Na wstępie chcę całkowicie poprzeć murietkę.
Pan Coelho nie tworzy literatury wyższych lotów. Sięgnęłam po jego książkę z czystej ciekawości, właśnie przez zasłyszane sprzeczne opinie. Chciałam mieć własne zdanie i mam od kilku lat. Na początek sięgnęłam po "Alchemika" i nie mogłam odnaleźć źródła tych zasłyszanych pozytywów. Nie ma tam nic wzniosłego, sama fabuła (bez obrazy) nie jest ciekawa ani szczególna. Nie odnalazłam pięknych opisów miejsc, a autor mógłby sie o to pokusić skoro umieszcza głównego bohatera w tylu ciekawych i egzotycznych rejonach. Prawa moralne i zasady ... powtarzają sie do znudzenia, nie zostały przemycone, o nie, są podkreślane i przepisywane strona po stronie. Więc jeżeli słyszeliście że książka jest uduchowiana, to fakt, w mojej opinii jest za dużo w niej tego "ducha" i morałów.
Nie chciałam się zrażać do autora i postanowiłam dać mu kolejna szansę, po jakiś 4 latach...potrzebowałam czasu

Sięgnęłam po "Czarownice z Portobello" zdołałam dotrzec do połowy książki. Rzadko odkładam lekturę na bok nawet jeśli książka zbytnio nie przypadła mi do gustu staram sie doczytać ją do końca. Wiec "Czarownica..." nie jest obszerną pozycja a jednak zakończyła moja przygodę z literaturą oferowaną przez pana Coelho. W książce powtarza morały z poprzedniej pozycji. Fabuła... nudzi i to bardzo szybko, opisy... nudne, tu przytoczę "opisy tańca", które powtarzają sie niejednokrotnie, za każdym razem autor przepisuje to samo: ekstazę tancerki, ruchy itd, największy minus - są coraz dłuższe.
Wszystkich fanów chcę przeprosić rozumiem,że o gustach się nie dyskutuje. Wyrażam tylko moją prywatną opinię.