatura była sprytniejsza od niej! W końcu Emilia resztką sił rzuciła się w kąt pokoju, upadając i tłukąc sobie kolano. Schwytała jednak skrzata, miała go w garści! Ból kolana jednak dał znać o sobie. Dziewczyna otworzyła zaciśnięte oczy i ... nie mogła uwierzyć! Gonitwa za skrzatem tylko jej się śniło! A kolano ją bolało bo spadła z łóżka!! W ręku zaś zamiast skrzata trzymała swojego własnego kapcia !

Offline Gwynbleidd

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Darkness is so dark...
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 06, 2011, 02:10:57 pm »
              - Hola hola, nie patrz tak na mnie. Jestem skrzatem, nie widać?. - odpowiedziało stworzenie, ciągle z uśmiechem na twarzy. - Selkara szukam. Chyba już mówiłem, nie? - ostatnie zdanie podkreślił wyzywającym tonem.

   - Co do...? Ty mały...! Wynocha z mojego mieszkania! Co ty sobie wyobrażasz? - wykrzykiwała Emilka w ataku histerii.

   - Powiedz mi gdzie jest Selkar, to sobie pójdę. Chociaż to nieładnie zostawiać taką ładną panienkę samą w nocy... - Przemówił miłym głosikiem skrzat, wpatrując się w kobietę.

   - Jak śmiesz?! Przestań się gapić! - rozkazała Emilka. Kiedy stworzenie spełniło jej prośbę, powiedziała: - Szukasz Selkara, powiadasz? To niedaleko stąd. Wychodząc, idź w prawo aż do... A czego w ogóle miałby szukać skrzat w księgarni w środku nocy?! To niedorzeczne, przecież ty nawet nie istniejesz!

   - Jak to nie istnieję? Przecież ze mną gadasz, nie? To że ludzie nie mogą mnie widzieć, nie znaczy że jestem wytworem twojej chorej wyobraźni. - odparł urażony skrzat. Chwilę potem postanowił odpowiedzieć na pytanie: - Selkar zatrudnia nas teraz jako kurierów. To dlatego dostawy są takie szybkie. Więc gadaj, gdzie ta księgarnia.

Emilka zastanowiła się chwilę, czy nie zjadła czegoś trującego. A może ktoś dosypał jej czegoś do drinka? To nie mogło być przecież prawdziwe, skrzaty nie istnieją. Ale co prawda to prawda, dostawy Selkara ostatnio są błyskawiczne. Jeśli to prawda, lepiej nie zadzierać ze skrzatem; jeśli nie, tym bardziej: bała się własnej wyobraźni. Najbezpieczniejszym wyjściem było spełnienie prośby tego.. czegoś.

   -  Echm... A więc, tak jak mówiłam: wychodząc idź w prawo, potem skręć w lewo. W drugą uliczkę. Na końcu tej uliczki jest dworzec, tam znajdziesz Selkara. A teraz idź sobie! - warknęła.

   - Dzięki. A może jednak pozwolisz mi zostać...? - powiedział skrzat, puszczając jej oczko.

   - Wypad! - Wrzasnęła.
   
   - Dobra już dobra. Dobranoc! - ustąpił skrzat, znikając w okamgnieniu.

Emilka stała jak kamień jeszcze przez dobre 5 minut, potem pomyślała: Chyba wezmę sobie dzień wolnego.
"Umysł potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia."
"Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoją słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie."

Tyrion Lannister

Offline Patrycja-Py

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 06, 2011, 02:14:59 pm »
(...)zrobiła krok do przodu, chcąc przyjrzeć się z bliska dziwacznemu gościowi. Przetarła oczy - Ech...ty naprawdę tu jesteś, miałam nadzieję, że coś sobie uroiłam. - powiedziała, jakby zawiedziona. Kreatura patrzyła zdziwiona zaskoczeniem Emilii. - To co? Dowiem się którędy? - to coś ponowiło prośbę.  Dziewczyna opanowała się i nagle postać zaczęła jej się wydawać nawet sympatyczna.  - Nie wiem - powiedziała - Selkar to księgarnia internetowa, nie byłam tam nigdy inaczej, niż na ich stronie. W oczach przybysza dało się dostrzec napływające łzy. - O nie! Niech tylko nie zacznie się użalać nad sobą. - Wiesz...ja tak bardzo chciałem mieć masę tych wszystkich książek, zasypiać między potężnymi tomami i budzić, czując ten cudowny zapach, ten który towarzyszy pierwszemu otwarciu książki. Nigdy nie zostanę Molem Książkowym! - krzyczał przez łzy. Emilka popatrzyła ze współczuciem, poniekąd rozumiała rozpacz nowego kolegi. Sama nie mogła sobie wyobrazić życia bez książek. Postanowiła coś. - Chodź za mną i już nie rycz, mam pomysł. - powiedziała i zaprowadziła Małego do pokoju, który nazywała biblioteką. Kiedy otworzyła drzwi i ukazało się pomieszczenie zapełnione książkami, źrenice gościa powiększyły się. - Tu jest cudownie!
Dziewczyna uśmiechnęła się. - Możesz tu mieszkać - powiedziała - może to nie magazyn Selkara, ale książek jest sporo...i ciągle przybywają nowe. Mam tylko jeden warunek!
- Jaki?
- Nigdy, przenigdy już nie będziesz czaił się w kącie mojej sypialni. Aha...i obudzisz mnie za karę do pracy, nie mogę się spóźnić.  Uśmiechnęli się do siebie porozumiewawczo.
I takim dziwnym trafem Emilka zdobyła lokatora, a on...upragnioną pełną książek mekkę.

Offline totoryl

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 18
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 06, 2011, 03:18:42 pm »
- No tego, chwila, chwila! Ktoś ty i co robisz w moim mieszkaniu? - wypowiedziała, jak na nią, z wielkim spokojem. Szok minął, ruszyła krok do przodu powtarzając wciąż w myślach " koniec z alkoholem koniec z alkoholem".
Uderzając się po twarzy przyglądała się stworzeniu.

