Sienkiewicz - każdy go zna i kojarzy, prawie nikt nie czytał - tak prawdopodobnie się przedstawia obraz autora wśród młodych czytelników. Ponoć potom jest lekturą w liceum, ale uczciwie powiedzcie, kto znalazł czas w roku szkolnym żeby przeczytać 1000 stronicową knigę? Hmm?
A szkoda, że czasu brakuje, bo nie czytając Sienkiewicza odbieramy sobie mnóstwo wspaniałej literatury, wspaniałej przygody literackiej wraz z bohaterami chociażby Trylogii, nie poznamy mężnego małego rycerza Wołodyjowskiego, zawadiaki Bohuna czy wreszcie pociesznego i przezabawnego imć Zagłoby.

Polecam Sienkiewicza całkiem serio. Długi czas sam również, przez nieświadomość piękna jego książek, unikałem sięgnięcia po jego twórczość. Któregoś razu zacząłem czytać Ogniem i mieczem i wsiąkłem.
Autor jest mistrzem scen batalistycznych, stworzył też wielu świetnych bohaterów, zarówno czarno białych jak Skrzetuski i Wołodyjowski, jak i zawadiaków w stylu Kmicica czy Bohuna. Ale najlepiej udał mu się chyba Zagłoba, stary wygadany opój z wielkim poczuciem humoru. Gdzie tylko usłyszycie pana Zagłobę tam dobry humor Was nie opuści ani na krok, wierzcie na słowo.

Tyle i więcej jeszcze czeka Was jeśli sięgniecie po Trylogię. Tyle tracicie jeśli nie sięgniecie.
Dawniej myślałem, że to, iż w wielu domach Trylogia stoi na półce to po prostu dlatego, że tak dawniej wypadało, tak jak mieć encyklopedię, słownik czy Pismo święte. Ale po lekturze uważam, że to nie tylko dlatego. Że w książkach tych kryje się prawdziwa, wielka literatura, mistrzostwo językowe.
