Moja ulubiona książka (jeśli coś co czyta się w ciągu 1godziny no może 1,5 można nazwać książką). Bynajmniej nie jest ulubiona ze względu na obszerność

Fantastycznie pozytywna i mądra. I teraz, ktoś zada pytanie jak książka o dzieciaku chorym na raka może być pozytywna(już słyszę ten odgłos pukania się w głowę). No cóż może nie skaczę po jej przeczytaniu z radości ale w tym wypadku to chyba nie o to chodzi.
Mi daje możliwość spojrzenia na śmierć trochę innymi oczami i z trochę innej perspektywy. Nie pozostawia po sobie uczucia buntu a raczej włącza refleksyjny nastrój. A wierzcie lub nie czasami refleksja nie jest taka zła.
Bardzo polecam wszystkim tę książkę ale chyba zmienię system bo jak zaczynam od zdania: „książka o umierającym dziecku” to nie brzmi to zbyt zachęcająco.
Może ktoś zaproponuje coś lepszego ?
Idąc za ciosem przeczytałam też kilka innych pozycji tego autora: Dziecko Noego, Małe zbrodnie małżeńskie, Odette i inne historie miłosne, Pan Ibrahim i kwiaty Koranu, Tektonika uczuć. Podstępnie zostałam odwiedziona od przeczytania Kiedy byłem dziełem sztuki ale wszystko przede mną.
Jeśli o mnie chodzi to lektura tych książek sprawiła mi nie małą przyjemność.
Teraz jestem na etapie Marzycielka z Ostendy i jakoś tak na razie nie powala mnie na kolana.