Dawno, dawno temu... oj tak... dawno mama kupowała jedną książkę na miesiąc. I takim sposobem w naszej domowej biblioteczce znalazły się wszystkie tomy z serii przygód o Tomku Wilmowskim. Stały sobie na półce, stały... będąc dzieckiem próbowałam przeczytać pierwszy tom... nie udało się. Podejrzewam, że zraziły mnie przypisy, gdzie w sposób encyklopedyczny zostały opisane różne zwierzęta jak też skutki wypraw geograficznych wielu śmiałków.
Na studiach mając przedmiot Recepcja literatury dziecięcej i młodzieżowej, omawialiśmy "Przygody Tomka Sawyera". Dzięki temu postanowiłam, że w czasie tegorocznych wakacji przeczytam "Tomki" Szklarskiego. Jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Przeczytałam już cztery tomy, zrobiłam przerwę. Ale nie na długo. Wkrótce powrócę do przygód...
Każdy tom przynosi coś nowego ale zarazem stanowi kontynuację poprzedniego. Główny bohater, Tomek Wilmowski w każdym tomie znajduje się w innym miejscu. Z jego postaci emanuje dobroć, autor pokazał też, że Tomek potrafi utrzymać stare przyjaźnie. Dzięki temu wciąż mamy Smugę, bosmana Nowickiego, czy Sally.
Chłopiec znajduje się w wielu niebezpieczeństwach, często nowy rozdział to nowa przygoda. Zdarza się czasem tak, że jedna przygoda toczy się przez kilka rozdziałów. Jednak to nie nuży. Rozdziały są na szczęście krótkie. I książki, które posiadam, są zilustrowane...
Przy okazji można wiele się dowiedzieć na temat kultury danego kraju. Przypisy już mnie nie zrażają, a okazują się bardzo interesujące.
Szczerze polecam!
