Dla tych, co nie czytali i nie zamierzają czytać. Ale żeby mniej więcej mieć jakieś pojęcie, które się może przydać na przykład w dyskusji "rodzinnej", chcieliby się dowiedzieć, o czym jest i co ja o tym sądzę ;D ...
Paulo Coelho „Weronika postanawia umrzeć”. Veronika decide morrer.
Dziś skończyłam czytać.
UWAGA, SPOJLERY.
Weronika to dziewczyna, którą znał Paulo Coelho. Poznała go podczas jednej z konferencji w kawiarni hotelu Grand Union.
Dziewczyna postanowiła skończyć ze swoim życiem. Po zażyciu tabletek i refleksji na temat tego, dlaczego ludzie nie wiedzą, gdzie leży Słowenia, straciła przytomność. Obudziła się w szpitalu psychiatrycznym, w Villete.
Coelho (nazywał siebie w trzeciej osobie liczby pojedynczej) po trzech miesiącach usłyszawszy historię Weroniki, postanowił napisać o tym książkę.
Początkowo książka przypomina mi trochę reportaż. Weronika, podsumowanie jej życia, znajomość z Coelho, wylądowanie w szpitalu psychiatrycznym, postanowienie autora.
Dalej czytelnik dowie się, że Paulo Coelho też przebywał w „zakładzie dla psychicznie chorych” (w klinice doktora Eirasa). Opuściwszy klinikę, postanowił o swoich przeżyciach w niej, napisać książkę. Ale dopiero po śmierci rodziców. Dzięki Weronice postanowił wcześniej wywiązać się ze złożonej sobie obietnicy, nie raniąc ojca.
I dopiero zaczyna się opowiadanie na temat pobytu Weroniki w szpitalu.
Dziewczyna dowiaduje się, że pozostaje jej pięć dni, góra tydzień życia. Dzięki Zedce, Mari i Edwardowi, którzy również przebywali w szpitalu, Weronika zaczyna doceniać życie.
Podróże astralne, gra na pianinie, sufizm, wywody doktora Igora…
Można się dowiedzieć o działaniu vitriolu. O schizofrenii. O terapii elektrowstrząsowej. O świadomym przyczynieniu się Boga do popełnienia grzechu pierworodnego… Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś, dlaczego litery na klawiaturze są ułożone w określonym, dziwnym porządku? Czy słyszeliście o zegarze, którego wskazówki kręciły się w lewo zamiast tak normalnie, w prawo?
Wydaje mi się, że właśnie to sprawia, że książka jest w jakimś sensie wartościowa. Wartościowa dlatego, że zawartych w niej jest kilka ciekawych pojęć i spojrzeń na daną sprawę.
Weronika uciekła z Edwardem ze szpitala. Doktor Igor już wiedział, że dzięki zastrzykom atak serca już jest mało prawdopodobny. Weronika nie umarła. Być może żyje po dzień dzisiejszy.
Książka kończy się piękną myślą. Otóż świadomość nieuniknionej śmierci sprawia, że człowiek zaczyna cenić życie.
A na początku „Wydawca dedykuje tę książkę tym, którzy mimo przeciwności losu nie tracą nadziei”.
Nie podobało mi się to, że książka zawiera proste zdania. Weronika zrobiła to, to i to. Usiadła, wstała, poszła. Takie bardzo prosto ułożone zdania… myślę, że tu powinno być coś więcej. Książka nie musi podawać wszystkiego w taki prosty sposób, bo moim zdaniem nikt się nie zatrzyma, nie zastanowi się nad treścią.