- Moje wydatne policzki i jędrne pośladki urzekły cię hee? - powiedział skrzat obracając się i strzelając otwartą dłonią w swoje kosmiczne pośladki.
- Eee... no ten... kim ty właściwie jesteś? - Odpowiedziała Emilia zawieszając się przy tym co chwilę jak jej stary komputer.
- Jak wspomniałem szukam Selkara
- Prosto - wydusiła wskazując swoim chudym palcem, jeszcze ciepłym od wciskania guzików na budziku.
Przybysz odszedł w drogę do Selkara, Emilia natomiast mimo prawie pierwszej w nocy zadzwoniła do swojego szefa i oznajmiła mu stanowczo:
- Szefie zwalniam się !
- Emilio ależ dlaczego?!
- Słuchaj buraku, nie będę pracowała u ciebie za jakieś marne grosze, od dziś zostaję włóczykijem który zwiedza wszystkie księgarnie świata, czy to jest jasne?
- Jasne jak skała Emilio.
Po tym telefonie Emilia alias "włóczykij-kij" położyła się spać.

Offline SirCaptain

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 06, 2011, 08:23:40 pm »
- No więc? Pytałem którędy do Selkara? - odezwał się ponownie skrzat, coraz bardziej zniecierpliwiony.
- Ulicą cały czas prosto. To będzie całkiem niedaleko dworca. Na pewno trafisz - odpowiedziała mu Emilka, wciąż nie mogąc uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.
Skrzat dalej stał, patrząc niewinnie na Emilkę.
- No? Powiedziałam ci przecież. Na pewno trafisz.
- Ale... bo widzisz... - odezwało się stworzenie, wbijając wzrok w swoje stopy.
- Ale co? - Emilka była coraz bardziej zniecierpliwiona.
- No bo jest taka sprawa... - odezwał się cichutko skrzat - W księgarni Selkar znajduje się pewna, bardzo ważna dla nas skrzatów książka. Od niej zależy nasza dalsza egzystencja. Muszę jeszcze dziś wieczorem dostarczyć ją do mojej krainy, w przeciwnym razie wydarzy się coś strasznego i...
- Do czego zmierzasz? - Emilka spojrzała na niego podejrzliwie.
- Potrzebuję kodu do Selkarowego sejfu gdzie jest schowana księga. Muszę koniecznie ją odzyskać jeszcze dzisiaj... - stworek popatrzył na nią błagalnie, po czym wbił wzrok w ziemie i zaczął nerwowo przestępować z nogi na nogę.
- Kod do sejfu!? - Emilka była wstrząśnięta - Ale... ale przecież nie mogę ci go dać!
- Proszę - skrzat spojrzał na nią błagalnie, wielkimi jak spodki, maślanymi oczami - To naprawdę bardzo ważne! Ja muszę jeszcze dziś w nocy dostarczyć tę książkę! Od tego zależy przyszłość mojej krainy...
- Ale w sejfie znajdują się prawie wszystkie pieniądze Selkara! I bardzo ważne papiery! - protestowała Emilka - Nie mogę dać ci kodu. To zbyt ryzykowne, jeśli coś zginie... Nie nie mogę! Wywalą mnie z roboty! Nie proś mnie o to!
  Skrzat był już bliski płaczu.
- Proszę! - błagał - Obiecuję, że nic nie zginie, wezmę tylko tę książkę, nic więcej nie będę ruszał.
- Nie, przykro mi ale nie mogę.
- Ale od tego zależą dalsze losy całej naszej krainy, chcesz mieć nas na sumieniu!?
- Nie chce ale... Nie... nie mogę. Po prostu nie mogę. Nie chce stracić tej pracy.
- Proszę! Proszę! Tak bardzo cię proszę! - Skrzat już prawie płakał.
- Nie i koniec. Przykro mi. Nie mogę ci pomóc.
Skrzat westchnął zrezygnowany, po czym jego oczy nagle stały się całkowicie bez wyrazu. Rozległ się cichy, metaliczny dźwięk, po czym zastygł całkowicie nieruchomo w dziwnej pozie. Wyglądał jakby zamienił się w jakiś posąg.
  Po chwili otworzyły się drzwi do sypialni. Emilka z rozdziawionymi ustami patrzyła jak do pokoju wchodzi jej szef oraz kilku jej kolegów z pracy.
  Szef trzymał w ręku pilota z długą antenką, jednego z tych za pomocą których steruje się np. zdalnie sterowanymi samochodami. Podniósł z podłogi skrzata, po czym otworzył klapkę na plecach stworzenia i wyjął baterię.
- Gratuluję! - odezwał się, patrząc na Emilkę z szerokim uśmiechem na twarzy - Właśnie zdała pani nasz test lojalności! Teraz już wiemy, że jest pani lojalnym pracownikiem i możemy wtajemniczyć panią w sekrety naszej firmy! Serdecznie gratuluje! Niniejszym z miejsca otrzymuje też pani awans!
  W pokoju rozległy się oklaski. Szef wraz z kilkoma pozostałymi pracownikami śmiali się i gratulowali Emilce pomyślnego przejścia testu.
  Emilka nie mogła wykrztusić ani słowa. Dopiero teraz zaczęło do niej docierać co tak naprawdę się stało.
- Ty... Jak... - słowa uwięzły jej w gardle.
- Ależ niech się pani nie przejmuje, zdała pani test!
- Jak... - Emilka zrobiła się cała czerwona - Co to ma znaczyć!? To niedopuszczalne! Takie testy... i to jeszcze W ŚRODKU NOCY W MOIM PRYWATNYM MIESZKANIU!?
- Ależ niech się pani nie gniewa, każdy przez to przechodził... - odezwał się nieśmiało, jeden z pracowników.
- WYNOCHA MI STĄD! DOŚĆ TYCH CYRKÓW NA DZISIAJ! WYNOŚCIE SIĘ WSZYSCY, ALBO, ALBO...
Kiedy skończyła mówić nikogo już nie było w pokoju. Ochłonęła trochę, a potem uśmiechnęła się na myśl, że mimo wszystko udało jej się zdać ten test i dostała awans, który marzył jej się już od dawna...

elemele0dudki

  • Gość
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 07, 2011, 09:17:20 am »
Szok minął, ruszyła krok do przodu... i okazało się, że przed nią stoi przystojny facet, całkiem nagi, który rzucił się na nią niczym lew. Emilka nie zdążyła nic zrobić.
Poddała się, a on szalał. Czuła że unosi się, jakby była w innym wymiarze. Zapomniała już o szefie, pracy, o budziku, który nadal nie został nastawiony. Jedyną myślą która kłębiła się jej w głowie, było pytanie : Którędy do Selkara?

