Grudziński [z tego co pamiętam] bardzo ciekawie opisuje 1 ogół życia w obozie, 2 szczegóły dopełniają opisu. U innych autorów [tu np podane wyżej "Medaliony"] skupiały się głównie na brutalnych szczegółach.
Zachęcam do lektury "Pięciu lat kacetu" Grzesiuka, czy "Nr 3273 miał szesnaście lat" Jana Michalaka - tam również autorzy, będący jednocześnie więźniami obozów niemieckich, świetnie pokazują całość życia obozowego, włącznie z tymi jakże rzadkimi chwilami drobnych radości - zwłaszcza u Grzesiuka.
"Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego jest ważną i dobrze napisaną książką, która otwiera nam oczy na kwestię obozów: tego, że istniały nie tylko niemieckie obozy koncentracyjne, że te radzieckie co gorsza utrzymały się tak długo...
Jeśli chodzi natomiast o to, że inne książki o tematyce obozowej skupiają się w dużej mierze na brutalnych szczegółach - ja się nie zgadzam, że o czyni je w jakikolwiek sposób gorszymi. Opowieści o albumach oprawianych w ludzką skórę, o cudnie pieniącym się mydle z ludzkiego tłuszczu, o tym jak ofiara stawała się katem - to wszystko może, a nawet musi nas przerażać, wywoływać wstyd, budować naszą świadomość.
NIE WOLNO nam uciekać od tego, nie wolno nam chować głowy w piasek, mamy obowiązek znać prawdę, być świadomi tego, jak okrutne zło jesteśmy (jako ludzie w ogóle) w stanie zgotować innym ludziom ze wszystkimi najbardziej nawet drastycznymi szczegółami. Mamy obowiązek przekazać to kolejnym pokoleniom w sposób jak najbardziej wierny, żeby i one były świadome, żebyśmy za kilkadziesiąt lat nie zapomnieli i nie zgotowali swoim bliźnim tego samego losu.
Obozy, czy to lagry czy łagry - są naszym niezbyt chlubnym dziedzictwem cywilizacyjnym, nie ważmy się zamykać na to oczu w obawie przed brutalnością.