To, że "Droga" jest powieścią psychologiczną, literaturą piękną czy wreszcie powieścią drogi, nie zmienia faktu, że jest fantastyką. Pierwszym (i jedynym) warunkiem napisania powieści postapokaliptycznej jest umieszczenie akcji w świecie po apokalipsie.
Czystość gatunkowa tak naprawdę nie istnieje
Zdaję sobie sprawę, że zawsze znajdą się osoby, które odgórnie jakiegoś gatunku nie czytają, bo nie wypada, bo kretyński, bo grafomański etc., a fantastyka jest tu wybitnym przykładem. I tak później słyszę, że fantastyka jest 'be', ale Tolkiena, Herberta, Lema, Gaimana, Sapkowskiego, Dukaja czy choćby właśnie McCarthy'ego warto czytać, tyle że 'to nie jest fantastyka', bo jak wszyscy wiemy fantastyką są tylko masowo produkowane paperbooki ze smokami i cytatymi wojowniczkami na okładkach.
"Krwawego południka" nie czytałem, ale w definicji westernu zawarte jest nie tylko miejsce i czas akcji - XIX-wieczny Dziki Zachód; wymagana jest też wartka-pikarejska akcja, klarowny podział na dobro i zło (choć już w spaghetti westernach i to zaczęto łamać) etc..
Acz już słyszałem, że "Brokeback Mountain" był określany mianem westernu, więc... ;pp