Offline slavosky

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 59
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 07, 2011, 10:11:53 pm »
…(ruszyła krok do przodu) w poszukiwaniu czytanego właśnie „Króla bólu” Jacka Dukaja, który, z racji swych solidnych gabarytów, powinien nieźle posłużyć jako ogłuszacz różnych podejrzanych stworów fantastycznych; jako zdeklarowana pacyfistka nie trzymała w szufladzie obok łóżka żadnego paralizatora czy pistoletu. Niestety, książki nie było – w tej chwili lewitowała z wdziękiem nad głową skrzata.

– Ech, panienko, telepatię i telekinezę to mam w małym paluszku, o tym – stworzenie wystawiło do góry palec z paznokciem przypominającym końcówkę pendrive’a. Po czym wystawiło kolejne i zaczęło wyliczać – w tym mam wasza ziemska język trudna bardzo, a w tym kierowanie moim kosmicznym ciuchciolotem. W środkowym miałem mapę wszechświata, ale złamał się, gdy defragmentowałem nim swoją SI, no i jestem całkowicie pozbawiony orientacji przestrzennej i wiedzy o tym, co jest za najbliższym rogiem. Krótko mówiąc – mapy. Przyleciałem sobie na waszą planetę po książki, potrzebne naszym naukowcom, czerpiącym wszystkie pomysły od ziemskich autorów. Dzięki temu nasza nauka rozwinęła się w ciągu ostatnich stu lat, że hej. Załadowałem całą fantastykę naukową i książki o polityce, jakie znalazłem, i poszedłem trochę pozwiedzać, ciuchciolot parkując jak zwykle przy Selkarze. Niestety, nie mogę go znaleźć, bo jak mówiłem, popsuła mi się mapa. W każdym razie mój pojazd to ta budka z fast foodem w kształcie lokomotywy stojąca naprzeciw dworca.

Emilka ochłonęła trochę. Rzeczywiście, regularne pojawianie się i znikanie (i ciągły szyld „nieczynne”) wspomnianej lokomotywy czasem budziły w niej pewne podejrzenia, ale przecież nikt nie spodziewa się statku kosmicznego w samym centrum olbrzymiej metropolii. Co innego na wsi, gdzieś w zbożu – każde dziwnie wydeptane kółko to dla chłopa ewidentny ufotrop i kosmoślad.

Rozmowa telepatyczna trwała w najlepsze, kosmita #0@$@$@! (bo tak miało na imię to stworzenie) wychwalał pomysłowość Ziemian, dzięki której jego rasa mogła latać w kosmos. Emilce jednak coś nie pasowało:

- Zaraz, zaraz, czyli podróżujesz przez kosmos dzięki odkryciom z ziemskich książek? Ale przecież, hmm, to jakiś błąd logiczny. Nie mogłeś tu po raz pierwszy przylecieć, skoro nie miałeś tej wiedzy. To tak jak przyczyna wyprzedzająca skutek, podnoszenie się za włosy z bagna albo wszechmocny Bóg, stwarzający kamień nie do podniesienia…

#0@$@$@! zaskoczyło to spostrzeżenie Emilki:

- Panienko, przecież wasz pisarz, ten, jak mu tam… Konionowicz wpadł na pomysł korektora błędów logicznych już dawno temu, zbudowaliśmy go i działa jak ta lala!

Wyglądało to tak, jakby #0@$@$@! zdezorientowało zapóźnienie cywilizacyjne planety, które jakoś zupełnie nie pasowało do wylęgarni pomysłów, którą w końcu była. Niestety, musiał też zapomnieć o podtrzymywaniu lewitacji „Króla bólu”, i cegła Dukaja poleciała w dół, nieszczęśliwym trafem lądując idealnie na jego dłoni. Coś tam w środku głośno chrupnęło i zazgrzytało, a za oknem zgasły wszystkie latarnie. Kosmita przewrócił się na podłogę, przygnieciony Dukajem. Zajęczał tylko:

 - No i się zdechło się, kaput, guru meditation… - i wywalił język. Po czym następny.

Emilka pomyślała, że to może i sprawiedliwa kara za kradzież książek. Była też pewna, że na ojczystej planecie naprawią kosmitę bez problemu. Znalazła w mieszkaniu pudło po jakiejś przesyłce (z napisem „kosmiczna promocja”) i wsadziła do niego nieprzytomnego skrzata, który okazał się zaskakująco lekki, a z pewnością ważył o wiele mniej niż Dukaj. Z kartonem pod pachą wyszła z domu, kierując się w stronę Selkara, który był tuż za rogiem. Kształt lokomotywy był widoczny z daleka, choć słabo, z powodu pogasłych latarni. Otworzyła drzwiczki pojazdu, skutkiem czego wysypała się sterta książek - Protasiuk, Kołodziejczak, Twardoch, Grochola – niezły gust, pomyślała – i do opróżnionej wnęki wsadziła pudło z kosmitą.

Odpalić ciuchciolot nie było trudno – automatyzacja była tak daleko posunięta, że jedynym przyciskiem był ten z napisem „START”, w kształcie zielonej pieprzniczki. Wcisnęła ją i parowóz pomknął przez metahiperprzestrzeń.

Niestety, Emilka zapomniała, że sama znajduje się na pokładzie… Choć właściwie nie sama – z luku bagażowego dobiegać zaczęło jakieś chrobotanie. To #0@$@$@!, z trwałymi uszkodzeniami palcomózgów, zamienił się w jakiegoś zombie – pomyślała przerażona.

Niestety, miała rację.
« Ostatnia zmiana: Październik 07, 2011, 10:16:53 pm wysłana przez slavosky »

Offline CezarIXen

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 08, 2011, 02:52:29 pm »
-Jestem uczniem szkoły magicznej Selkar- zaczęło mówić stworzenie, dlatego się zatrzymała, dając się jemu spokojnie wypowiedzieć-  od kiedy wprowadzili rasowprawnienie i umożliwili nam skrzatoludom w niej naukę, to pomyślałem czemu nie... Niestety nauka magii to nie jest jednak taka prosta, i praktycznie mówiąc zawaliłem egzamin z teleportacji. Zamierzałem to naprawić i trochę poćwiczyć ale coś poszło nie tak i pojawiłem się u ciebie. A o północy mam lekcje z astronomii.
-Jest mały problem jedyny Selkar jaki znam jest księgarnia internetową....
-Aaa, to właśnie ten, ostatnio w naszej historii się tyle wydążyło, że książki je opisujące, nasza szkoła zaczęła sprzedawać w świecie niemagicznym, wiele uczniów na zaliczenie ma zadanie napisanie książek faktograficznych
 i wystarczy, że mi podasz gdzie jest
-Tylko, że ja  nie pamiętam, zamawiam przez internet...
-Internat jest przy szkole więc mnie tam zaprowadź
-Internet a nie Internat, taki rodzaj rozbudowanej, hmmm poczty, ale poczekaj mogę łatwo sprawdzić jego
adres...
Po czym podeszła wolnym, letko zdezorientowanym krokiem do leżącego w kacie pokoju zagraconego książkami biurka i go włączyła. Poszperała kilka minut w internecie i powiedziała
-Selkar jest na  Dworcu PKP w Białymstoku w lokalu nr 5,  więc trochę daleko się teleportowałeś bo jesteś gdzieś z 20 km o Białegostoku.
Po tych słowach gdy nie doczekała sie odpowiedzi, szybko się  odwróciła  ale nikogo nie zauważyła.
-Albo skrzatoludy są tak nieuprzejme albo kawa w nadmiarze wywołuje halucynacje, tak czy inaczej padam z nóg idę spać...

