Autor Wątek: Literatura feministyczna  (Przeczytany 634 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline JLR

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 72
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Literatura feministyczna
« dnia: Październik 24, 2011, 07:15:41 am »
Nie jestem jakąś szczególną fanką literatury feministycznej, ale wpadła mi w ręce ostatnio Gretkowska "Kobieta i mężczyźni" i naprawdę bardzo pozytywnie mnie ta pozycja zaskoczyła. Zwłaszcza, ze nie dałam rady skończyć jej innej książki  - "Namiętnika".

Żadnego indoktrynowania w duchu feministycznym, za to ciekawa analiza związków damsko-męskich, stosunku Polaków do akupunktury, analiza zachowań neokatolików i histerii jaka wybuchła w Polakach po śmierci JP II.



Moje słowa, moje myśli... http://betweenblankpages.wordpress.com

Offline Yahol

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 244
  • Głupi Yasio
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 24, 2011, 12:34:02 pm »
Wow! Wiedziałem!! Kiedyś musiało wybuchnąć!!

I drobne pytanie:
-w jaki sposób zdefiniować taką literaturę i jak ją rozpoznać???
Powyższa wypowiedz, wyraża jedynie moja opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów  bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Monarchista, podstępnie knujący przeciwko Republice i demokracji!

Offline Księżyc

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1648
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 24, 2011, 02:36:05 pm »
Gretkowskiej miałam okazję czytać "Polkę", która nawet mi się podobała, natomiast "My zdies' emigranty" jakoś nieszczególni mi podeszło. Na inne książki tej pani nie trafiłam w bibliotece.
Inną skazą ludzkiego charakteru jest to, że wszyscy chcą budować, lecz nikt nie chcę się zajmować konserwacją i obsługą. - Kurt Vonnegut „Hokus-Pokus”

Okres sprzed miliona lat, na który przypadło moje życie, mógłbym śmiało nazwać „epoką beztroskich potworów” – potworów raczej ze względu na osobowości niż ciała. - Kurt Vonnegut „Galapagos”

Offline Szczęśliwiec

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 17
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 02, 2011, 11:30:43 am »
I drobne pytanie:
-w jaki sposób zdefiniować taką literaturę i jak ją rozpoznać???

W przypadku Gretkowskiej jest to proste - po autorce.

Offline JLR

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 72
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 06, 2011, 01:17:46 pm »
Ja zdefiniowałabym w ten sposób, że jest to literatura, która pokazuje świat oczyma kobiety myślącej, która nie chce być ograniczana do roli matki-polki, córki, żony.  Przykładem są książki Żmichowskiej, Tokarczuk, Nałkowskiej, Gojawiczynskiej, Szczuki...
Za literaturę feministyczną uznałabym te książki, których autorki świadomie łamią konwenanse i stereotypy kobiety, stworzone w głównej mierze w literaturze pisanej przez mężczyzn. Teraz czytam, np. Córkę aborcjonistki Elisabeth Hyde, pokazuje jak młoda kobieta pełna ideałow zamienia się w "lekarkę od aborcji", bojowniczkę o prawa kobiet.

To teraz, a kiedyś literaturą feministyczną i wręcz zakazaną była każda pozycja, w której kobieta nie roztkliwiała się nad piąstkami i stópkami, ale miała wątpliwości odnośnie macierzyństwa, ciąży, swojej roli jako zony i matki.
Polecam recenzję Przymierza z dzieckiem Kuncewiczowej:
http://betweenblankpages.wordpress.com/2011/11/08/m-kuncewiczowa-przymierze-z-dzieckiem/


Moje słowa, moje myśli... http://betweenblankpages.wordpress.com

Offline GRuBshy

  • Dexter Morgan
  • ****
  • Wiadomości: 432
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chlod Mego Serca
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 06, 2011, 01:40:48 pm »
Kiedys zajrzalem na 'feminoteke' - i wiem teraz, ze  odpowiadam tez  za trzesienie ziemi, gradobicie i koklusz.
--
We are the Dwarfs. You will be decapitated. Resistance is futile.

