Autor Wątek: Umberto Eco - Wahadło Foucaulta, Imię róży...  (Przeczytany 2092 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Księżyc

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1648
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Umberto Eco - Wahadło Foucaulta, Imię róży...
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 06, 2010, 03:02:04 pm »
Miałam się nie wypowiadać w tym temacie, bo nie przeczytałam do końca "Wyspy dnia poprzedniego" i nie zanosi się na to, abym skończyła, ale jeszcze raz przejrzałam ten wątek i mam wrażenie, że wszyscy zachwycają się stylem Eco, a mnie właśnie on się nie podoba i nie podoba się mi sposób, w jaki opisuje tę historię, a gdy padło określenie "nasz bohater" miałam ogromną ochotę rzucić książkę w kąt (oczywiście tego nie zrobiłam!), ale wtedy dotarło do mnie, że jednak tego nie skończę, że nie mam na to ochoty, choć z drugiej strony żal porzucać nieprzeczytaną książkę. W wolnej chwili (akurat zaciął mi się komputer) przejrzałam kilka rozdziałów pobieżnie, nie miałam problemów ze zrozumieniem, o co chodzi, przynajmniej mniej więcej, ale to mnie nie zaciekawiło. Poza tym bohater zaczął mnie drażnić, chociaż zasadniczo nie było ku temu powodów, chyba tylko to, że był niezbyt rozgarnięty pomimo swej inteligencji. To się nie czytało ciężko, tylko stale drażniło mnie, gdy autor pisał: prawdopodobnie, przypuśćmy, możliwe itd., wybijało mnie to z rytmu i zniechęcało do dalszej lektury.
"Imię róży" czytałam kiedyś, chciałam wiedzieć, co jest tyle szumu. Przebrnęłam do końca, chwilami, bodajże, była ciekawa, ale praktycznie już jej nie pamiętam, a styl autora aż tak bardzo nie raził. Chyba?

Ps. Czuję się lepiej, gdy napisałam, że mi się nie podobała.
 <oczko>
Inną skazą ludzkiego charakteru jest to, że wszyscy chcą budować, lecz nikt nie chcę się zajmować konserwacją i obsługą. - Kurt Vonnegut „Hokus-Pokus”

Okres sprzed miliona lat, na który przypadło moje życie, mógłbym śmiało nazwać „epoką beztroskich potworów” – potworów raczej ze względu na osobowości niż ciała. - Kurt Vonnegut „Galapagos”