Offline Aleksandra

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 6
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 08, 2011, 02:54:50 pm »
...ruszyła krok do przodu, ale zatrzymała się, nie chcąc stracić stworzenia z oczu.
- Ja? Och jestem tylko małym, nieszkodliwym skrzatem, który się zagubił i prosi cie o pomoc. - Jego ironiczny głos nie zbił z tropu Emilki, która przyglądała mu się bacznie, nie mogąc uwierzyć w to co widzi. - No to wiesz którędy do Selkara? Oczekuje mnie, a jak się spóźnię to będę miał przechlapane. No ale i tak całą winę zwalę na ciebie, twierdząc że mnie związałaś i chciałaś pokazać światu, więc może mi się upiecze, ale za to z tobą nie będzie przyjemnie. Więc może mi w końcu powiesz jak tam trafić?
- Chwileczkę! Kto to jest Selkar? Nie znam go, więc ci nie pomogę.
Emilka była przerażona. Mały, wredny stworek, który jej grozi? Co to ma być do cholery? Zastanawiała się czy może już przypadkiem nie zasnęła i to jest tylko jej senny koszmar, ale skrzat podszedł do niej, złapał ją za rękę i pociągnął w dół tak, żeby jej głowa była na jego wysokości.
- Słuchaj paniusiu. Wiem, że ty wiesz którędy tam trafić bo już nie raz nam tam przepuszczałaś, a jeżeli mnie nie przepuścisz, to Selkar będzie miał pretensje do ciebie, bo tak się składa, że mam dla niego coś, czego szukał od wieków. Więc lepiej..
Emila przerwała mu:
- To ty mnie posłuchaj. Po pierwsze jesteś u mnie w domu, więc się zachowuj. Po drugie nie wiem o czym mówisz, bo jesteś pierwszym takim stworzeniem w moim mieszkaniu. Po trzecie, po raz ostatni się pytam co ty tu cholera robisz? - Emilia była już zmęczona i jakoś nie chciała uwierzyć, że ten skrzat jest tu na prawdę. Złość kipiała w mniej, a skrzat chyba to dostrzegł, bo puścił jej rękę i odsuną się od niej kawałek.
- Jak to pierwszym takim stworzeniem? To nie możliwe..
- A jednak, także mógbłyś już sobie iść? Jestem zmęczona i ...
Jednak nie zdążyła dokończyć zdania, gdyż jakiś głos przerwał jej.
- Och... Erlas nigdzie nie pójdzie. Chociaż jestem zawiedziony twoją głupotą Erlasie, zaskoczyłeś mnie tym, że znalazłeś tą książkę. Gdzie była? - Chłodny męski głos wydobywał się z dalekiego kąta jej pokoju. Po chwili ich oczom ukazał się wysoki, młody mężczyzna. Jednak jego kontury nie były wyraźne. Wręcz zamazane.
- Co do ...? Kim jesteś? I jak się tu znalazłeś?
-Ach.. Emilio. Wiem, że mnie nie pamiętasz, a teraz nie mam na to czasu więc po prostu chodź z nami. Gwarantuję, że będziesz się świetnie bawić. - Figlarny głos mężczyzny pobrzmiewał w jej uszach i  zanim dotarł do niej sens jego słów, chwyciła go za rękę. Powietrze wokół nich zafalowało i nagle otaczające ich otoczenie zmieniło się. Pojawili się w wielkiej sali. Ściany, wysokie na kilkanaście metrów, pokryte były książkami, a po środku pomieszczenia stał mały stolik z zapaloną lampką. Emilia trzymając Selkara za rękę podeszła do tego stolika, a za nimi podreptał mały skrzat. Położył on pakunek na stolik i odsunął się krok do tyłu.
- Wspaniale, wspaniale Erlasie. Dobrze się spisałeś. Zostaniesz nagrodzony. Przejdź do pokoju obok i poczekaj tam na mnie. Kochana, spójrz na to. Szukaliśmy tego przez tyle lat, a teraz leży to przed nami.
Selkar odwiązał wstążkę i papier opadł, ukazując starą książkę w skórzanej oprawie.
Emilia ujrzawszy książkę spojrzała na Selkara i na ich splecione ręce. Wyplątała swoją dłoń z jego uścisku i patrzyła nań z przerażeniem.
- Co ja tu robię? Gdzie my w ogóle jesteśmy? A ty to kto?
- Jak widzę masz dużo pytań. Ale teraz nie czas na nie odpowiadać. Chociaż... Ach.. No dobrze. Jestem Selkar. Pan wszystkich ksiąg na ziemi. Emilio. Spójrz w głąb siebie. Zajrzyj do swojego wnętrza i powiedz mi co widzisz.
- Mam ci powiedzieć co widzę? No to słuchaj. Widzę siebie przerażoną i stojącego przede mną mężczyznę, który patrzy się zachłannie na moją ulubioną książkę. A we wnętrzu to ja jestem cała sparaliżowana ze strachu bo nie wiem co się dzieje! To widzę. A ty łaskawie mógłbyś mi wszystko wyjaśnić!
Selkar nie zwracając najmniejszej uwagi na jej krzyki, spojrzał na nią  z zaciekawieniem.
- Ta książka była twoja? I cały czas leżała u ciebie w mieszkaniu?
- Tak! Co w tym takiego dziwnego? Chyba mogę mieć zwykłą książkę w domu, prawda?
Emila nie wiedziała co się dzieje. Pan wszystkich ksiąg? Czy to jakiś wariat - pomyślała.
- Najdroższa. Trzeba było od razu mi powiedzieć. Już od dawna bylibyśmy razem, bez żadnych przeszkód. - Selkar nachylił się i ją pocałował, a wtedy stało się coś dziwnego. Można rzec, że po drugiej stronie, ktoś pocałował Emilię i powiedział:
- Kochanie. Pora wstawać. Spóźnisz się do pracy.
Emilka otworzyła oczy i ujrzała go. Teraz bardziej realnego, bardziej namacalnego.
- Hmm... To dziwne. Przecież...
- Nic nie mów. Od teraz wszystko będzie dobrze. Już zawsze będziemy razem najdroższa. - Selkar znowu ją pocałował. I od tamtej chwili już wszystko rozumiała, wszystko pamiętała. Jej życie było cudowne i już zawsze takie będzie, u boku Pana Wszystkich Ksiąg.