Offline JLR

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 72
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 07, 2011, 10:36:50 am »
Za resztę odpowiadają Żydzi i Masoni, więc jesteś w doborowym towarzystwie ;)
Moje słowa, moje myśli... http://betweenblankpages.wordpress.com

Offline Yahol

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 244
  • Głupi Yasio
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 07, 2011, 10:47:16 am »
Za resztę odpowiadają Żydzi i Masoni, więc jesteś w doborowym towarzystwie ;)

Y,y!
Dochodzą jeszcze cykliści, monarchiści (to ja!), oraz wszystkie szowinistyczne świnie, nie myślący tak jak aktywistki ruchu feministycznego (to też ja!).

Problem w tym, czy one rzeczywiście myślą, czy kierują się emocjami i dość pokrętną, ale jednak ideologią.
Powyższa wypowiedz, wyraża jedynie moja opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów  bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Monarchista, podstępnie knujący przeciwko Republice i demokracji!

Offline JLR

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 72
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 07, 2011, 11:48:02 am »
Na to pytanie nie umiem ci odpowiedzieć, bo jest cokolwiek sugerujące i lekceważące ;P. Pokrętna ideologia ? Czemu nie od razu kobieca logika ? ;)))

Ale wracając do tematu literatury - myślę, że nie jest tak, że każda autorka, którą można wpisać w tzw. nurt literatury feministycznej naprawdę jest feministką. Taka np. Kuncewiczowa - bynajmniej nie była feministką, ona po prostu pokazywała złożoność kobiecej natury, to że będąc kobietą można nie przedkładać piąstek niemowlęcych i pieluszek ponad siebie. "Przymierze z dzieckiem" zna niewiele osób, ale już np. "Cudzoziemka" to genialny manifest kobiety  - niespełnionej artystki. Czy przez to, że przypomina o tym, że kobieta niekoniecznie chce być garkotlukiem Kuncewiczowa staje się feministką ? Moim zdaniem nie, a mimo to tak jest niekiedy szufladkowana.

Ja tak jak wspomniałam feministką nie jestem, pomimo iż wielokrotnie tak mnie określano. Nie, nie jestem feministką, ale jednocześnie nie zgadzam się na to by moje zdolności intelektualne i tak dalej określano na podstawie posiadanych przeze mnie narządów płciowych. Dla wielu osób to się równa feminizmowi. Jak dla mnie to raczej obrona przeciwko szownizmowi.

Jestem m.in. zapaloną brydżystką i często czytam podręczniki do brydża, m.in. Korwina-Mikke. I ku swojemu zdumieniu i oburzeniu w książce z zadaniami z rozgrywki był m.in. zapis, że to czy owo zadanie jest proste i nie ugrać tego może tylko wyjątkowo roztargniony gracz i każda kobieta. Sorry, ale trudno tu nie zgrzytać zębami na takie dictum.
Moje słowa, moje myśli... http://betweenblankpages.wordpress.com

Offline Szczęśliwiec

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 17
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 11, 2012, 10:15:44 am »
Ja z feministkami (jak i z lewakami) mam jeden problem - mianowicie razi mnie ich nietolerancja wobec odmiennych poglądów. Naprawdę są kobiety, które chcą wyjść za mąż, radzić dzieci, stać przy garach, nie mają ambicji zawodowych - dlaczego miałabym im tego zabraniać? Ludzie są leniwi, wielu obojga płci chętnie skorzysta z opcji nie chodzenia do pracy. A feministki i lewicowcy od razu takich od nieuświadomionych, spętanych normami społecznymi, czy wręcz idiotów.

W Polsce XXI mało już jest środowisk, gdzie kobiety nie mają wyboru, może w jakich biednych, zapyziałych wioskach. Ale większość ma wybór, jeśli wychodzisz się za kogoś, kto traktuje Cię jak sprzęt AGD to sorry, widziały gały co brały.

A jak ktoś rzuca żarciki, że niby jest lepszy tylko przez to, co nosi między nogami, no to wybaczcie, ale nie jestem w stanie traktować go poważnie.

Offline sepulka

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 9
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 24, 2012, 09:15:21 am »
Mnie natomiast (Szczęśliwcze, nie bierz tego personalnie, proszę) irytuje szufladkowanie "feministka=nietolerancja" (albo: "katolik=nietolerancyjny moher", "lewak=nietoleracja", "mason=cyklista", niepotrzebne skreslić).
Nie znam feministek, które zabraniają innym kobietom stac przy garach; znam za to parę takich, które po prostu pokazują, że gary to niekoniecznie jedyna opcja.

