Dziennik - zdecydowanie nie na pierwszy raz, bo to jest spora klapa.
O mało nie zaczęłam od tego, to była pierwsza książka Palahniuka, na którą natrafiłam, ale coś mnie tknęło i zapytałam bibliotekarkę o "Fight Club Podziemny Krąg". Okazało się, że jednak mają to, nawet nie trzeba było zamawiać z magazynu.
"Fight Club" – raz mi się nie podobał, a chwilami budził zaciekawienie, intrygował. Na początku narracja sprawiała mi pewne trudności, nieco się gubiłam w niej i chyba to mi podsunęło, jakie będzie rozwiązanie historii.
Ludziom, którym przyszło żyć w czasie wojny bądź innych tragedii, jest źle. Jednak nie jest dobrze również, gdy człowiek ma wszystko, co może kupić za pieniądze, gdy się otacza pięknymi, upragnionymi rzeczami. Tak jak głównemu bohaterowi, któremu brakuje mocnych wrażeń, czegoś niezapomnianego, co zapewni dreszczyk emocji. Na początku czymś takim jest Fight Club, lecz później to przestaje wystarczać, a może po prostu zanikają granice?
Teraz czas na film.