Offline enskai

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 08, 2011, 05:28:00 pm »
Szok minął, ruszyła krok do przodu...
- Panie, ekhem ? - Emilka spojrzała na quasi-skrzata pytająco.
- Chrombon! Paniusiu, c h r o m b o n! A na imię mam Nos. - wykrzyknęło skrzato-podobne-coś, z lekką nutą dezaprobaty.
- Dobrze, panie c h r o m b o n, podstawowa zasada: żadnych gwałtów. Nie toleruję jakichkolwiek figo-fago, lizu-lizu, macu-macu .... - zaczęła wyliczać Emilka, lecz nie dokończyła, gdyż przerwały jej okrzyki chrombona.
- E, eee! Hola, hola, paniusiu, ja wypraszam sobie, ja tu przychodzę po poradę, jak cywilizowany, kulturalny, grzeczny, ekhem, chrombon, a ty mnie o zboczenia jakieś podejrzewasz!
Emila spojrzała w nieco poirytowane, orzechowe oczy i odrzekła - Nie no, skądże znowu, przecież ja codziennie w środku nocy spotykam takie skrzato-podobne-cosie i stojąc w samej koszuli nocnej  rozmawiam z nimi o tym, że nie chcę być zgwałcona. To jest takie naturalne, takie oczywiste...
Chyba muszę zmienić prochy - dodała mruknięciem, właściwie bardziej do siebie, niż do chrombona, ale kto by się tym przejmował.
- Poważnie? - spytał przybysz.
- NIE! - wykrzyknęła Emilka.

Nie mogąc znieść dłużej tej dziwacznej rozmowy, głęboko westchnęła, po czym usiadła na swoim łóżku.
- Co ja mam z nim zrobić? – pomyślała i zaczęła bawić się swoimi długimi, kasztanowymi włosami, nawijając kosmyki  na palce.
Nie minęło 5 minut, jak Nos usłyszał głośne „Aaaaa faktycznie” i jeszcze głośniejsze uderzenie dłonią w czoło. Emilia zerwała się na nogi i zwróciła się do zniecierpliwionego już skrzato- chrombona:
- Wiesz, dawno temu, ale nie aż t a k dawno (jeszcze jestem młoda) moja prababcia powierzyła mi kiedyś pewien sekret. Powiedziała mi, że raz na dwa pokolenia trafia się mała przybłęda, którą trzeba zaprowadzić do tajemniczej, magicznej krainy, jaką jest Selkar.
- Przybłęda?! – wtrącił chrombon. Emilka kontynuowała:
- Powiedziała mi również, że te małe cosie skrzatopodobne mogą być dosyć nieokrzesane...
- O wypraszam sobie! – oburzył się niespodziewany gość. Emilka ciągnęła dalej:
- ... ale mimo wszystko t r z e b a im pomóc. Zostawiła mi to. - wskazała palcem na małą szkatułkę, stojącą na regale. Miała pięknie wygrawerowany napis w bardzo starym języku.

Dziewczyna zdjęła pudełko, nie zdmuchnęła kurzu (gdyż sprząta w pokoju) i odczytała napis "Chrrr char chry chrrrrrr chrsz chrb!", co znaczy w starym języku chrombonów "Oto jest klucz przyjaźni ludzko-chrombonowej, prowadzący do magicznej Selkar krainy". Odczytała również napis umieszczony pod spodem,  napisany drobnym druczkiem "Używać rozważnie".
Następnie otworzyła szkatułkę i wyjęła z niej małego złotego cukierka w kształcie książki, po czym połknęła.
- To tyle lat przeleżało, a ty nie boisz się tego jeść? - spytał Nos.
Emilka wzruszyła ramionami, po czym z uśmiechem odrzekła:
- Nie, no co ty, raz na pół roku sprawdzam datę ważności, jak się kończy, to wyrzucam, kupuję nowego cukierka i wkładam go znowu do szkatułki.
Stworzonko nie kryło swojego zdumienia.
- Takie rzeczy się kupuje?!
Emilia popatrzyła z niedowierzaniem na chrombona.
- Eee to ty chrombon jesteś i nie wiesz? No jasne, że się kupuje - przez internet. Wrzucasz www.selkar... i tam jest sklep i tam wszystko masz.
- Dobra, dobra, ok, czaję. – odpowiedział Nos.
- Ok, w takim razie zapraszam na wycieczkę - powiedziała Emi i chwyciła chrombona mocno za rękę. Drugą ręką szybko otworzyła książkę leżącą na szafce i razem z chrombonem  zanurzyli się w jej wnętrzu.

Poczuła wiatr, fuzję kolorów, ciepło. Zobaczyła obrazy wielkich i małych przestrzeni, kontynenty, które są na Ziemi i poza nią, światy, które istnieją, i będą istnieć, bądź tylko istniały. Tak, nie było wątpliwości - to był Selkar.
- Selkar nie ma początku ani końca - zawiera wspomnienia przeżyte w świecie rzeczywistym i w świecie umysłowym, to jest wielka księga ksiąg. Witajcie i nie bójcie się rozgościć. Współtworzycie tę wielką księgę. - odezwała się nagle wielka Sowa siedząca na gałęzi jakiegoś drzewa.
- A więc to wszystko prawda. Ja.. tu jestem! Witaj sowo strażniczko Selkaru. – wyszeptała oczarowana piękną krainą Emilka.
- Siemasz sowa! – zawtórował Nos i korzystając z okazji zasypał sowę pytaniami.
- Sowo, jak to się stało, że tu jesteśmy ? Ostatnie, co pamiętam, to to, że weszliśmy do książki, jak to w ogóle jest możliwe?
- Uhuu, moja kochana istotko. Nasz świat istnieje dzięki wyobraźni stworzeń całego wszechświata. Każda książka jest portalem do Selkaru i jest kluczem do wyobraźni. Każdy, kto posiada książkę, może tego dokonać, wystarczy chcieć.
- Niewiele z tego rozumiem, ale brzmi mądrze. – przyznał chrombon.