W Polsce XXI mało już jest środowisk, gdzie kobiety nie mają wyboru, może w jakich biednych, zapyziałych wioskach (/ciach).
No - to jednak chyba nie tak mało.
Poza tym - co masz na myśli, pisząc o wyborze? Wybór męża? Hmm, no tak, przed jakim innym poważnym wyborem może stanąć kobieta, prawda? ; )

Offline Yahol

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 244
  • Głupi Yasio
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 24, 2012, 11:03:43 am »
Poza tym - co masz na myśli, pisząc o wyborze? Wybór męża? Hmm, no tak, przed jakim innym poważnym wyborem może stanąć kobieta, prawda? ; )
No nie przesadzaj!
Kobieta, każdego dnia staje przed ogromnym i poważnym wyborem!
"No co ja mam na siebie włożyć!?!?"

A tak bardziej poważnie:
-feministki, chciały być tak jak inne kobiety, ale im się nie udało!

Tak, tak!
Jestem szowinistyczną, faszystowską, męską świnią i nie rozumiem kobiet, ani ich potrzeb!
Powyższa wypowiedz, wyraża jedynie moja opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów  bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Monarchista, podstępnie knujący przeciwko Republice i demokracji!

Offline RozczochranaWiedźma

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 161
  • Płeć: Kobieta
  • one girl revolution
    • Zobacz profil
Odp: Literatura feministyczna
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 09, 2012, 10:05:24 pm »
Ja z feministkami (jak i z lewakami) mam jeden problem - mianowicie razi mnie ich nietolerancja wobec odmiennych poglądów. Naprawdę są kobiety, które chcą wyjść za mąż, radzić dzieci, stać przy garach, nie mają ambicji zawodowych - dlaczego miałabym im tego zabraniać? Ludzie są leniwi, wielu obojga płci chętnie skorzysta z opcji nie chodzenia do pracy. A feministki i lewicowcy od razu takich od nieuświadomionych, spętanych normami społecznymi, czy wręcz idiotów.

Feminizm jako taki zakłada:
1) równość kobiety i mężczyzny
2) prawo kobiety do decydowania o sobie i swoim życiu bez całej kulturowej nagonki - i to oznacza, że kobieta może sobie rodzić dzieci i siedzieć w domu jeśli czyni ją to szczęśliwą i nikt nie ma prawa wyzywać jej od pozbawionej ambicji kretynki, tak samo jak nikt nie ma prawa opowiadać kiepskich dowcipów o tym, że karierowiczka jest karierowiczką tylko dla tego, że nie ma szans jako "prawdziwa kobieta".
Problem polega na tym, że co tu dużo ukrywać, parę wariatek poszło stanowczo za daleko i wyszło, co wyszło. Wbrew popularnym poglądom wojujący feminizm nie ma nic wspólnego z feminizmem.

[a tak w ogóle, Szczęśliwiec, +1 za ten post, same mądre rzeczy, tak!]

Kiedyś to żyłam w przeświadczeniu, że każdy jest feministą lub feministką, bo w końcu idea, że ludzie są równi i zamiast komentować czyjeś życie możesz po prostu zająć się własnym, nie wymaga posiadania szczególnych zdolności intelektualnych do pojęcia, ale potem zobaczyłam, co ludzie wypisują w internecie i no cóż...

Wracając jednak do tematu samych książek, ostatnio, przypadkiem, przeczytałam tytuł Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, z założenia bardzo feministyczny, bo opowiadający o radzieckich kobietach, które brały udział w II wojnie światowej. I z tych wspomnień wychodzą naprawdę ciekawe rzeczy: to, że takich kobiet było mnóstwo, ale nikt do tej pory nie usłyszał ich historii, bo nikogo ona w zasadzie nie obchodziła, jak często mężowie tych kobiet robili im powtórki przed spotkaniem z autorką, żeby ich żony opowiadały z góry przyjętą wersję historii, a nie własne przeżycia (!), to, z jaką nienawiścią i niezrozumieniem spotykały się te dziewczyny (nie zawsze) po powrocie do domu, jak to były inne, bo ośmieliły się zrobić coś uważanego za niekobiece, a przecież jak to tak można...
hand me a match
                                                                 this is a story about fire