Wrzucam nowy wątek ponieważ zastanawiam się, czy drodzy forumowicze podzielają mój zachwyt książkami Llosy, dla mnie jest to mistrzostwo, artyzm, i wiele innych przymiotników w stopniu najwyższym. A zaczęło się od Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki (najnowsza powieść, sprzed kilku lat), przeczytałam i wsiąkłam na całego. Zapoczątkowało to moją fascynację literaturą iberoamerykańską, ale o tym może innym razem.
Wróćmy do Llosy, ogólnie ja dzielę jego twórczość na dwa nurty: -łatwy obejmujący książki przeważnie o tematyce miłosnej (wyżej wspomniane Szelmostwa..., Pochwała macochy, Kto zabił Palomina Moreno), oraz dzieła o tematyce poważniejszej (Rozmowa w katedrze, Święto Kozła, Miasto i psy, itd). Uwielbiam jego styl, polifoniczną narrację, podejmowane tematy. Chociaż jeśli chodzi o narrację to przy pierwszych stronach książki miałam wrażenie, że to jakiś bełkot, ale można szybko się przyzwyczaić i zafascynować. Książki trzymają w napięciu do ostatnich stron, są momentami brutalne i wulgarne. Świat w książkach Llosy nie jest lukrowany, przesłodzony,a miłość nie jest romantyczna. Dla mnie to jest to!