W tym miejscu pora na krótkie wyjaśnienie . Dajmy czas bohaterom na podziwianie uroków Selkaru. Chrombon, a dokładniej Chrombonus Pospolitus, to stworzonko niewielkich rozmiarów, stale poszukujące własnego miejsca na świecie. Takim miejscem jest oczywiście Selkar, lecz chrombony dowiadują się o tym dopiero, gdy osiągną dojrzałość płciową.
Tam poznają samicę i łączą się w pary.  Osiedlają się w Selkarze, mają młode. Wiele chrombonów po dorośnięciu pracuje w nadzorze krainy Selkar, chociaż nie jest to na 100% pewne,  gdyż wg księgi sowiej ten przywilej przypada właśnie sowom.

Wróćmy jeszcze na chwilę do naszych bohaterów.
- Wiesz Emilio, zanim odejdziesz, powiedz mi dlaczego użyłaś tej pigułki. Co ona konkretnie robi? Czy to jest aby na pewno bezpieczne? – spytał zaciekawiony Nos.
Dziewczyna rozwiała wątpliwości.
- Ech, chrombonie, oczywiście, że to jest bezpieczne! Ta mała żółta książeczka uświadamia mi, że cały czas gdzieś w środku jest Emilka dziecko, które kocha świat fantazji i wyobraźni. Niestety, kiedy człowiek staje się dorosły, ta świadomość zaczyna zanikać. Ta pigułka pozwala odnaleźć mi tą dawną siebie. Moje wspomnienia… - rozmarzyła się.
Zaraz jednak spojrzała na zegarek i momentalnie włosy jej stanęły pionem.
- S-s-s-iódma?! Oh my godness! Nic a nic nie spałam i do tego już powinnam wychodzić do pracy. Szef mnie zabije!

Tutaj działa się błyskawiczna akcja powrotu Emilki do jej własnego mieszkania, jednak pominę szczegóły. Dodam tylko, że szef nie zabił Emilki, dał jej tylko lekką naganę za bujanie w obłokach podczas wykonywania obowiązków służbowych. Co do pozostałych bohaterów -  chrombon szczęśliwie znalazł swoją panią chrombonową, a sowa cały czas żyje (końcu jest nieśmiertelna) i pomaga innym przybłędom. Ważnym do odnotowania jest fakt, że od tamtej pory Emilka regularnie urządza sobie wycieczki do magicznej krainy Selkar, żeby czerpać więcej radości z życia.

KONIEC

Offline czarownicujaca

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 08, 2011, 07:34:51 pm »
- Ktoś ty, ktoś ty... Grzeczniej się nie da? Podwyżką Cen jestem, ale trafić nie mogę. Mój szef się wkurzy, jak nie załatwię swojej roboty. To powiesz, którędy na Selkar?
Emilka poczuła zimny dreszcz na plecach.
- Jak to podwyżka cen? Jaki szef? - zapytała stwora.
- No normalnie - za tanio sprzedają, za dobry towar, konkurencji się to nie podoba, wiec wynajęli naszą Firmę, żeby sprawę załatwić. I ja tu jestem od czarnej roboty. Szefa muszę znaleźć, co by go przekonać do naszej idei sprzedaży książek i ich cen.
Emilka zamyśliła się na chwilę, drapiąc się w głowę. Całkiem zapomniała o  budziku.
- I myślisz - zaczęła powoli - że on da się do tego przekonać?
- Kochana, tu nie chodzi o to, czy on się da, czy nie da. Mam swoje metody, których, jako profesjonalista nie zdradzę, które nie pozostawią mu wyjścia. Jestem najlepszy w tej robocie. No to nakierujesz mnie?
Podnieść ceny?! - pomyślała Emilka. Trzeba coś zrobić! Szybko otaksowała swojego brzydkiego przeciwnika. Nie wyglądał na silnego, ale na zwinnego i szybkiego - niestety tak. Trzeba go podstępem wykończyć...
- Wiesz, ja nie wiem dokładnie, jak tam trafić, ale pod łóżkiem mam mapę, którą mogę ci pokazać i wtedy trafisz.
Uklękła na kolanach i włożyła ręce pod tapczan. Ruszała nimi pod łóżkiem, zaglądała i zaczęła stękać. Wreszcie stwór się domyślił, ze nie może do mapy sięgnąć i podszedł do łóżka. Drgnęła, gdy położył się na podłodze obok niej, ale opanowała się i gwałtownie machnęła ręką, w której dzierżyła jeden z kapci leżących zawsze pod łóżkiem. Bum! Bum! Bum! Aż Podwyżka przestał się ruszać.
Nie miała sumienia go jednak dobić, więc złapała go za jedną nogę, zawinęła w niebieski worek na śmieci i wsadziła do zamrażalki, na odchodne ustawiając najniższą możliwą dla urządzenia temperaturę.
- I jak zwykle, nawet nikt mi za nic nie podziękuje - pomyślała, nastawiając budzik na właściwą godzinę.

Offline alek

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 09, 2011, 12:50:34 pm »
...
-To co powiesz paniusiu którędy do Selkara i znikam, nie szukam kłopotów bo nie mam czasu. A może to tutaj jest Selkar?
- Powiem, ale najpierw ty mi powiedz kim jesteś i jak tu wszedłeś. Bo robię się coraz bardziej zdenerwowana!  – wypowiadając ostatnie zdanie nagle uniosła głos. Nieznajomy usłyszał piskliwe dźwięki.  Jednocześnie zaczęła rozglądać się dookoła. Jedyne co mogła znaleźć pod ręką była poduszka i książka. Poczuła się bardziej bezpieczna. Dziwaczna postać zrobiła krok do tyłu, widząc że żarty się powoli kończą.
- Ja, ja je je je jestem…
- No mów szybciej kim jesteś, bo rozprawię się z tobą jak z małym głodem, albo inną potrzebą konsumenta! Liczę do pięciu! Raaaaaaaaaaaazzzzz…  – chwyciła książkę w prawą rękę niczym narzędzie zbrodni i uderzyła nią w poduszkę trzymaną jak tarczę w lewej ręce.
- Ty ty ty tylko  spo spo spo spoko spokojnie paniusiu…
- Tylko nie paniusiu! Dwa! – piskliwie wykrzyknęła, po czym znowu uderzyła książką w poduszkę. Wiedział, że po drodze do Selkara może spodziewać się problemów, ale przez moment nawet nie pomyślał, że może tam nie dojechać wcale.
- Już mówię, wszystko co paniu...- tu ugryzł się w język - Pani chce wiedzieć, wszystko powiem. Jadę do Selkara, wieze książki…
 - Chyba wiozę, książki wozi i mówić po polsku nie potrafi? Trzy! – wykrzyknęła kończąc zdanie.
Zapadło wymowne milczenie, słychać było uderzanie zębów o zęby u nieznajomego, zauważyła to błyskawicznie. Przeklęty skrzat – pomyślała, nazwałaby go przeklętym dziadem, ale to określenie zarezerwowała dla swojego szefa. Przyjrzała się dokładniej skrzatowi, zauważyła nawet podobne cechy, mianowicie  podobnie wchodzili tam gdzie ich nie chciano. I to bez pukania.
 - To gdzie wieziesz te książki? Wysyczała?
- Do Selkara.
- A czy ja jestem Selkara?
- Chyba Selkar paniusiu.
- Tylko nie paniusiu. Trzy i pół – kontynuowała odliczanie i zamachnęła się książką.
- Pszepraszam. Po prostu wiozę im tam książki, a że gipis pokazał że to tutaj, to wszedłem zapytać czy można wyładować o tak późnej porze książki.
- A kto to ten gipis co panu tu kazał wejść? – zapytała niczym pilny policjant przesłuchujący zbira.
- O to tutaj - pokazał elektroniczny gadżet z napisem „Jesteś u celu swojej podróży”.
- To się czyta Dżi Pi Es – powiedziała i poczuła się jak inteligentna, wykształcona i jeszcze piękna kobieta.
- Paniusiu… o pszepraszam, ja czytam jak chcem, przywiezłem książki, gdzie mam wyładować, bo te półeczki to za mało miejsca jest.
- Proszę mnie nie przepraszać, po prostu się pan… – nie dokończyła. Trudno jej było wycedzić słowo. Zaczęła wewnętrzną walkę. Kurczę książki – jak ja uwielbiam czytać, a one są takie drogie. Będę miała do końca życia co czytać. Teraz pytanie: czy ma mi tutaj je zostawić, czy przyznać się że to pomyłka? Tymczasem osobnik wykazał rozluźnienie i zapytał.
- To co robimy paniuuuuuu…
- Proszę nie mówić do mnie paniusiu! Cztery! - Krzyknęła ze złością nie mogąc sobie poradzić z wewnętrznym sporem. - To nie jest żaden Selkar, ten ades jest dwie ulice dalej – wynoś się stąd zanim skończę liczyć do pięciu. Wygrała w niej uczciwa, skromna strona. Poczuła ogromną dumę ze swojego zachowania.
 - To było tak od razu mówić i po co się tak denerwować, złość piękności szkodzi paniusiu…
- Tylko nie paniusiu. Pieć! – wykrzyknęła. Nie wytrzymała i rzuciła poduszką w zamykające się już drzwi.

Offline patrikijaa

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 09, 2011, 12:52:44 pm »
   Skrzat zamrugał oczami i skrzywił się lekko.
- No ja nie wiem, czemu wszyscy tak na mnie reagują! - zawołał, krzyżując ręce na piersi w proteście. - Zupełnie, jakbym była jakimś dziwadłem.
   Zlustrował ją jeszcze raz wciąż udając naburmuszonego, kiedy ona z powrotem opadła na łóżko i zakopała się ze strachu w pościeli. On na ten widok w końcu prychnął zrezygnowany i szybkim ruchem klapnął obok niej. Emilka wystraszona jego zachowaniem, już w głowie układając przeraźliwe scenariusze tego, co zaraz się miało stać, nakryła się mocniej kołdrą. Skrzat jednak nie wydawał się być rozzłoszczony tym brakiem zaufania.
- To powiesz mi, gdzie ten Selkar? Wiesz, trochę mi się spieszy, chociaż... - wyciągnął się na łóżku, zamknął oczy. Błogi uśmiech wpełznął mu na twarz, jakby już zasypiał i z ledwością jeszcze wymamrotał - chociaż tu całkiem wygodnie.
   Emilka była równie zaskoczona, co wściekła i nie wiedziała, co powinna zrobić najpierw. Uciekać? Krzyczeć? Dzwonić na policję? Walnąć go budzikiem? Nie... Wyskoczyła z łóżka jak strzała i stanęła przed nim z wyciągniętym w jego stronę palcem.
- Wynocha! Czego ty ode mnie chcesz?! I skąd się tutaj w ogóle wziąłeś?
- No ale jak to? - Podrapał się po głowie i naraz cała senność z niego wyparowała. Zerwał się na równe nogi, zaczął skubać swoje spiczaste uszka i nerwowo krążyć po pokoju. - A, bo ja nie mówiłem? Ja się zgubiłem. Szedłem sobie tam dróżką i ona nagle zaczęła jakby iść w inną stronę, zakręcać, zawijać, a ja dużej orientacji w terenie nie mam... I się chyba zgubiłem, jak to skrzaty gubić się potrafią. No to jak widzę taki miły domek, a drzwi oczywiście otwarte, to wślizgnąłem się, bo myślałem, ze to może tutaj...
   Opadła znów zrezygnowana na łóżku, jakby dopiero zrozumiała, że niebezpieczeństwo raczej nie jej nie grozi.
- To dokąd idziesz? I czemu w środku nocy?
- No do Selkara. Tam mają takie świetne promocje na książki, że my się non stop u nich zaopatrujemy. A teraz na dodatek mają urodziny i z tej okazji przygotowali tyle konkursów... No jak się o tym dowiedziałem to spać nie mogłem i wolałem od razu przyjść niż czekać do rana!
- Selkar mówisz?
   Rzuciła się naraz do ubrań pozostawionych na krześle obok i zaczęła wciągać je na siebie, nie zważając nawet na to, że krzywo zapięła guziki od swetra.
- Idziemy!
- Ale jak to? - zdziwił się tym razem skrzat.
- Przecież nie odpuszczę tych urodzin. Zabieram cię do Selkara, a przy okazji i ja upoluję jakąś... okazję! A może uda mi się kupić coś dla tego szefa-gbura, żeby trochę lżej traktował moją nieprzytomność w pracy? W końcu jak się czyta całą noc, to normalne, że potem jest się z lekka niewyspanym. A jak sam zarwie kilka nocek przy jakiejś powieści, to tym bardziej mnie zrozumie. Dalej, idziemy, ja jestem gotowa.
   Skrzat przyklasnął z radości w dłonie.
- To idziemy, droga pani! To będą cudowne urodziny!

Offline Vicky

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 17
  • Płeć: Kobieta
  • "We don't need a reason to help people"
    • Zobacz profil
    • Mercy In Your Eyes
Odp: Trzeci konkurs urodzinowy!
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 09, 2011, 01:34:22 pm »
Niewielka postać wyjęła z kieszeni wymiętoszoną, przybrudzoną czymś lepkim i klejącym karteczkę. Rozwinęła ją, przyjrzała się dokładnie widniejącemu na świstku adresowi, a potem podsunęła pod nos młodej kobiecie.

- Widzi paniusia? Tutaj, właśnie tutaj - brudnym, jakby od ziemi palcem, wskazał widniejący na papierze, naniesiony starannym pismem adres - to paniusia jest tą Emilką, prawda? Hę?

Dziewczyna zamrugała. Tak, to rzeczywiście był jej adres, ale co to wszystko miało znaczyć?

- No więc, którędy do Selkara? - ponaglił skrzat.

- Yyy... - zaczęła niepewnie Emilka, kojarząc swoją ulubioną księgarnię jedynie z internetu.

- Zresztą nieważne - machnął ręką przybysz, upychając na powrót świstek w bufiastych, czerwonych spodniach - poradzimy sobie inaczej! - wyjaśnił uśmiechając się zawadiacko.

Z kieszeni, tym razem kraciastej marynarki, wyjął ogryzek kredy. Dziewczynie na chwilę zatrzymało się serce, kiedy na jej ślicznym, świeżo odnowionym parkiecie zaczął wymalowywać jakieś zawiłe wzory. Potem z zaskoczenia chwycił ją za rękę, a ona poczuła jakby zaczęła się unosić, tyle, że nie w powietrzu, a w jakiejś dziwnej, nierzeczywistej pustce... Wirowała dookoła własnej osi, nie wiedząc gdzie góra, a gdzie dół. Kurczowo ścisnęła niewielką, brudną rękę skrzata. Nagle wszystko się skończyło, a ona wylądowała na czymś twardym, co przypominało jedynie parkiet wielkiego holu.

- Ej! Chcesz mi paluchy połamać! Nie tak mocno! - dotarły do niej rozpaczliwe protesty pokurcza.

- Przepraszam - speszyła się Emilka, natychmiast zabierając swoją dłoń. - Gdzie my jesteśmy?

- No jak to gdzie? Oczywiście na balu urodzinowym Selkara - wyjaśnił skrzat.

Dziewczyna spojrzała na swój wyciągnięty dres, którego używała jako piżamy. Była pewna, że jej włosy wyglądają jak ptasie gniazdo. Na balu? Ona? W takim stanie?

- Zabierz mnie z powrotem do mojego łóżka - zażądała natychmiast.

- No co ty! Paniusiu, jesteś na liście gości! Nie możesz tak po prostu nie przyjść! To wbrew regulaminowi - zaczął wyjaśniać i pewnie nie przerwałby zbyt szybko monologu, gdyby nie piskliwy, cieniutki okrzyk zgrozy, jaki rozległ się tuż nad nimi.

- Kochanie, jak ty wyglądasz! - zaczęła szczebiotać cieniutkim głosikiem odziana w fioletową sukienkę, unosząca się tuż nad ich głowami, skrzydlata istotka. - Natychmiast musimy coś z tym zrobić! - zaczęła cichutko podśpiewywać, wymachując trzymaną w lewej ręce, zakończoną kwiecistą główką, elegancką różdżką.

Emilka wstała z posadzki, zdziwiona, ale i zaciekawiona, przyglądając się wirującym pyłkom, które nagle zaczęły otaczać jej osobę. Potem migoczący pył opadł, a dziewczyna spostrzegła, że ma na sobie piękną, błękitną, balową suknię. Dotknęła włosów, by zdać sobie sprawę, że są wysoko spięte, a po lewym ramieniu, opadają jej falistą, pełną drobnych loczków kaskadą. Skrzat wpatrywał się w dziewczynę z otwartymi ustami i na chwilę, jakby go zamurowało, ale potem uśmiechnął się od ucha do ucha.

- No! To się rozumie! Teraz paniusia wygląda, jakby rzeczywiście była gotowa na Selkarowy bal! - i nie czekając ani chwili dłużej, pociągnął ją przez olbrzymi hol, ku dochodzącym z oddali dźwiękom muzyki.

- Dziękuję - zdążyła zawołać Emilka, do wyraźnie dumnej ze swego dzieła, odzianej w fioletową sukienkę, wróżki.

Kiedy znaleźli się na progu balowej sali, zaparło jej dech w piersiach. Ściany ozdobione były barwnymi kwiatami, pod wysokim, zaokrąglonym sufitem, unosiły się całe stada tęczowych motyli, pod ścianami ustawione były pełne egzotycznych owoców stoły, a na największym z nich, stał siedmiopiętrowy tort, wielkości, która zadowoliłaby nawet całą armię. Na parkiecie wirowały w tańcu roześmiane pary. Emilka obserwowała zarówno ludzi, jak i stworzenia nie z tego świata, istoty, o których czytała jedynie w książkach. Kiedy tak stała, przyglądając się całemu przepychowi wielkiego balu, podszedł do niej odziany elegancko młodzieniec, kłaniając się dwornie, zaprosił ją do tańca. Dziewczyna nie miała nic przeciwko temu. Już po chwili, wraz z innymi uczestnikami zabawy, wirowała na parkiecie, a jej dusza wypełniona była esencją czystego szczęścia. Przez chwilę zaczęła zastanawiać się czy może naprawdę zapomniała nastawić tego budzika... Przecież nic się nie stanie, jeżeli raz spóźni się do pracy... Takie piękne sny, bo zaczęła być pewna, że to niestety tylko sen, nie zdarzają się przecież zbyt często. Jednak już po chwili, jej myśli oderwały się od codziennych spraw, a dziewczyna zatonęła w cudownym rytmie nieziemskiego tańca.
 
Moje recenzje i opowiadania: http://miye.eu/